music is ... muzyka z najlepszej strony.

Elliphant: „Muzyka to wolność”

Elliphant / mat. prasowe

Elliphant / mat. prasowe

Mamy, jako publiczność, swego rodzaju słabość do niegrzecznych jednostek, które jednocześnie okazują się być artystycznymi duszami. Słabość ta w pewnym stopniu wynika z ciekawości, jak to jest prezentować taką postawę, kiedy na co dzień czujemy się zobowiązani do przestrzegania pewnych społecznych standardów.

Taką niesforną duszą jest Elliphant. Pojawiła się na scenie nagle i bez ogródek zaczęła mówić to, co myśli popierając swoje słowa mocnym, tanecznym bitem. Swoją wybuchową energię już niedługo zaprezentuje podczas europejskiej trasy koncertowej, która zahaczy również o Polskę (06.02 – Katowice, 07.02 – Warszawa). W związku z tymi wydarzeniami miałem wyjątkową możliwość odbyć krótką rozmowę z Elliphant, podczas której opowiedziała o współpracy z MØ, nadchodzącym albumie oraz rewolucji, której nie planuje wzniecać.

Na początku chciałbym zapytać o Twój muzyczny styl. Pochodzisz ze Szwecji, jesteśmy przyzwyczajeni głównie do mrocznej, ambientowej elektroniki ze Skandynawii. Twoja muzyka jest inna, bardziej szalona, taneczna, imprezowa. Skąd pomysł na właśnie takie dźwięki?

Elliphant: Tak, moja muzyka nie jest mroczna. Jest bardziej czerwona albo żółta. Tak po prostu czuję, to jest moje flow. Moja muzyka jest dla mnie bardzo naturalna. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, po prostu piszę piosenkę i wychodzi mi taka „kolorowa”. Myślę, że to dlatego, że chcę mówić do całego świata, nie tylko do jednej, wybranej grupy. Staram się używać prostego języka, nie być zbyt skomplikowana, przez to chcę być uniwersalna. Jeśli masz otwarty umysł odbierasz to bardzo kolorowo. Jeśli masz otwarty umysł, Twoja twórczość, sposób wyrażania się stają się uniwersalne.

Większość moich tekstów jest naprawdę przygnębiająca, ale myślę, że to kontrast jest tu sztuką samą w sobie. Kontrast między smutnym tekstem i bardzo radosnym bitem. To połączenie sprawia, że zaczynasz się nad tym zastanawiać. Większość moich piosenek brzmi pozytywnie, ale w rzeczywistości takie nie są. To dlatego, że kiedy myślisz o słowach i historii, która za nimi stoi, zaczynasz naprawdę rozumieć ich główny przekaz.

Elliphant-1

 

Ten mocny bit i odważne teksty brzmią trochę jak dźwięki rewolucji. Chciałabyś, żeby Twoi fani przeciwstawili się czemuś? Może zmienili coś w swoim życiu?

Elliphant: Przez swoją muzykę chcę dawać ludziom radość, inspirację i energię. Robiąc to, co ja robię mam świetną możliwość, żeby poprzez muzykę inspirować ludzi, dawać im siłę. To jest fantastyczna rewolucja. To fantastyczny wymiar świata dla mnie. Wszyscy ludzie, których nigdy nie poznałam wysyłają mi wiadomości, chcą mi powiedzieć, że pomogłam im przez coś przejść.

Nie widzę w sobie rewolucjonistki. Nie chcę zmieniać świata. Chcę się po prostu dobrze bawić, dać komuś trochę radości w życiu. Zwykle, kiedy piszę piosenkę myślę o moich ludziach, ludziach, którzy są uwięzieni w mieście. Chcę dać im możliwość oderwać się myślami od tego wszystkiego, dać im możliwość bycia wolnymi. Chcę, aby moja muzyka dawała ludziom odrobinę wolności, na którą wszyscy zasługujemy.

Twoje ostatnie wydawnictwo, „One More” EP wydaje się być nieco bardziej spokojne. Chciałaś w ten sposób trochę „wygładzić” swoją muzykę? Sprawić, że będzie trochę łatwiejsza w odbiorze?

