music is ... muzyka z najlepszej strony.

When Saints Go Machine: „Dobrze jest nie pracować nad czymś wspólnie dla odmiany i nie musieć podejmować razem decyzji”

Nikolaj Manuel Vonsild / mat. prasowe

Nikolaj Manuel Vonsild / mat. prasowe

Może nie znaliście When Saints Go Machine wcześniej, ale w momencie kiedy zobaczycie ich na żywo staną się waszym ulubionym zespołem. Na koncertach są fenomenalni, jednak skromnie twierdzą, że wciąż są zaskoczeni pozytywną reakcją publiczności. Z liderem formacji udało mi się spotkać podczas festiwalu PKO Off Camera w Krakowie i zgodnie z oczekiwaniami odbyliśmy bardzo miłą rozmowę na temat tego, jak to jest być w zespole i nie znudzić się towarzystwem pozostałych jego członków. Zapytałam Nikolaja Vonsilda również o to czy nie chcieliby być bardziej popularni, a on podzielił się swoją opinią na temat Rihanny, Nicka Cave’a oraz Leonarda Cohena.

Czy jesteście aktualnie w trasie?
Nikolaj Vonsild: Nie, po tym koncercie mamy jeszcze kilka w Kopenhadze, mamy w planach różne wspólne jak i osobne projekty. To jest bardzo spokojne lato co jest dla nas miłe.

Więc zwykle jesteście bardzo zajęci?

NV: Byliśmy zajęci przez ostatnie 3 do 4 lat, więc obecnie miło jest wybrać się na plażę lub zrobić cokolwiek co nie jest regularnym graniem koncertów.

Macie różne solowe projekty, takie jak np. Cancer. Czy one wpływają na brzmienie WSGM, czy staracie się trzymać to osobno?
NV: Te projekty są zupełnie różne, więc staram się trzymać to osobno, fajnie jest pracować z różnymi dźwiękami i wokalami, ale z drugiej strony ma to jednak wpływ na WSGM. Czymkolwiek się nie zajmujemy kawałek tego zostaje z nami, zawsze się czegoś uczymy i to ma później wpływ na naszą twórczość.

Czy nigdy was nie kusiło żeby nagrać więcej popowych kawałków w stylu „Kelly”? Moglibyście stać się wtedy bardzo popularni.
NV: To wciąż może się stać, ale to nie do końca tak działa. Cokolwiek robimy musimy się z tym dobrze czuć, jeśli tak nie jest to znaczy, że coś jest nie tak, musimy być dumni ze swojej twórczości. Lubię kiedy rzeczy dzieją się naturalnie, nie żebym nie lubił ciężko pracować, ale to głupie kiedy spędzasz zbyt dużo czasu nad jedną piosenką podczas kiedy możesz napisać dwadzieścia.

A co sądzisz o artystach, jak chociażby Rihanna, którzy nagrywają te przebojowe, popowe piosenki?
NV: Jestem otwarty na wszystko, to dziwne bo nie jest to typ muzyki, który kupuje, ale w klubie, czy u kogoś na imprezie mogę tego słuchać. Rihanna brzmi rewelacyjnie, producenci i autorzy piosenek, którzy za tym stoją wykonują naprawdę świetną pracę.

Podczas tego samego festiwalu zobaczymy również Sleep Party People. Są inni artyści z Danii, których mógłbyś nam polecić? Wydaje mi się, że wciąż nie znamy dostatecznie dużo duńskiej muzyki.
NV: Jasne, np. muzycy Ice Age i Lower stworzyli zespół Marching Church, który bardzo lubię, również podoba mi się Kentaur. Generalnie obecnie w Danii dzieje się bardzo dużo i jest mnóstwo świetnych muzyków.

Często chodzisz na koncerty?
NV: Tak, ale zwykle na takie mniejsze, np. gdzie gra pięć zespołów tylko, zwykle spóźniam się z kupieniem biletów na większe wydarzenie i zanim się zorientuję są już wyprzedane (śmiech).

