music is ... muzyka z najlepszej strony.

Miodowy miesiąc Lany Del Rey

Lana Del Rey / mat. prasowe

Lana Del Rey / mat. prasowe

Umiejętności wokalne tej dziewczyny często poddawane są pod wątpliwość, zwłaszcza, po koncertach na wielkich scenach festiwalowych. Amerykance trudno spełnić oczekiwania kilkudziesięciu tysięcy spragnionych muzycznej uczty uszu, w czym nie pomaga też klimat jej twórczości. Niemniej jednak przyznać należy, że Lana Del Rey jest bardzo płodną artystką.

Ma na koncie trzy albumy, w tym wydany w 2014 „Ultraviolence” oraz udział w trzech ścieżkach dźwiękowych. Przy okazji premiery ostatniego filmu, do którego napisała motyw przewodni, udzieliła wywiadu magazynowi Billboard,w którym zdradziła też kilka szczegółów dotyczących kolejnego albumu.

Pomysł na następcę „Ultraviolence” Lana miała już w chwili jego wydania w czerwcu minionego roku. Artystka kontempluje zapadnie się w jego mroczny charakter. Dodaje jednak, że nowy album będzie charakterem bardziej zbliżony do debiutanckiego „Born To Die” niż do ostatniego wydawnictwa. Wydaje się to o tyle niepokojące, że „Ultraviolence” jest nieco dojrzalszym i bardziej wymagającym materiałem, a takie porównanie może oznaczać krok w tył.

Gotowych jest już aż dziewięć piosenek, w tym cztery, o których Lana powiedziała „produkcja jest idealna”. Teraz szuka jeszcze tylko kilku utworów, które dopełnią album. Jako ostatni kawałek na płycie usłyszymy cover „Don’t Let Me Be Misunderstood” w wersji Niny Simone. Jak powiedziała Del Rey, lubi zamykać album jazzowymi standardami we własnych aranżacjach.

Najważniejszą jednak informacją jest tytuł. Czwarta płyta w dorobku Lany Del Rey będzie nazywała się „Honeymoon”.

Film, z którym związany był wywiad to „Big Eyes” Tima Burtona. Lana napisała do niego motyw przewodni pod tym samym tytułem, który nominowany jest do nagrody Złotego Globa oraz jest jednym z faworytów do Oscara w kategorii Najlepszej Piosenki Oryginalnej.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...