music is ... muzyka z najlepszej strony.

Iza Kowalewska: „Ta płyta jest jak policzek, uderzenie pięścią…”

Iza Kowalewska / fot. Jacek Poremba

Iza Kowalewska / fot. Jacek Poremba

Iza Kowalewska – wybitna wokalistka, diva soul/jazz, autorka ubiegłorocznego solowego debiutu Diabeł Mi Cię Dał i wiodący głos Muzykoterapii wydała w marcu swój drugi solowy album Nocna Zmiana. W wywiadzie opowiada mi o współpracy z Czarnym Hi-Fi i zupełnie nowymi muzykami, produkcjach house z Sebem Skalskim, solidarności kobiecej i otwarciu się na nową publiczność…

Rozmawialiśmy ponad rok temu z okazji twojego pierwszego albumu solowego. Ten rok, to kolejny duży krok w Twojej karierze, sporo artystycznych przedsięwzięć i sięgania do nowej publiczności…

Iza Kowalewska: Tak. Do nowej, ale i ci wierni fani – od pierwszych płyt gościnnych i Muzykoterapii wciąż ze mną są. I to jest bardzo fajna wiadomość. Ale też moja muzyka jest trochę inna, ja się też zmieniłam i – nienawidzę tego słowa – target się poszerzył. I to jest bardzo fajne.

Nie doszło (jeszcze) do duetu ze Stingiem, ale nagrałaś inny piękny duet ze znakomitym polskim głosem – Krzysztofem Kiljańskim. Wylądowaliście nawet na 1. miejscu listy PR1. Jak doszło do tej współpracy i czy spodziewałaś się tak pozytywnego odbioru?

Iza Kowalewska: Z tym Stingiem to już mi się trochę zmieniło!(śmiech) Te telefony o współpracę i występy gościnne, to jest zawsze zaskakujące. Ja Kiljańskiego bardzo lubię i pamiętam sprzed 10 lat – zawsze się zachwycałam jego głosem i zawsze podobały mi się jego piosenki. Powiedziałam więc „tak”, spotkaliśmy się w studio i nagraliśmy ten duet w 15 minut, nagranie na setkę.

Skąd wybór piosenki ? Bo ona bardzo do was pasuje.

Iza Kowalewska: Przemek Śniadała współpracujący z Kiljańskim miał w głowie, że tą piosenką będzie właśnie Pół Oddechu. Mnie zawsze podobało się jak śpiewała to Maryla (do tekstu Kasi Nosowskiej). I cieszę się, że to była ta piosenka a nie np. Jej Portret, którego to nie podjęłabym się zaśpiewać – trudna piosenka o genialnym i trudnym do przebicia oryginale.

W poprzednim wywiadzie pytałem Cię o twoje muzyczne korzenie, czyli Easy Band All Stars oraz potencjalną kooperację z Sebem Skalskim, który jest obecnie uznanym producentem na scenie house. Wiosną pokazał się singiel My Heart nagrany przez was wspólnie. Czy klubowe rytmy są dla ciebie?

Iza Kowalewska: Ten numer oryginalnie nagraliśmy w 2007 roku. To nagranie leżało i czekało na swój czas. Odgrzebał je Seb Skalski i przesłał mi do autoryzacji. Od razu powiedziałam: Sebastian, to jest świetne , wypuśćmy to. W fajnej atmosferze,w starym studio Sebastiana z fajnymi chłopakami z Easy Band Allstars: Marcinem Gańko, Dominikiem Trębskim, Piotrkiem Mista Pita Zabrodzkim . Nagranie zmiksowane zostało na nowo, dodane zostały nowe wersje. Lubię tę piosenkę i mój syn też. Nie jestem wielką zwolenniczką house’u, ale nagrania z wokalistkami podobają mi się.

Rok 2014 to spotkanie z Czarnym Hi-FI – znanym w świecie hiphopu producentem. Był na tyle odważny, że zaprosił Cię na swój producencki album i jako na pierwszy singiel wybrał właśnie Twoją piosenkę: akustyczną, nie- rapową, wzbudzając tym kontrowersje wśród konserwatywnych słuchaczy ulicznego hiphopu, kupujących większość płyt Prosto. Liczyliście się z niezrozumieniem waszej muzyki?

Iza Kowalewska O tak, oczywiście! Liczyliśmy się z niezrozumieniem. Czarny obawiał się tego, ale był odważny i uznał, ze jest to dobre i musimy to zrobić – najwyżej będzie to jego ostatnia płyta w Prosto. Ja cieszę się z tej znajomości, bo jest dla mnie zupełnie niebywała.

Czy poczułaś wibrację dawnych czasów, gdy Emade wprowadzał cię w świat polskiej sceny rap?

Iza Kowalewska: Trochę tak – znałam hiphop poprzez płyty Emade, Fisza, O.S.T.R. , ale nigdy do końca nie byłam w tym środowisku, choć wiedziałam, czego się mogę spodziewać. Ale Czarny Hi-Fi zaprzecza tu wszelkim schematom i stereotypom. To człowiek-orkiestra.

iza-kowalewska-poremba-2Czarny Hi-Fi został potem producentem twojego drugiego albumu. Ta sama chemia i wizja artystyczna? Odnalazłaś się w jego elektronicznych aranżacjach?

