music is ... muzyka z najlepszej strony.

Baasch: „Jestem bardzo wymagający w stosunku do tego, co tworzę”

BAASCH / mat. prasowe

BAASCH / mat. prasowe

Baasch (Bartek Schmidt) to warszawski muzyk wywodzący się z grupy Plazmatikon, który wybrał ścieżkę solową, debiutując w 2012 roku EP-ką „Simple Dark Romantic Songs”. Rok później stworzył soundtrack do głośnego filmu „Płynące Wieżowce” Tomasza Wasilewskiego, który poprzedził wstąpienie w szeregi młodej, prężnie rozwijającej się polskiej wytwórni Nextpop, do której należą tacy artyści jak: BOKKA, Kari czy Oly. Wydanie pierwszego długogrającego krążka „Corridors” miało miejsce w marcu tego roku.

W wywiadzie Baasch przybliży mi kulisy nagrywania „Corridors”, opowie o współpracy z wokalistką BOKKI, ujawni swoje muzyczne inspiracje, zdradzi dlaczego podjął się skomponowania ścieżki dźwiękowej do filmu „Płynące Wieżowce” i dlaczego nie wraca do swoich nagrań.

Co sobie wizualizujesz, wyobrażasz tworząc muzykę, słuchając jej i innych ulubionych utworów?

Baasch: Muzyka jest bardzo abstrakcyjna. Według mnie to największa jej siła, dzięki której jest w stanie tak mocno oddziaływać na ludzi. Kiedy słucham muzyki albo gram, wyłączam na ile to możliwe inne zmysły. Skupiam się tylko na dźwięku i odpływam, wchodzę w jakiś mniej realny świat. To oczyszcza głowę.

Jak przebiegała współpraca z wokalistką BOKKI przy utworze „Crowded Love” i kto wpadł na ten pomysł?

Baasch: Pomysł pojawił się na ostatnim etapie pracy nad płytą „Corridors”, kiedy miksowaliśmy już materiał w studiu. Słuchając „Crowded Love” pomyślałem, że przydałby się tam element, który dodałby trochę przestrzeni, jakiegoś dodatkowego wymiaru, pomyślałem wtedy o damskim wokalu i od razu przyszła mi do głowy wokalistka BOKKI, której głos bardzo lubię. Współpraca przebiegła bardzo sprawnie. Cieszę się bardzo z tej kolaboracji.

Czy myślałeś, żeby razem z nią występować na koncertach podczas tego numeru?

Baasch: Nie mamy póki co takiego planu. Myślę, że zostaniemy tylko przy wersji studyjnej. Ale czas pokaże.

Czy muzyka jaką tworzysz całkowicie odzwierciedla Twoje osobiste upodobania muzyczne, czy jest to bardziej wynik eksperymentu i fascynacji z tworzenia elektroniki?

Baasch: Nigdy na etapie pracy nad muzyką nie zakładam, jak powinna ona brzmieć na końcu. To jest najbardziej pociągające w jej tworzeniu, że często nie wiesz, dokąd Cię ten proces zaprowadzi. Nie staram się nigdy świadomie zbliżyć do konkretnych nagrań, które znam, z drugiej strony muzyka, której słuchamy zawsze w jakiś pośredni sposób wpływa na to, co sami tworzymy. Myślę, że to, co sam robię nie odbiega gatunkowo od tego, czego słucham na co dzień.

Dużo artystów przyznaje się, że lubią/nie lubią słuchać swojego głosu i tego, co stworzą. Jak to jest u Ciebie?

Baasch: Nie mogę powiedzieć, że nie lubię słuchać swoich piosenek, ale na pewno nie umiem ich słuchać z dystansem, bez oceniania. Zawsze analizuję, czy coś jest jeszcze do poprawienia, czy wszystko brzmi dobrze. To chyba typowe dla wszystkich, którzy robią muzykę. Raczej nie wracam do swoich nagrań, kiedy już je wypuszczę. Wtedy nic już nie mogę w nich zmienić, wolę się nie denerwować. (śmiech)

Jakich zespołów, artystów słuchałeś i inspirowałeś się podczas tworzenia „Corridors”?

Baasch: Przede wszystkim sporo szeroko pojętej elektroniki z wokalami. Piosenek zrobionych przy pomocy syntezatorów i beatmaszyn. Artystów takich jak Rangleklods, Trust, Austra, Seekea, Trentemoller, Moderat i innych.

Skomponowałeś muzykę do głośnego filmu „Płynące Wieżowce” Tomasza Wasilewskiego. Czy głównym czynnikiem, który spowodował, że zechciałeś to zrobić była po prostu chęć stworzenia soundtracku, czy bardziej treść filmu?

Baasch: Od dawna interesowało mnie zrobienie ścieżki dźwiękowej do filmu. Marzyłem o takim wyzwaniu. Film oczywiście musiał mi się podobać, inspirować mnie, ale punktem wyjścia był raczej sam fakt tworzenia muzyki pod obraz. Cieszę się, że miałem okazję pracować przy „Płynących Wieżowcach”.

Długo kazałeś czekać na premierę długogrającego krążka. Był to wynik chęci stworzenia czegoś jak najbardziej dopracowanego, czy może zmieniających się inspiracji i innego podejścia do tworzenia muzyki?

Baasch: Przede wszystkim chęć zrobienia czegoś, z czego będę zadowolony. Jestem bardzo wymagający w stosunku do tego, co tworzę. Fakt, że robię muzykę bardzo samodzielnie pozwolił mi pracować nad albumem tak długo, aż czułem, że jest gotowy. Nie miałem też żadnego odgórnego deadline’u, nie musiałem iść na żaden kompromis co do brzmienia, czy kompozycji.

Na jakim festiwalu chciałbyś najbardziej zagrać?

Baasch: Jest mnóstwo świetnych imprez w Europie i na świecie. Coraz częściej zdarza mi się grać za granicą, bardzo mnie to cieszy. Myślę, że ciekawie byłoby zagrać na The Great Escape, z czysto sentymentalnych pobudek. Mieszkałem w Brighton przez jakiś czas, super byłoby tam wrócić z koncertem. Z tego samego powodu chętnie zagrałbym na którymś z festiwali w Barcelonie, tam też spędziłem trochę czasu.

Z jakim polskim artystą/zespołem chciałbyś stworzyć coś wspólnego?

Baasch: Udało mi się zrobić coś wspólnego z kilkoma artystami, na których mi zależało. Rubber Dots, BOKKA, ostatnio Zamilska przygotowała dla mnie remix, z czego bardzo się cieszę. Jest jeszcze kilka nazwisk na liście, ale póki co nie chcę zapeszać.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...