music is ... muzyka z najlepszej strony.

Bokka i Sorry Boys razem w Krakowie

Sorry Boys / fot. Bartłomiej Głowacki

Sorry Boys / fot. Bartłomiej Głowacki

To właśnie o tych dwóch zespołach przez ostatnie dwa lata było najgłośniej. „Vulcano” – drugi album Sorry Boys ukazał się w 2013 roku, podobnie jak fascynujący debiut Bokki. Obydwa, choć diametralnie różne, wzbudziły podobną sensację, a w niedzielę 15 marca można było porównać ich umiejętności koncertowe w krakowskim klubie Forty Kleparz, gdzie najpierw na scenę wyszła Bela Komoszyńska wraz zespołem, a około dwie godziny później pojawiły się tajemnicze postacie z Bokki.

Zanim jednak zagrały gwiazdy wieczoru, na mniejszej scenie zaprezentował się LET – młody projekt, który został wyróżniony w konkursie T-Mobile „Zrób Głośniej”. Nie mieli oni może okazji wykazać się w najlepszych warunkach, bo kiepska akustyka pomieszczenia nie zachęcała do bliższego zapoznania się z repertuarem, aczkolwiek wydaje mi się, że przed nimi jeszcze długa droga i nawet lepsze miejsce wiele by atrakcyjności koncertowi nie dodało.

Natomiast Sorry Boys to już zupełnie inna historia, duża sala, duża scena, dobry dźwięk i romantyczna Bela Komoszyńska, która między piosenkami opowiadała o miłości i przywoływaniu wiosny.

Występ podzielili nieformalnie na trzy części, najpierw było nagromadzenie starych kawałków, następnie trochę wulkanu i trzy nowe, ładnie brzmiące piosenki, z czego dwie po polsku. Po muzykach widać było niesamowitą radość z grania, z każdym kolejnym utworem byli coraz bardziej wyluzowani i najlepiej wypadło to co zostało zagrane w drugiej części koncertu: żywiołowa „Zimna Wojna”, rozmarzone „The Sun” i tradycyjnie zagrany prawie na samym końcu „Phoenix”.

Bokka z kolei to tajemniczy muzycy ukryci za błyszczącymi maskami, porozumiewający się z publicznością jedynie za pomocą napisów, stanowili oni przeciwieństwo rozmownej i otwartej wokalistki Sorry Boys.

Oni także zagrali coś świeżego, jednak największą nowością były zmienione aranżacje kawałków z ich znakomitego debiutu, na pierwszy plan wyszły gitary, więc momentami można było pomyśleć, że przyszło się na koncert post-rockowej (lub punkowej, zależnie od sytuacji) kapeli. Rozedrgana gitara z „Meet My Shade” ustąpiła miejsca punkowej energii, „Paris” również zabrzmiało ostrzej. Muzycy bawili się brzmieniami i konwencjami wplatając pomiędzy swoje utwory piosenki innych wykonawców, znalazło się miejsce na małe nawiązania do Yeasayer, PJ Harvey, a nawet na energiczny cover „Love Will Tear Us Apart” (chociaż mogli wybrać trochę mniej ograny fragment repertuaru Joy Division).

Zakończyli z przytupem i przebojowo czyli „K&B”, a na bis zaserwowali remiksy zamieniając koncert w coś w rodzaju afterparty.

Zarówno w przypadku Sorry Boys jak i Bokki nowy materiał brzmiał obiecująco, więc teraz nie pozostaje nam nic innego niż czekać na nowe wydawnictwa, a co za tym idzie kolejne koncerty.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...