music is ... muzyka z najlepszej strony.

Jungle: „Musisz być w stanie grać muzykę na żywo. Inaczej jest to okłamywanie publiczności”

Jungle / mat. prasowe

Jungle / mat. prasowe

Jeśli wydaje Ci się, że to Mark Ronson stoi za powrotem funku do szerokiej świadomości, jesteś w błędzie. To groove dwóch chłopaków z Londynu sprawił, że świat przypomniał sobie o fantastycznie lekkiej, stworzonej do tańca muzyce lat siedemdziesiątych. J i T szturmem podbili serca festiwalowych publiczności energetycznymi występami na żywo, krytyków zaś zachwycili wydanym w lipcu debiutanckim longplay’em.

Chłopaki z Jungle cały czas są w trasie promującej imienny debiut. Kolejnym przystankiem w tej podróży jest Polska i dwa koncerty, w sobotę, 21 marca w warszawskim Basenie oraz dzień później, 22 marca, w krakowskiej Fabryce. My zaś mieliśmy okazję porozmawiać z J czyli Josh’em Lloydem-Watsonem na temat ukrywania tożsamości i grania muzyki elektronicznej na żywo.

Na samym początku używaliście jedynie inicjałów, swoją tożsamość zachowując w ukryciu. Nie kusiło Was, żeby trzymać się tego i być trochę jak Daft Punk czy The Knife?

J: J i T to inicjały naszych imion i sposób, w jaki do siebie mówimy. Używamy ich, jako ksywek, to dla nas naturalne, ale kiedy opublikowaliśmy naszą muzykę, nie wydało się to naturalne publiczności. Jesteśmy producentami, nie zwracaliśmy na to uwagi…
Wiesz, Madonna nie nazywa się Madonna, Bob Dylan nie nazywa się Bob Dylan. Podobnie Frank Ocean, Jay Z czy Rihanna. To nie są ich pełne imiona. Gdybym nazwał się Jed, Jeremy, Jason czy jakkolwiek, czy to by było bardziej „imię”? Nie wiem. Zdecydowaliśmy się używać inicjałów i wyszło to całkiem zabawnie.

Więc nie uważasz, że cała ta tajemniczość tożsamości jest bardzo ważna?

J: Sława, bycie celebrytą wcale mnie nie obchodzi. Jeśli ktoś odniesie sukces, takie kwestie są poza jego kontrolą, ale my nie chcemy sami siebie na takich wykreować. Chcemy po prostu tworzyć muzykę i się dobrze bawić. Nie chcemy być jak gwiazdy popu albo coś podobnego. To nie nasz styl.

Cała sprawa tajemnicy zaczęła się od prasy. Dzisiaj, jeśli nie masz konta na Twitterze albo Instagramie na samym początku, wszyscy stwierdzają, że tak naprawdę nie istniejesz. Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że każdy zespół jest na Twitterze zanim w ogóle wypuści pierwszą pieprzoną piosenkę. Możemy ich znaleźć na Facebooku zanim udostępnią cokolwiek ze swojej muzyki. My po prostu umieściliśmy muzykę w sieci pod naszymi pseudonimami i to wszystko. Ludzie zawsze będą wiedzieli, kim jesteś. Jeśli naprawdę chcesz być tajemniczy, nie wypuszczaj muzyki. Jeśli naprawdę chcesz być tajemniczy nie odbieraj telefonu, nie zakładaj konta na Facebooku. To wszystko.

Mówiłeś, że Ty i T jesteście przyjaciółmi. Czy trudno jest razem pracować i nadal pozostać przyjaciółmi?

J: Wiesz, przede wszystkim, dlatego zaczęliśmy robić muzykę, bo jesteśmy przyjaciółmi. Razem dorastaliśmy, więc to było i jest naturalne.

Jungle

Zaczynaliście jako duet. Teraz na żywo występujecie jako siedmioosobowy band. Skąd pomysł na taki zabieg?

J: Myślę, ze od początku naszym zamysłem było granie muzyki elektronicznej na żywo. Jeśli sprzedajesz bilety na koncert „live”, musisz być w stanie grać muzykę na żywo. Inaczej jest to okłamywanie publiczności. Przy okazji to po prostu świetna zabawa. Bardzo łatwo jest zwyczajnie nacisnąć „play”. „Live” jest ciekawszy, bo wiele rzeczy może się wydarzyć nagle. Jeśli zdarzy się pomyłka, to po prostu się dzieje, musimy sobie z nią poradzić. Na tym polega magia „na żywo”.

Można powiedzieć, że zapoczątkowaliście odrodzenia funku. Nie baliście się być pierwszymi?

J: Szczerze mówiąc nie wiem. Nigdy nie myśleliśmy o takich sprawach. Przede wszystkim chodzi o robienie muzyki, którą się lubi. Zrobienie jej dobrze. Tworzenie tych wszystkich kategorii jest potrzebne tylko dziennikarzom i iTunes.

Sloty headlinerskie zdominowane są prze rockowe zespoły. Myślisz, że na największych festiwalowych scenach jest miejsce dla muzyki tanecznej?

J: Oczywiście. Myślę, że to nie jest kwestia gatunku czy gitar. Chodzi o energię, piosenki, dźwięk. Powinniśmy mieć możliwość grania wszystkiego, niezależnie czy to pop, rock, funk czy punk. Tak długo, jak czyjaś muzyka brzmi dobrze i ludzieją lubią, każdy może być headlinerem.

Wasza muzyka niesie mega pozytywną energię. Jak Wam się udaje pozostać w tym stanie każdego koncertowego wieczora?

J: Po prostu nie można brać zbyt poważnie. Na koniec dnia to w końcu muzyka i trzeba nauczyć się nią cieszyć. Jeśli dobrze się nie bawisz tworząc, rzuć to i zajmij się czymś normalnym. To świetna sytuacja, kiedy masz możliwość pisania muzyki. Musisz znaleźć sposób, żeby to robić nawet wtedy, kiedy chcesz przekazać negatywne myśli w pozytywny dźwięk. Chodzi o kreowanie. Po to jest muzyka, żeby uciec od myśli lub zmienić je w cos możliwego do zrozumienia.

W waszych klipach jest dużo tańca. Czy jest on ważny dla Was w procesie tworzenia?

J: Tak. Taniec to bardzo szczera i prosta forma wyrażania siebie. Jest też bardzo ważny, ponieważ pozwala Ci na bujanie się w rytm bitu.

Czym jest dla Ciebie muzyka?

J: Muzyka to świętowanie emocji i szczerości.

Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na Polskich koncertach.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...