music is ... muzyka z najlepszej strony.

Xanadu

SoundQ Xanadu EP

data wydania: 2015-05-13
wydawnictwo: własne

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 5 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok
Przesłuchując najnowszych propozycji krakowskiego zespołu, trudno szukać porównania z tym, co do tej pory zrobili. I nie chodzi tu o zupełną zmianę stylistyczną, bo ta w pewnym sensie następuje, jednak porównanie dźwięków nowej EP-ki z debiutanckim albumem, „Barbarians”, byłoby najpewniej jednym z moich ostatnich pomysłów. Elektro-popowa konwencja, w jakiś sposób ekscytująca i obca, zmieniła się tu w dobrze znany, ale wyrazisty i spójny obraz tego, czym SoundQ mogliby być, gdyby tylko ich dźwięki przypłynęły do nas zza zachodniej granicy.

Mimo że po drodze była także rozpoczynająca ten wydawniczy tryptyk „EP2″, to tamta propozycja nie wzbudzała jakichś wielkich zainteresowań. Nastawiała na zmiany, owszem, jednak dopiero „Xanadu” pokazuje jakieś większe spektrum możliwości, a przy tym działa od początku do końca jako zgrana całość. Nie da się ukryć, że nastąpił znaczny postęp. W przypadku tej EP-ki ciężko jednak mówić zbyt długo, czy stawiać kolejne porównania i analizować poszczególne elementy układanki. Wszystko bowiem jest proste.

Ciekawym zabiegiem jest tu swobodne przechodzenie jednego utworu w drugi, co dzieje się prawie niezauważenie. Utwór tytułowy to ładne ambientowe wprowadzenie do całości, które swoimi rozmarzonymi klawiszami przygotowuje na wybuch. A ten następuje zaskakująco szybko, bo już przy drugim znaczniku na płycie. To właśnie „Out of Phase” daje posmak muzyki house, prawdziwej elektroniki dążącej gdzieś ku berlińskiej scenie, gdzie beat wyrywa do tańca wielbicieli Moderata, a powolnie sączące się tekstowe powtórzenia narastają z siłą i energią samego utworu. Drugą wokalną propozycją okazuje się „Appetite”, gdzie SoundQ jeszcze bardziej ucieka od swojej dotychczasowej formuły, serwując dziwnie nienaturalny wokal i podobne zanurzenie w klimatach wspomnianego poprzednika.

Instumentalna dawka od grupy pojawia się jeszcze raz, tym razem już w klimarach nieco bardziej zbliżonych do sceny techno. Dyskotekowe zacięcie „The Flight” to coś, co w poprzednich wydaniach zespołu Kuby Kubicy zawsze było czymś rozwodnione. I to właśnie tu można upatrzeć największą zmianę w postrzeganiu muzyki przez SoundQ – zamiast różnorodnych rozwiązań i udziwnień otrzymujemy esencję poszczególnych stylistyk i pomysłów. Nie ma tu miejsca na zatrzymanie się i przemyślenia, bo każdy kolejny fragment pcha „Xanadu” do przodu, tym samym torując drogę do uszu słuchaczy narzuconą formą.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...