music is ... muzyka z najlepszej strony.

Years & Years / mat. prasowe

Years & Years Communion

data premiery: 2015-07-10
wytwórnia: Polydor/Universal

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 48 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Nie ukrywajcie się, bo nie warto. Muzyka Years & Years dotrze do Was czy tego chcecie, czy nie. Materiały promocyjne mówią o najgorętszym debiucie tego roku. Chociaż absolutnie się z tym zgadzam, myślę, że bardziej trafnym określeniem byłoby najbardziej polaryzujący debiut 2015 roku. Pozytywnie taneczna muzyka Brytyjczyków wywołuje skrajnie odmienne emocje – jedni ją kochają, inni nienawidzą. Kiedy fani zasłuchiwali się w zapętlonych singlach oczekując na premierę płyty, pozostali nie byli w stanie dotrwać do końca pierwszej minuty. Na ich nieszczęście „Communion” jest już z nami i zawładnie pozostałą częścią roku.

Trio zwyciężyło w prestiżowym plebiscycie BBC Sound of 2015 i z perspektywy pełnoprawnego już debiutu z całą odpowiedzialnością za te słowa stwierdzam, iż zasłużenie. Panowie świetnie wyczuli jakie brzmienie będzie w ciągu tych dwunastu miesięcy modne, jednocześnie nadając mu swój osobisty charakter. Years & Years klasyfikowani są bowiem jako pop. Jest to jednak pop mocno zakorzeniony w rozpychającej się i coraz mocniej reprezentowanej elektronice. W swoim umiłowaniu dla syntezatorów panowie nie postawili jednak na potężne bangery z basowym pobiciem prostującym loki – „Communion” to bardziej subtelna, taneczna odmiana syntetycznych dźwięków. W prawie każdym dźwięku słychać inspiracje bujającymi latami dziewięćdziesiątymi, które powoli zaczynają przeżywać swój kulturowy renesans.

Zawartość tego albumu można zasadniczo podzielić na dwie kategorie: dynamiczne hity, przy których nogi aż rwą się do tańca oraz spokojne ballady z gościnnym udziałem fortepianu. Pierwsza z nich to przede wszystkim świetnie nam znane single takie jak „King”, „Shine” czy „Worship”. Hity, które zapewniły chłopakom wręcz histeryczną miłość fanów, zwłaszcza w Polsce. Wśród tej drugiej kategorii pojawiają się znów dobrze nam znane, roztapiające serca „Memo” czy „Eyes Shut”. Oczywiście nie oznacza to, że debiutancki longplay Yearsów to jedynie zbieranina dobrze znanych nam singli. Wśród premierowego materiału prym wiodą dwa kawałki, które jako single są stuprocentowym pewniakiem do powtórzenia sukcesu swojego królewskiego poprzednika. Mam tutaj na myśli utwory „Ties” oraz „Gold”. Warto też wspomnieć o dostępnym w wydaniu deluxe „I Want To Love”, w którym panowie pozwolili sobie na nieco mocniejsze klubowe uderzenie. Ponownie ze świetnym skutkiem.

Osobną historią w muzyce Years & Years są teksty. Nie ma co ukrywać, nie jest to wirtuozeria słowa na miarę najlepszych songwriterów, a raczej średnia liga pełna urwanych myśli i nie zawsze oczywistych metafor. Największą siłą słów napisanych przez wokalistę jest ich autentyczność. To, co Olly Alexander podkreśla w wielu wywiadach, to fakt, że wszystkie piosenki pisał na przestrzeni ostatnich dwóch lat, obfitujących w osobiste wzloty i upadki. Zdecydowanie da się to wyczuć w kompozycji albumu. Olly, otwarcie przyznający się do swojej homoseksualnej orientacji, nie boi się w piosenkach określać odbiorcy, jako mężczyzny. Za tę odwagę należy mu się szacunek.

„Communion” nie jest żadnym szczytem artystycznego uniesienia. Jest to bardzo poprawna, przebojowa płyta pełna prawdziwie letnich hitów. W swojej kategorii, stwierdzam, że jedna z lepszych. Można jej zarzucić pewną monotonię wynikającą z powtarzalnej konstrukcji utworów. Dla mnie jednak największym zarzutem wobec debiutu Years & Years jest niewielka ilość prawdziwie premierowego materiału. W podstawowej wersji albumu na 13 utworów, jest zaledwie 4, które nie były publikowane za pomocą żadnego z oficjalnych kanałów zespołu, wersja deluxe to dodatkowe 3 kompozycje. Zdecydowanie za mało, żeby nasycić fana, który półtora roku czekał na tę premierę, lecz dla reszty całkiem niezła gratka. Niestety z taką kulturą singla musimy się dziś mierzyć.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...