music is ... muzyka z najlepszej strony.

Mysłowice: AlterFest 2015

Alterfest / mat. prasowe

Alterfest / mat. prasowe

Podczas gdy na trzy dni do Warszawy powrócił Red Bull Music Academy Weekender, w tym samym czasie lecz w zupełnie innej lokalizacji odbyła się kolejna edycja AlterFestu. I choć we wszelkich możliwych aspektach impreza w stolicy przeważała nad tym co działo się w Mysłowicach, to trudno się dziwić. Głównie dlatego, że niewielu pewnie o samym wydarzeniu słyszało, a nawet jeśli, to nie zostało dostatecznie przekonanych, aby przez trzy kolejne wieczory zjawiać się w pobliżu byłej lokalizacji OFF Festivalu. Jednak tym co dzieli te dwie znane imprezy od tej powstałej cztery lata temu są fundusze.

Ciężko bowiem stwierdzić, że zarówno lokalizacja jak i – tu akurat w mniejszym stopniu – line-up AlterFestu byłyby w stanie przyciągnąć rzesze. A jednak w niepozornie wyglądającym podwórzu ulicy Grunwaldzkiej zjawili się ci, którzy ten chłodny, piątkowy wieczór chcieli spędzić nieco bardziej muzycznie. A to cieszy, bo chociaż jedna z nazw występujących zespołów zdecydowanie wybijała się na tle reszty, to pozostali muzycy na brak zianteresowania nie mogli narzekać.

Nie najgorzej ze zbiorem publiczności i ich skupieniem się na muzyce poradzili sobie panowie z Małych Miast, którzy pomiędzy rockowo-elektroniczne zapędy dorzucili różnorodoność w postaci ich quasi-rapu. I tak jak zdania są wyraźnie podzielone, jeśli chodzi o ich stylistykę, to zachęcanie do ruchu można wpisać na listę ich umiejętności. Można nie przepadać za wokalem Mateusza Holaka, nieodzownym używaniem auto-tune’a i małomiasteczkowymi tekstami wpadającymi w grafomańskie popisy, ale ciekawe podkłady w połączeniu ze słodko-zadziornym brzmieniem gitary pozwalały chociaż na chwilę o tym zapomnieć. Dla wielu pewnie byli faworytami, dla innych być może zostali guilty pleasure wieczoru. A z ciekawostek – to właśnie w Mysłowicach po raz pierwszy można było usłyszeć utwór „Ciepło / Zimno” wykonany na żywo z Klaudią Szafrańską.

Nic to dziwnego, bo ta pojawiła się na scenie także dwie godziny później, częstując publikę materiałem xxanaxx. I choć dość niedysponowana, nie dawała po sobie poznać, że jakakolwiek kontuzja nogi miała miejsce. Najważniejszy był jednak głos, a w tym wypadku zawodu nie było. Może tylko ze strony publiczności, która z wokalną pomocą w jednym z utworów miała nieco większe problemy. Ciężko było też w czasie pierwszego koncertu wieczoru, bo po godzinie dwudziestej pod sceną nie zjawiło się tyle osób, na ile zimowa zasługowali. Bo chociaż pomiędzy klimatycznymi numerami zdarzały się pewne mielizny, to całość wypadła nadzwyczaj przyjemnie. Podejrzewam, że późniejsza pora pomogłaby całemu występowi zyskać. Ci, którzy się jednak zjawili, mogli jednak usłyszeć nieogłaszaną wcześniej informację o dacie wydania debiutanckiego albumu grupy (06.05).

Najciekawiej wypadli chyba Sjón, którzy rozpoczynając swój występ niemalże perfekcyjnie, w poźniejszym czasie nie pozwolili sobie na wyraźny spadek energetyczności, tylko od czasu do czasu powodując chęć na natychmiastowe ponowne wysłuchanie na żywo trzech utworów z EP-ki „Human” – bo to w głównej mierze te fragmenty pokazywały siłę ich grania. A energii nie zabrakło także na samo muzyczne zwieńczenie piątkowego programu, bo scenę przejął Marte, który uradował spragnionych tańca.

I chociaż wiele działo się w ciągu tych paru godzin, to kilkanaście godzin później w tym samym miejscu znaleźli się jeszcze So Flow, Atlas Like, Jóga i Rebeka, a czwartkowy koncert w Kościele Ewangelickim urozmaicili Czary mary koszmary i ćmy oraz duet Coals.

Trudno więc powiedzieć, aby artyści tej edycji nie byli warci przybycia – tym bardziej, że koszt wstępu jest nieporównywalny do muzycznej różnorodności i poziomu prezentacji zespołów. Zainteresowani muzycznymi świeżynkami nie powinni czuć się więc pominięci w koncertowych doznaniach. Bo choć w jakiś sposób AlterFest mógłby być duchowym spadkobiercą katowickiego już OFF-a, to chyba nikt się na to nie sili. To raczej udana próba pokazania, że Mysłowice znowu mogą mieć w sobie coś kulturalnie ciekawego i przyciągać, co zresztą podkreślił pomysłodawca całego przedsięwzięcia, Łukasz Prajer.

I rzeczywiście, nie sposób nie docenić tej inicjatywy, która daje słuchaczom nowe, a zespołom kolejną możliwość pokazania siebie, zarówno od strony muzycznej, jak i tej towrzyskiej. Bo jeśli chcecie mieć możliwość dotknięcia i porozmawiania z występującymi na scenie, AlterFest staje się najlepszą możliwą okazją, aby zrobić to w mniejszym, acz przyjaznym gronie.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...