Nadchodzący album jest płytą szczególną, bo niezwykle wyczekiwaną przez fanów Modest Mouse. Wyczekiwaną tym bardziej, że to z jej powodu w 2013 roku grupa odwołała europejską trasę koncertową. Na szczęście dla wszystkich „Strangers to Ourselves” już na dniach ujrzy światło dzienne, a kolejne europejskie daty pojawiają się w rozkładzie jazdy Amerykanów. Co pewien czas serwują nam oni próbki tego, co na albumie się znajdzie. Do tej pory poznaliśmy trzy kawałki. Właśnie trafił do nas kolejny, „The Ground Walks, with Time in a Box”.

Każdy kolejno udostępniany singiel wydaje się być z zupełnie innej bajki. „Lampshades on Fire” to klasycznie alternatywna kompozycja, festiwalowy pewniak z wersem jakby dedykowanym dla możliwości wokalnych tłumów. „Coyotes” zdecydowanie zwalnia tempo i wykorzystując akustyczne brzmienie gitary w typowy dla Modest Mouse sposób interpretuje folk i country. „The Best Room” to przede wszystkim zaangażowany tekst wsparty mocnymi gitarowymi riffami, momentami wzbudzający skojarzenia z punkiem.

Najnowsza propozycja okazuje się być tą najbardziej zaskakującą. Wygląda na to, że Modest Mouse również wyczuli zdobywający coraz większą popularność na rynku muzycznym trend na funk i postanowili zaprezentować swoją własną wariację na ten temat. Choć po pierwszym przesłuchaniu miałem mieszane odczucia, spowodowane głównie ogromnym zaskoczeniem, z każdym kolejnym „The Ground Walks, with Time in a Box” zyskiwało w moich uszach. Jest to kawałek ciekawego, wielowarstwowego grania z potencjałem na prawdziwy przebój. Chwytliwa melodia i pulsujący bas dodatkowo wzbudzają pozytywne odczucia i zachęcają do zabawy.

Z tak różnorodnym i przebojowym materiałem Modest Mouse już teraz są moimi faworytami do tytułu najlepszego koncertu 2015. Ich formę będziemy mogli sprawdzić już w lipcu, podczas Open’er Festival.

Nie ma więcej wpisów