Iza Kowalewska: Mnie spodobała się współpraca z Czarnym podczas singla Nadzieja. Zobaczyłam, że jest zdolnym, wykształconym i utalentowanym realizatorem, ukończył szkołę realizacji dźwięku w Londynie. Ma w sobie jakiś geniusz, pamiętam te wibracje w powietrzu, które czuć było podczas pracy. A do tego jest bardzo skromną osobą, mocno stąpającą po ziemi. Czułam tę chemię i spytałam, czy mogę u niego w studio nagrać swoją nową płytę. Przyniosłam demo, zaczęłam nagrywać wokale i dzień później dostałam od Olka telefon, czy może sobie pomajstrować przy tych moich numerach. Wcześniej pytałam go co prawda o produkcję, nie był do tego wtedy przekonany, ale nie wiedział jeszcze, że ja przyniosę gotowe piosenki z nagranym wokalem, linią basu, fortepianem i miał do tego dodać tylko swój geniusz ! I udało się.

Nocna Zmiana to wg mnie koncept-album, jakiego dawno nie było: ma spójną myśl przewodnią, tematykę piosenek krążących wokół kobiecego świata. To płyta jak liryczny manifest o miłości (Jesienna miłość) lub jej braku (Dziewczyna młoda-stara). Taki miał być kształt literacki tego albumu?

Iza Kowalewska: Piosenek na płytę miałam więcej. Pierwotnie miało być trochę inaczej, bo miałam aż 16 utworów, ale po nagraniu wszystkiego zostało 12 , nie wszystkie pasowały i okazało się to po ostatecznym miksie. I zostały te najbardziej spójne.

Wierzysz w solidarność kobiet i wspólne cele do jakich możecie razem dążyć? Jak byś je zdefiniowała?

Iza Kowalewska: Trudne pytanie, bo ja mam 1 przyjaciółkę i kilka koleżanek a tak naprawdę spotykam się głównie z facetami, z racji tego, że pracuję z nimi. I bardzo lubię pracować z mężczyznami czy spotykać się koleżeńsko. Solidarność kobieca istnieje niewątpliwie, ale nie wgłębiałabym się tu zanadto. Jeśli nawiązujesz to piosenki Nocna Zmiana Kobiet, to faktycznie miał to być protest-song. Cała płyta, teksty to jakby policzek czy uderzenie pięścią w twarz , by dostrzec jak świat męski i kobiecy się równoważą. O tym jest ta płyta.

W 1987 roku powstał tekst Agnieszki Osieckiej Polska Madonna, gdzie Maryla Rodowicz śpiewała: Damy przyrzeczeń starych tysiące i niedorzecznie małe pieniądze. Ty natomiast rysujesz portret współczesnej Matki Polki walczącej z krawężnikiem, codziennie niewidzialnej, Nowej Nike. Czy sytuacja kobiet pozostawia wciąż wiele do życzenia i wymaga coraz to nowych protest-songów?

Iza Kowalewska: Oczywiście że tak, niewiele się zmieniło tak naprawdę. Ja może nie jestem feministką walczącą do bólu, do pierwszej kropli krwi jak niektóre moje koleżanki, ale piszę z perspektywy kobiety, która wszystko to, co jest na płycie przeżyła. I rozstanie i piękną miłość i bycie Matką-Polką. To jest tekst o mnie. Jak urodziłam dziecko, była niewidzialną Nike. Na matkę nikt nie zwraca uwagi jak idzie z wózkiem, gdy nie ma podjazdów… Sytuacja kobiet się zmienia, ale bardzo powoli. Podróżując po świecie widzę kobiety w różnych sytuacjach społecznych.

iza-kowalewska-poremba-3Jakie są plany promocyjne i koncertowe związane z płytą?

Iza Kowalewska: Najbliższy koncert to występ poprzedzający festiwal Red Bull Weekender w radiowej Trójce. Bardzo ważny koncert, bo nowym zespołem. To młodsi ode mnie ludzie grający inaczej, z nową, niebywałą energią. Oni mają zupełnie inne podejście, to nowe słyszenie mojej muzyki. Przy nowej płycie wyklarowało się, kto dalej idzie ze mną i brnie w tą moją trudną muzycznie drogę, a kto pozostaje przy dawnych przyzwyczajeniach i z tyłu.

Czy będzie nowa płyta Muzykoterapii?

Iza Kowalewska: Gdy pytałeś mnie o to rok temu, odpowiedziałam: oczywiście, że będzie jak tylko zdołamy się wspólnie spotkać, znajdziemy czas. Teraz jednak widzę, ze zespół jest trochę w zawieszeniu. Tzn. gramy koncerty jak są nowe propozycje, ale nic nowego nie powstaje. A trzecia płyta jest dawno zrobiona. Ja cierpliwie czekam i jestem bardzo otwarta.

Obserwując Cię widać ogromne pokłady kreatywności, która w Tobie drzemie…

Iza Kowalewska: Zawsze tak miałam, ale skupiona byłam totalnie na Muzykoterapii i czekałam, by wszystko tam przelać artystycznie. Teraz już nie czekam, bo nie mam na to czasu. A czas upływa nieubłaganie. Jeśli coś się kłębi w naszych emocjach, to gdy nie zrobimy czegoś w danym momencie – traci to ważność. Bo pojawią się inne pomysły, inne treści, wpływy impulsy…

Dziękuję za wywiad, czekamy na kolejne nagrania!

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...