music is ... muzyka z najlepszej strony.

Forty Winks

False Month Forty Winks

data wydania: 2015-15-01
wydawnictwo: własne

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 3 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok
Chociaż False Month to właściwie projekt jednego człowieka, to do nagrania swojego debiutanckiego albumu Krzysztof Wojsław potrzebował jeszcze paru innych rąk. I to właśnie dzięki nim „Forty Winks” brzmi w obecnej formie. Bo choć same utwory napisane zostały przez gdańszczanina, to zdecydowaną rolę odgrywają tu elementy inne niż sam wokal i wszechobecna gitara, za które muzyk odpowiada – punkt ciężkości nie jest więc przerzucony tylko na jeden najważniejszy ośrodek. Dzięki eklektyzmowi w rozwijaniu folkowej formuły, Wojsław skupia się na pokazywaniu muzycznych możliwości i kompozytorskiej wyobraźni, a nie kolejnych producenckich ozdobnikach i wystawianiu na sceniczne światło tylko siebie.

Z samym Wojsławem sprawa jest bardziej skomplikowana, bo do tej pory on sam nie próbował nawet wybijać się poza scenę lokalną. Tworzony przez ostatnie lata materiał okazał się jednak bodźcem do pokazania się szerszej publiczności. Abstrahując jednak od pewnej nieśmiałości, czy promocyjnej niechęci, można zastanowić się, czy Krzysztof byłby w stanie ekscytować swoimi dokonaniami bez pomocy innych muzyków. Bo nikt nie ma zamiaru ukrywać, że za ten album odpowiada łącznie dziesięć osób, które w jakiś sposób przewijają się przez trójmiejską scenę.

Gdyby spróbować rozebrać kolejne kompozycje na części składowe, pozostający sam na sam wokalista i gitarzysta byłby raczej postacią niezbyt ekscytującą. I nie chodzi tu o samą kwestię sprzedawania się, a pewnych umiejętności i możliwości. Nie można odmówić mu artystycznego zmysłu przeplatania kolejnych motywów, jednak sam jego wokal, o ile przekonuje w paru newralgicznych momentach, to czasami po prostu nie koresponduje z muzycznymi wydarzeniami, które Wojsław dla siebie stworzył. W tych przypadkach zamysł postaci utwrów, w których centrum uwagi nie jest skierowane na samego wokalistę zdaje się działać – tak, jakby on sam wiedział o swoich niedoskonałościach. To nie tak, że sprawa wokali w sposób znaczący psuje czy pogrąża nagrania. Nie jest jednak odpowiednim punktem zaczepienia, charakterystycznym wyznacznikiem tego, czym False Month powinno przyciągać.

Tym na szczęście jest muzyka. I mimo że „Forty Winks” to wciąż poszukiwania sposobu na siebie, to formuła eklektycznych folkowych i blues-jazzowych insiracji nadaje temu krążkowi wyrazistości. „Kite” wytwarza ciekawą atmosferę bujających, wprawiających w rozmarzenie soul-bluesowych standardów, co pokazuje praca delikatnego saksofonu i perkusyjno-basowego zestawu. Podobnie – choć raczej z nastawieniem na klimaty noir – brzmi „The Devil Never Dreams”, gdzie rolę głównodowdzącą przejmuje kontrabas. Tam też dźwiękowe atuty ukazuje trąbka, która z powodzeniem opowiada swą fascynującą historię. Instumentalnych wojaży jest tu jednak więcej: zupełnie niestandardowe okazuje się brzmienie skrzypiec bliższe raczej wydźwiękom fletu, „Kite” ekscytuje saksofonowym wtrętem, a w „Searching for a Ghost” mamy próby psychodelicznych perkusyjnych podrygów i dźwięków bardziej niezidentyfikowanych, które przełamują dotychczas używane środki.

Przez wszystkie osiem kompozycji w jakiś sposób poznajemy kolejne instumenty i dajemy się ponieść stylistycznym inspiracjom – od klasycznych folkowych fragmentów, użycia jazzowych wstawek, pójścia w stronę swingującą, jak w „She Wanted to Have The Moon”, aż po zupełnie pop-rockowe brzmienie sygnowane przez utwór zamykający, czyli „All The King’s Horses”. Wojsław i spółka przedstawiają to, co znane, ale robią to w sposób zupełnie nieinwazyjny, bezpretensjonalny i wciąż daleki od próby nadmiernej inspiracji kimkolwiek. I nawet, jeśli nie mamy do czynienia z muzycznym mistrzostwem, to z pewnością jest to solidna podstawa do wypracowania sobie pewnego standardu.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...