Jesteście jednym z najlepszych koncertowych zespołów jakie znam. Skąd bierzecie tą niesamowitą energię i jak przygotowujecie się do trasy?
NV: Dla mnie granie na żywo jest czymś czego potrzebuję, te wszystkie piosenki opowiadają o sprawach, które są dla mnie ważne, przy okazji daje mi to poczucie pewnej wolności. Podczas występów nie mówię dużo, bo wydaje mi się to dziwne kiedy chowam się głęboko w swoim świecie.

Czy wciąż stresujesz się wychodząc na scenę?
NV: Tak, i to jest tak denerwujące podczas kiedy jesteśmy w trasie, a ja zastanawiam się czy tak będzie codziennie, czy to się kiedyś skończy, o ile w ogóle kiedyś się skończy. (śmiech)

Czy zdarza Ci się kiedyś, że jesteś znudzony trasą i nie masz ochoty danego dnia wychodzić na scenę?
NV: Pewnie, ale jak już jestem na tej scenie to o wszystkim zapominam. Wszystko przed koncertem może być do dupy, czasem jestem zmęczony lub chory, zdarza się nawet mieć gorączkę, ale jak już jestem na scenie to wszystko przechodzi.

Niezłe lekarstwo!
NV: Tak, ale później może zrobić się jeszcze gorzej! (śmiech)

Zawsze chciałam zapytać cię o teksty, które są dosyć mroczne i pokręcone. Co cię inspiruje?
NV: Czasem wydaje mi się, że jest to forma egzorcyzmu, musisz to z siebie wyrzucić żeby się zrelaksować. Sądzę też, że jeśli śpiewasz o czymś wystarczająco dużo może cię to w końcu pociągnąć w dół, jednak wolałbym myśleć, że nie jest to wszystko tylko mroczne, ale też piękne.

To co mi się podoba w twoich tekstach to to, że są takie nieoczywiste.
NV: Podoba mi się kiedy w tekstach jest przepaść pomiędzy tym co niejasne, a tym co dosłowne, zawsze interesują mnie teksty rozciągnięte pomiędzy tymi dwoma biegunami. Doceniam także innych artystów, którzy potrafią pisać w ten sposób. Napisanie tekstu piosenki jest zupełnie innym procesem niż napisanie np. opowiadania – zamiast opisywać wydarzenia od punktu A do B, musisz uchwycić samą myśl lub uczucie.

Kogo więc podziwiasz jeśli chodzi o pisanie?
NV: Nicka Cave’a – bo to co robi jest dziwne i mroczne, a przy okazji jest w tym również sporo humoru, wisielczego humoru. Lubię także Davida Bermana z zespołu Silver Jews, Scotta Walkera i Leonarda Cohena. Jednocześnie uważam, że autorzy piosenek Rihanny czy Adele również wykonują dobrą robotę. Nie jest to to samo co słuchanie Cohena, jednak wciąż mi się podoba.

Ok, to teraz ostatnie pytanie: czy czujecie, że musicie nagrywać nowy album co kilka lat po to żeby czuć, że wciąż jesteście blisko ze sobą?
NV: Nie, nie sądzę, żebyśmy musieli ciągle coś nagrywać, żeby być blisko siebie. Czasem potrzebujemy przerwy od nagrywania i koncertowania, ale wciąż widujemy się prywatnie, dobrze jest nie pracować nad czymś wspólnie dla odmiany i nie musieć podejmować razem decyzji. W zespole obowiązuje pewna hierarchia i od czasu do czasu dobrze jest coś zmienić. Gdyby była to zwyczajna praca i człowiek by się nią znudził mógłby zawsze odejść, na tej samej zasadzie moglibyśmy rozwiązać zespół, jednak nam wciąż dobrze się ze sobą pracuje, wciąż jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i czujemy inspirację więc powinniśmy razem pracować.

Pytam z ciekawości bo Blur właśnie nagrali album po kilkunastu latach przerwy…
NV: To właśnie mam na myśli. Oni musieli przestać ze sobą pracować z powodu jakiegoś dziwnego układu sił lub przez granie zbyt wielu koncertów. Nie chciałbym żeby to stało się z nami, oczywiście pewnego dnia tak się pewnie stanie, ale jeszcze nie teraz, sądzę że jeszcze mamy kilka albumów przed sobą.

Mam nadzieję!

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...