music is ... muzyka z najlepszej strony.

Rebel Heart

Madonna Rebel Heart

data wydania: 2015-03-10
wydawnictwo: Interscope

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 8 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Trzydzieści lat na szczycie to nie lada wyczyn. Showbiznes nie znosi pustki – kiedyś była Britney, teraz jest Beyoncé, była również Aguilera, ale teraz gwiazdą jest Rihanna. Jednak pomimo tych zmian  królowa pozostaje wciąż jedna i ta sama. Madonna stworzyła definicję gwiazdy pop, wymyśliła zasady gry, do których jej młodsze koleżanki próbują się dostosować z lepszym lub gorszym rezultatem. Ona sama wytyczyła ścieżkę kariery, którą od lat konsekwentnie podąża, a biorąc jej poczynania za przykład można by z powodzeniem na uniwersytetach studiować przedmiot o nazwie: „Jak zostać gwiazdą”.

Od lat 80. aż po dziś dzień każdy jej krok, czy to związany z muzyką czy z adopcją afrykańskich dzieci jest szeroko komentowany przez media. Madonna to znak firmowy, niejeden chciałby podbudować swoją karierę na współpracy z nią, więc najlepsi światowi producenci przybiegają na każde jej skinienie. Poza tym wygląda na to, że ona sama jest niestrudzona, wcale nie zamierza ustępować miejsca młodszym, bardziej utalentowanym i nie chce myśleć o emeryturze – chociaż słuchając jej ostatnich nagrań można pomyśleć, że lepiej byłoby dla wszystkich gdyby zatrzymała się mniej więcej dziesięć lat temu.

Czy można przegrać grę, której reguły samemu się stworzyło? Raczej nie, chyba że się przedobrzy, a Madonnie niestety to grozi. Kiedy zobaczyłam jej spektakularny upadek podczas Brits zrobiło mi się jej żal, ale z drugiej strony pomyślałam, że sama jest sobie winna. Bynajmniej nie chodzi mi o to, że nie odwiązała w porę tej nieszczęsnej peleryny, ale o to, że w dzisiejszych czasach nikt już nie robi takiego show. Wystarczy spojrzeć na inne występy z tej samej gali lub z ceremonii rozdania Grammy gdzie inna gwiazda pop, Rihanna, postawiła na prostotę. Przy niej pompatyczne i kiczowate wystąpienie królowej popu otoczonej półnagimi tancerzami, którzy bili jej pokłony budzi pełen politowania uśmiech.

A jednak przez lata to ona wyznaczała trendy – zachwycała prowokacyjną „Eroticą” czy absolutnie wspaniałym i nowoczesnym „Ray of Light”. Można się spierać co do tego od którego momentu wystąpiła wyraźna obniżka formy, ale pewne jest jedno: od pewnego czasu z albumu na album jest coraz gorzej. „Rebel Heart” to przydługa zbieranina nudnych choć tanecznych bangerów, wyprodukowana przez grono znanych producentów, od Diplo aż po Blood Diamonds. Podobno kawałki zrobione z Aviccim miały formę niemalże akustycznych ballad, a te grube beaty, które ostatecznie definiują brzmienie płyty są zasługą m.in. Diplo, ale to co pasuje do twórczości M.I.A., na „Rebel Heart” brzmi karykaturalnie.

Ciekawiej niż strona muzyczna albumu prezentują się teksty, te osobiste. Wydaje się, że najtwardsza kobieta show biznesu chce trochę odczarować image silnego i niezależnego cyborga śpiewając, że jest człowiekiem a nie superbohaterem („Joan of Arc”) oraz wylewając swoje żale po nieudanym związku („HeartBreakCity”). Niech was nie zmyli „Bitch I’m Madonna” z gościnnym udziałem Nicky Minaj, bo królowa, pomimo swoich wad, ma jeszcze sporo dystansu do samej siebie – w rzeczywistości ten kawałek jest niczym innym jak puszczaniem oka do fanów i wyśmiewaniem się ze statusu mega gwiazdy.

Jedynym fragmentem przypominającym o dawnej świetności jest słodkie „Body Shop”, w którego subtelnym wokalu i nienachalnym beacie jest coś co urzeka i pozwala na chwilę zatopić się w przyjemnych dźwiękach bez konieczności pastwienia się nad wokalistką. W swojej kontrowersyjnej wypowiedzi na temat ewentualnej współpracy z Madonną, Ariel Pink powiedział, że ona nie może już więcej pracować z Aviciim oraz producentami jego pokroju i udawać, że wciąż ma 20 lat, a to czego potrzebuje to prawdziwe piosenki. Jakkolwiek zarozumiale to nie zabrzmiało w ustach Pinka, który obwołał się zbawicielem królowej popu, miał on świętą rację. I nawet jeśli jest nadętym dupkiem to szkoda, że to nie jemu powierzono napisanie piosenek na „Rebel Heart”.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...