music is ... muzyka z najlepszej strony.

Weekend z Green Zoo Festival

Green Zoo Festival / mat. prasowe

Green Zoo Festival / mat. prasowe

Kiedy wszyscy żyją ogłaszaniem programów przez duże festiwale, warto zerknąć na własne podwórko i przyjrzeć się mniejszym inicjatywom. Jednym z takich wydarzeń jest na przykład Green Zoo Festival odbywający się w przestrzeni krakowskich klubów Re i Betel.

Weekend festiwalowy rozpoczęło w piątek wydarzenie o nazwie Open Zoo, podczas którego zaprezentowały się młode polskie grupy. Bardzo żałuję, że nie udało mi się na koncerty te dotrzeć, bo na grających w Betelu artystów koniecznie trzeba zwrócić uwagę.

Natomiast wieczór w RE rozpoczęły wrocławskie Ukryte Zalety Systemu. To co prezentuje trio nie jest moją bajką, ale trzeba przyznać, że panowie robią mocne wrażenie. Było brudno, gitarowo, bardzo głośno, a szarpany bas mógł dobrze człowiekiem wstrząsnąć. Dołóżmy do tego skandowanie na dwa gardła i można by pomyśleć, że cofnęliśmy się ze trzydzieści lat wstecz. Tylko teksty nieco bardziej dostosowane do obecnej rzeczywistości. Fani zimnego hałasowania z pewnością wyszli zadowoleni.

Natomiast Doug Tuttle, były członek grupy Mmoss, przeniósł słuchaczy jeszcze dalej w przeszłość, serwując wycieczkę po psychodelicznych klimatach rodem z lat 60. Na scenie pojawił się w towarzystwie dwóch muzyków, z których w jednym można było rozpoznać Jesse’ego Gallaghera z grupy Apollo Sunshine. Zgodnie z tym co słychać na debiutanckiej płycie Douga także i na żywo można było odpłynąć wraz z dźwiękiem rozmytych gitar oraz fantastyczną harmonią głosów jego i Jesse’go. Zadziwiająco relaksujące doświadczenie, potęgowane towarzystwem tęczowych, kalejdoskopowych wizualizacji w tle.

Z kolei w sobotę zaprezentował się zespół, którego pokaz umiejętności zapamiętam na pewno na długo. Przed publicznością w Re stanęła grupa Alameda 5, czyli Alameda Trio po transformacji, bowiem obecnie funkcjonują w składzie pięcioosobowym. To było moje pierwsze spotkanie z materiałem grupy, czyli wydanym niedawno „Duchem tornada” i chyba niewiele się pomylę, stwierdzając, że dwupłytowe wydawnictwo wyląduje w czołówce najciekawszych polskich płyt tego roku. Po spokojnym (choć to słowo jest tu chyba nie na miejscu) przesłuchaniu jej w domu, mogę stwierdzić, że na żywo dźwięki Alamedy brzmią przede wszystkim dużo bardziej dynamicznie. Prym zdaje się wieść duet perkusistów, nadając tempo kompozycjom i wspierając je rozmaitymi etnicznymi instrumentami (grzechotki i inne atrakcje). Utwory płynnie się przenikają. Raz gitary i elektroniczne elementy nie dają wytchnienia, by potem z kolei trochę jazzująco oddalić się w spokojniejsze rejony. Jako całość brzmi to futurystycznie, ale zaskakująco spójnie. Trochę tak, jakby przedzierać się przez jakieś postapokaliptyczne targowisko, najlepiej na terenie obcej kolonii – duże ilości dziwnych odgłosów łączące się w jeden pulsujący rytm. To świat rodem z klasyków sci-fi (przeczucia o inspiracjach artystów mnie nie myliły), którego nie chce się opuszczać. Fenomenalne przeżycie!

Dinner okazało się daniem dużo lżejszego kalibru. Duńczyk stacjonujący na co dzień w Berlinie nie ma wielkiego instrumentarium – bazuje na podkładach, a oprócz własnego wokalu dysponuje okazjonalnie gitarą. Jeżeli więc jest coś, co kazało naprawdę dobrze bawić się na koncercie, to jego wizerunek sceniczny. Trudno nie uśmiechnąć się patrząc na artystę wykonującego lekko dziwaczne, mechaniczne ruchy, mające w sobie nieco z Curtisa i Bowiego. Z tym drugim łączy go nawet coś więcej, bo kompozycjom nie można odmówić wpadających w ucho melodii i glamowego powabu. Przyjemne granie zwłaszcza dla kogoś, kto, tak jak ja, jest fanem ery ekspansji syntezatorów, bo wspomnień lat 80. tu nie brakowało.

Kiedy Dinner produkował się w RE, w Betelu zaczynało się już DJ ZOO, podczas którego można było zobaczyć Wilhelma Brasa, Heroiny i niespodziankę - Jesse’ego Osborne’a-Lanthiera. A to jeszcze nie koniec emocji, bo w ramach festiwalu odbędą się dwa dodatkowe koncerty. 9 czerwca zagra Kubaterra oraz Buke & Gaze, a 29 czerwca będzie można zobaczyć Złotą Jesień i ZS. Z pewnością będzie się działo!

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...