music is ... muzyka z najlepszej strony.

Kierunek: Orange Warsaw Festival

Orange Warsaw Festival 2015 / mat. prasowe

Orange Warsaw Festival 2015 / mat. prasowe

Czarne chmury ponownie zebrały się nad Orange Warsaw Festival. Impreza, która pretendowała do miejsca w panteonie tych najważniejszych na polskim rynku niestety znów znalazła sposób, aby znaleźć się na ustach wszystkich fanów muzyki na żywo, jednak w niekoniecznie pozytywnym wydźwięku. Zmarnowano potężny potencjał marketingowy, jaki dała zeszłoroczna edycja stołecznego festu.

Zaczęło się świetnie, od ogłoszenia Muse, jako pierwszego headlinera imprezy. Obok nich już w pierwszym rzucie pojawili się The Chemical Brothers, Asking Alexandria czy Mela Koteluk. To wraz z powrotem na Tor Wyścigów Konnych Służewiec dało poczucie, że organizatorzy wyciągnęli wnioski z krytycznych słów i zapowiada się naprawdę ciekawy, duży fest. Kolejne dodatki do programu, w tym Incubus, Noel Gallagher’s High Flying Birds, FKA twigs, Papa Roach czy Mark Ronson tylko to wrażenie utwierdzały. Niestety z początkiem wiosny zaczęło się robić tylko gorzej.

Najpierw organizatorzy zupełnie przestali reagować na pytania fanów, pomimo, że do tej pory słynął z bardzo dobrego zarządzania społecznością w social media. Później nadeszły kontrowersje związane z zamknięciem line-upu, w którym faktycznym headlinerem pozostali Brytyjczycy z Muse, natomiast największe gwiazdy pozostałych dni zostały nobilitowane do tego miana „po cichu”. Głosy krytyki popłynęły również po ogłoszeniu timetable, gdzie pojawiło się kilka niezrozumiałych kolizji, zwykle dotyczących zespołów ze wspólną publiką. Największym zaskoczeniem był jednak bardzo słaby drugi dzień imprezy. Mimo to, największą falę niezadowolenia wzbudziła czerwcowa promocja cen festiwalowych biletów, pozwalająca decydującym się na ostatnią chwilę uczestniczyć za połowę pierwotnej ceny.

Całe to zamieszanie organizacyjne cieniem kładzie się na muzykę, która w pomarańczowym święcie jest w końcu najważniejsza. Orange Warsaw jak co roku w swoim programie miesza artystów bardzo popularnych z mocnym rockowym uderzeniem. Tak z jednej strony mamy Big Sean’a czy Metronomy zaś z drugiej Three Days Grace. Na scenach pojawią się też perełki, jak np. Paloma Faith. Szczególnie cieszy też silna reprezentacja rodzimych artystów, pokazująca przekrój zarówno gatunkowy jak i wiekowy polskiego podwórka.

Orange Warsaw Festival 2015 ma bardzo trudne zadanie przed sobą. Przede wszystkim musi pokonać tzw. „złą prasę” o którą, chyba nieco przypadkiem, postarali się sami organizatorzy. Mimo, że również ja czuję pewien niesmak, mocno trzymam kciuki za powodzenie tej edycji. Przede wszystkim dlatego, że jako mieszkaniec Warszawy, chciałbym nadal bawić się na dużej, prestiżowej imprezie promującej moje miasto.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...