music is ... muzyka z najlepszej strony.

cosovel okladka

Cosovel Cosovel

Data wydania: 2015-01-17
Wytwórnia: własne

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 6 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

O Cosovel po raz pierwszy usłyszałem około rok temu, gdy zespół intensywnie promował swój pierwszy materiał z EP-ki „Live in Studio”. Wtedy to ten nietuzinkowy wokal sprawił, że Izolda Sorenson znalazła we mnie prawdziwego entuzjastę tego bardzo wrażliwego i kruchego, a zarazem w pewnym sensie epatującego dziewczęcą energią i zawziętością głosu. O ile mini album dosyć szybko i bezboleśnie zwrócił na siebie uwagę, o tyle materiał z debiutanckiej płyty sprawił mi bardzo wiele ciężkich doświadczeń.

Podobnych projektów jest w Polsce na tyle mało, iż z dużą ciekawością oczekiwałem płyty. Zapowiadany wcześniej „eklektyczny kolaż sentymentalizmu i elektronicznego chłodu”, a także przedsięwzięcie połączenia poezji słoweńskiego poety Kosovela z muzyką zwracającą się ku twórczości rozrywkowej okazał się na tyle przytłaczający i ciężki, iż by dobrze ustosunkować swoje emocjonalne relacje z albumem potrzeba było kilkunastu przesłuchań.

Tak naprawdę trudno powiedzieć tu o jakiejkolwiek stabilizacji, przewidywalności. Nawet przy każdym kolejnym odsłuchu utwory zaskakują czymś innym i jest z tym w pewnym sensie tak, jak z przysłowiową rzeką, do której wchodzimy, a nigdy nie jest taka sama – ten album żyje. W moim ciężko wykutym, niemniej jednak (chyba) wreszcie ustatkowanym odczuciu są tu fragmenty gorsze i (w zdecydowanej większości) te lepsze. Mimo to o sile Cosovel nie stanowi, jako tako całość albumu, jednak jego momenty – pojedyncze efekty, brzmienia.

Nie będę wysilał się na interpretację tekstów, bo po pierwsze zrobiła to już w pewnym sensie artystka, po drugie w samej warstwie melodycznej dzieje się tak dużo, iż wytrawne ucho mogłoby napisać o tym niemały referat. Prawdopodobnie konieczność muzycznego odzwierciedlenia sensu twórczości Kosovela wymusiła wiele specyficznych, charakterystycznych zabiegów. Jest tutaj dużo zmian stylistycznych, które stanowią o wspomnianym eklektyzmie.

Już w pierwszym utworze „Deketyw nr 16″ zespół wprowadza nas w okolice elektronicznego popu ze stopniowo coraz bardziej zaangażowanym wokalem, bardzo często balansującym w różnych niejasnych i niespodziewanych tonacjach. Trudno mi jednak zrozumieć delikatny, jednak w niektórych momentach wyraźnie słyszalny i odrobinę irytująco przetworzony głos. Dużo więcej eksperymentowania dźwiękiem jest w „Bitter Heart”. Migoczące klawisze, a także syntezatory przeplatane z dobiegającym z oddali wokalem Izoldy to jeden z najbardziej tanecznych fragmentów na tej płycie.

Gdy już wydaje się w jakim kierunku popłynie Cosovel, pojawia się „Above a Madhouse” z otwierającą kompozycję gitarą akustyczną, która po pewnym czasie zostaje przyćmiona przez wysuniętą na pierwszy plan perkusję i fortepian, by znów przejść w okraszone elektronicznym beatem i dobrze znane już „A Small Coat”. Z początku spokojny kawałek rozkwita na bazie wspomnianego beatu w okolice dynamicznych, przebojowych brzmień. Na podobnym patencie opiera się śpiewany po polsku „Sorbetowy”. Swoją drogą wokalnie jest to moim zdaniem jeden z najlepszych momentów na tej płycie. Izolda balansuje pomiędzy wysokim bardzo dziewczęcym i niskim śpiewem. Warto wspomnieć jeszcze chociażby o „On The Right Side” gdzie pośród swojego charakterystycznego głosu momenatami łudząco upodabnia swój wokal do skandynawskich produkcji, w pewnym stopniu chociażby do Fever Ray, a także inspirującej się nią wokalistki Bokki.

Brzmieniowo Cosovel nie jest przełomowym dziełem. Trudno znaleźć tutaj innowacyjne rozwiązania, jednakże jest przy tym albumem idealnie skrojonym w eklektyczny płaszcz syntezatorów, klawiszy, zarówno melodii sytych disco popowym klimatem, jak i minimalistycznych, oszczędnych, ale racjonalnie rozdysponowanych na przestrzeni całych kompozycji, z doskonale wyeksponowanym przy tym wokalem. Ta intrygująca mieszanka sprawia, iż jest to mimo wszystko album, który chce się zgłębiać i chce się do niego wracać. Percepcja motywowana bodźcem w postaci tych jedenastu utworów jest bez wątpienia w daleko posuniętym stopniu dowartościowującym, ciekawym doświadczeniem.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...