Elliphant: Zawsze będę współpracowała z klubowym światkiem, dj’ami, producentami. Elliphant wyrosła ze sceny klubowej, to była bardzo ważna ewolucja dla mnie. Trzy lata temu nigdy nie myślałam, że napiszę piosenkę, a dziś tworzę całą tę szaloną muzykę. To był ogromny pierwszy krok. Potem musiałam naprawdę sobie zaufać, żeby w pełni napisać całą piosenkę. Chcę być różnorodnym artystą. Myślę, że musiałam wydać tę EP-kę, żeby ludzie mogli naprawdę zrozumieć album, który nadchodzi. Ta płyta nie będzie zupełnie taka, jak moja dotychczasowa muzyka. Chciałam stworzyć materiał, który można będzie słuchać w bardzo różnych sytuacjach, jedząc obiad, na imprezie. Chciałam być bardziej uniwersalna. Myślę, że przez te wszystkie współprace ze świetnymi producentami zawsze będę miała ochotę robić remixy. Tak jak wtedy, kiedy pisałam mój pierwszy duży materiał. Nie chcę zbyt dużo mówić o nowym albumie, ale mogę powiedzieć, że będzie na nim trochę wszystkiego. Dlatego uznałam, że wydanie EP-ki jest takie ważne, żeby ludzie mogli „spróbować” albumu, a później mogli go zrozumieć.

Elliphant-2

Skoro już mówimy o kolaboracjach, w tym momencie muszę zapytać o Twoją współpracę z MØ. Jest świetna. Kto wpadł na jej pomysł?

Elliphant:
To było dwa lata temu. Usłyszałam jej piosenkę „Pilgrim” i napisałam do niej na Facebooku: „Yo, uwielbiam tę piosenkę, jestem Elliphant, możemy zostać przyjaciółkami”. Nie mam wielu przyjaciółek w „muzycznym” świecie, dziewczyn, piosenkarek i naprawdę pomyślałam, że możemy się zaprzyjaźnić. Wtedy ona odpowiedziała bardzo szybko „Tak, z chęcią się spotkam”. Potem spotkałyśmy się na koncertach w Norwegii, Anglii i kilku innych.

Napisałam całą piosenkę „One More” z Joelem Little. Zaśpiewałam ją całą, ale od razu wiedziałam, że chcę, żeby była duetem. Wysłałam ją do Karen. Odesłała mi kawałek w całości zaśpiewany przez siebie. Przesłuchałam to z Joelem i wybraliśmy, że ja zaśpiewam pierwszą część, ona drugą. „One More” to był świetny projekt, bo od początku wiedziałam, że Karen w niej zaśpiewa, wiedziałam, jaki teledysk do niej zrobimy. Cały projekt był naprawdę przyjemnym zestawem. Wszystko poszło bardzo gładko i wyszło dokładnie tak, jak chciałam. Jestem bardzo zadowolona z „One More”.

Czytałem, że ostatnio spędzasz wiele czasu w Stanach Zjednoczonych. Cieszysz się na powrót do Europy w czasie trasy koncertowej?

Elliphant: Tak, mieszkam teraz głównie w Los Angeles. Tam jest moja wytwórnia i większość ludzi, z którymi pracuję nad albumem. Dlatego jest to dość naturalne. Rok temu grałam trasę w Europie, potem miałam letni tour po festiwalach. Tak, bardzo się cieszę, ze wracam do Europy. Zagram w kilku miejscach, w których jeszcze nigdy nie byłam, będę mogła wrócić do kilku świetnych miejsc. Na przykład do Polski.

Skoro mówimy o Polsce… Jakie było Twoje pierwsze wrażenie na temat polskiej publiczności? Wielu artystów mówi nam na koncertach, że jesteśmy najlepszą publicznością. Zawsze chciałem zapytać osobiście, czy to prawda.

Elliphant: Polska była zajebista. Zawsze, kiedy ktoś pyta mnie o moje najlepsze doświadczenie związane z publicznością, mówię o Polsce. To było świetne.

Ciekawe jest też obserwować, na przykład na Spotify, jak szybko Polska reaguje na moje wydawnictwa. To oczywiste dla mnie, że Polacy są bardzo uważni i doskonale wiedzą co się dzieje w świecie muzyki.

Elliphant-3

Czym dla Ciebie jest muzyka?

Elliphant: Muzyka to wolność. Przez muzykę, każdy może być wolny, nieważne, czy jesteś muzykiem, słuchaczem, fanem czy kimkolwiek innym. Słuchając muzyki możesz przestać przejmować się całym tym społecznym pieprzeniem i po prostu być sobą.

Dzięki wielkie za rozmowę i do zobaczenia w Warszawie.

 

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...