music is ... muzyka z najlepszej strony.

JÓGA w Poznaniu

JÓGA / fot. Žlutá svetr

JÓGA / fot. Žlutá svetr

Ostatnimi czasy występy niszowych zespołów zyskują na popularności. Brzmi to nieco jak oksymoron, ale z pewnością jest to wynik coraz większej świadomości muzycznej i poszukiwania czegoś więcej. Przykładem tego był niedzielny koncert młodego duetu z Katowic, składającego się z Rafała Skowrońskiego i Kamila Łukasiuka, którzy tworzą pod nazwą Jóga. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że koncert ten odbywał się w „klubie” Alligator, który absolutnie nie pasował do minimalistycznego i nostalgicznego stylu zespołu. Nie wspominając o kiepskim nagłośnieniu, kiczowatych lampach, mgle i okresowo kopiącym mnie w plecy swoim kolanem dźwiękowcu. Czy naprawdę inne poznańskie kluby wykazują aż taką ignorancję?

Koncert Jógi poprzedził występ początkującego poznańskiego zespołu Fink Tree, o którym chyba nie można zbyt wiele napisać, ale jedno jest pewne – grali, jak na support, zdecydowanie za długo i absolutnie nie pasowali muzycznie do katowickiego duetu. Po dobrych 30 minutach przesiedzenia i spoglądania na zegarek pojawili się ci, na których czekaliśmy. Od tego momentu udało mi się całkowicie zapomnieć nawet o tych strasznych lampach. Jóga zagrała m.in. całą debiutancką EP-kę „Skin”, łącznie z coverem Matta Corby’ego „Brother”, jednak część utworów została ciekawie przearanżowana. Szczególnie dobrze w koncertowej wersji wypada „Ocean”, „Fire” i wieńczący cały set „Skin”. Muzycy zagrali również kilka zupełnie nowych piosenek, które zachowane są w klimacie stosunkowo podobnym do ich EP-ki, ale z większą ilością elektroniki. Jednak abstrahując od samego materiału, dostrzec można było coś, co jest najważniejsze dla muzyków – absolutną szczerość w tym, co tworzą, jak i radość z tego co robią. Nie mam pojęcia, czy ludzie, którzy przyszli na koncert byli przypadkowi, czy może przyszli specjalnie – tak czy inaczej duet został przyjęty bardzo entuzjastycznie. Zresztą całkowicie zasłużenie.

Po trzech koncertach Jógi, na których miałem przyjemność być, wierzę, że ten zespół stać na naprawdę dużo, co całkowicie udowodnili już debiutanckim wydawnictwem. Od swoich początkowych koncertów widać znaczną ewolucję, co cieszy, bo nie ma w muzyce nic gorszego niż zastój. Dobrze pokierowani i z odpowiednimi ludźmi mogą osiągnąć spory sukces, czego życzę im i polskiemu rynkowi muzycznemu. A organizatorom koncertów w poznańskich klubach polecam się przejść na ich sierpniowy występ na „kontenerach”, żeby się przekonali, jak bardzo są odrealnieni „pozwalając” im grać w przypadkowej knajpie.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...