music is ... muzyka z najlepszej strony.

a3959723124_16

The Spouds Fear Is The New Self-Awareness

data premiery: 2015-03-20
wytwórnia: DIY

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 5 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

The Spouds całkiem niedawno wypuścili swój trzeci album noszący tytuł „Fear Is The New Self-Awareness”, który okazuje się być kontynuacją ich drogi opartej na różnorodności. I to właśnie dlatego bardzo cenię sobie ich twórczość – za to, że każda ich płyta jest nieco inna, a jednocześnie nie odbiega od wypracowanego już od samego początku stylu, który tagują jako post-punk/shoegaze/post-hardcore.

Sam debiut podchodził bardziej pod klimaty shoegaze’owe, „Paxil” w post-punkowe uderzając wręcz momentami w no wave, a ostatni album Spoudsów to czysty post-hardcore – i to czerpiący z najlepszych wzorców. Podczas odsłuchów miałem bowiem skojarzenia z Fugazi, Rites of Spring, ale i At the Drive-In, czy bardziej mathowymi kapelami, jak Don Caballero, Battles czy wczesnym (naprawdę wczesnym!) okresem twórczości Foals.

Styl chłopaków jest unikatowy również za sprawą świetnych wokali Mateusza Romanowskiego (ten krzyczy) i Kuby Walendy (ten śpiewa). Świetnych, ponieważ czyste wokale nie rażą fałszami, a krzyki uderzają w klimaty dobrego lo-fi indie emo. Ciężko na polskiej scenie okołohardcorowej uświadczyć band, który wiochy nie robi swoimi czystymi – The Spouds się to całkiem udaje.

Nie znaczy to jednak, że brakuje tutaj noise’owo-postowych odjazdów, bowiem „Result Set” i „Reminder” porażają wręcz swoim chłodem i budzą skojarzenia choćby „Confusion Is Sex”.  Utwór „It Works Both Ways” to coś pomiędzy wspomnianym już ATDI, a Albinowskim kunsztem – partie gitar są w tym utworze rozmieszczone i ułożone perfekcyjnie. „Bending Plywood” to natomiast łagodnie płynący numer, będący swoistą formą leku uspokajającego podanego w formie muzyki. Uwielbiam również zakończenie tej płyty. Dwa ostatnie utwory to esencja porządnego gitarowego grania, a jak pisałem już wyżej, pływające dźwięki to cecha rozpoznawalna tego albumu. Tak też wygląda „Looped Landscapes” z nadmiarem delayu i bardzo dobrym tekstem, powtarzanym hipnotycznie na zakończenie albumu.

Można napisać jeszcze mnóstwo pochwalnych stwierdzeń o każdym z utworów na „Fear Is The New Self-Awareness” i szczerze je zachwalać, ale niestety – trzeba też pomówić o wadach. Jest ona jedna i główna – otwieracz tej płyty. Kompletnie nie potrafię załapać utworu „Ignite Of The Vapors”, śmierdzi on nieudolnie zagranym nowoczesnym emo, a przecież The Spouds udowodnili, że grać potrafią i to, co pokazują choćby w „Lights” czy „Icebreaker”.

Ta płyta jest zimna. Piekielnie zimna. Znajdą się tu może ze dwa utwory kojarzące się bardziej z ciepłą pościelą niż ze skandynawskimi lasami. Uwaga! Nie kojarzyć z lumberseksualizmem! Ale właśnie tak powinna brzmieć muzyka dla drwali.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...