music is ... muzyka z najlepszej strony.

AURORA: „Muzyka opowiada o emocjach i zmusza nas do ich odczuwania…”

AURORA / fot. Karo Lewandowska

AURORA / fot. Karo Lewandowska

Read the English version of the interview >>>

Muzyka Aurory nie jest tym, czego spodziewać się można po tak młodziutkiej osobie. Jest głęboka, trochę mroczna, wypełniona tekstami opowiadającymi emocjonalne historie. Odtwarzana w ciemności oplata słuchacza i roztapia jego serce. Podobnie jest z samą artystką, która zarówno w kontakcie osobistym jak i na scenie wywołuje szeroki uśmiech. Nie jest jednak w niczym podobna do swojej twórczości, jest niesamowicie ciepła i przyjazna. Możliwość rozmowy z nią przed koncertem w ramach Kraków Live Festival to jedno z najlepszych doświadczeń w pracy dla Music Is. Przeczytajcie o muzycznych inspiracjach Aurory, opowiadanych historiach i zaskakujących, potencjalnych współpracownikach.

Czy chcesz w swoją muzyką opowiadać coś specjalnego, jakieś konkretne historie?

AURORA: Moja muzyka jest bardzo emocjonalna. Piszę, ponieważ jestem bardzo emocjonalną osobą i potrzebuję pisać piosenki. Możesz ją napisać i później po prostu odłożyć ją na bok, wszystkie te emocje odłożyć razem z nią. Wtedy przychodzi czas, żeby ruszyć dalej. Jestem szczęśliwa, że mogę pisać piosenki, to mi bardzo pomaga. Muzyka opowiada o emocjach i zmusza nas do odczuwania emocji, w których odczuwaniu potrzebujemy pomocy. To właśnie chcę robić przy pomocy swojej muzyki.

Pisanie piosenek opartych na Twoich przeżyciach wymaga z pewnością wiele odwagi. Nie czujesz się przez to nieco bezbronna?

AURORA: Tak, to straszne. Ludzie mogą mówić, że lubią moje piosenki, mogą mówić, że nie lubią. To zależy od punktu widzenia. Dla mnie, tak długo jak ja jestem szczęśliwa i czuję się dobrze pisząc piosenkę, wszystko jest ok. Przede wszystkim potrzebuję swojej własnej akceptacji. Mimo to jest to przerażające i czuję się odsłonięta, kiedy jestem na scenie. Bardzo dużo płaczę podczas koncertów, z wielu powodów. To bardzo poruszające, kiedy ludzie przychodzą Cię zobaczyć i naprawdę słuchają.

To musi być trudne, aby się tak otworzyć…

AURORA: Tak, to przerażające. Ale… Moje emocje mogą pochodzić z moich własnych przeżyć. Jeśli wydarzy się coś złego, zwykle myślę o tym bardzo dużo i wtedy piszę. Kiedy oglądam wiadomości, czytam gazetę i widzę te wszystkie straszne rzeczy, które się dzieją lub kiedy moja mama jest smutna, ja też jestem smutna. Czuję to, co czują wszyscy inni. Czy to ma sens? Jeśli wszyscy wokół mnie są smutni, to i ja jestem smutna. Dlatego wiele moich piosenek nie jest o mnie, są o ludziach, których poznałam w życiu i rzeczach, o których wiem, że się wydarzyły. Nadal jednak traktuję je, jako moje.

Czytałem, że jako swoje największe muzyczny wpływy wymieniasz Boba Dylana i Leonarda Cohena. To dość zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że większość młodych ludzi skupia się teraz na gwiazdach pop w stylu Rihanny…

AURORA: Osobiście nie lubię piosenek, które są bardzo głośne. Lubię heavy metal, ale to dlatego, ze jest taki wściekły. Dobrze pójść na heavy metalowy koncert. Ale…lubię Boba Dylana i Leonarda Cohena, ponieważ ich piosenki sprawiają, ze czuję się spokojna. To dość relaksujące. Mają także świetny teksty i historie. Ich muzyka jest prawdziwa, nie ma miejsca na auto tune. Ich muzyka przypomina o rodzinie, wychowywałam się słuchając ich muzyki.

Jest coś szczególnego w muzyce ze Skandynawii, co sprawia, że poznajemy jej pochodzenie już po pierwszej nucie. Możesz nieco opisać muzykę północy?

AURORA: Myślę, że może ona brzmieć odrobinę zimno. Jak Royksopp… Słyszałeś o nich? Ten rodzaj zimna. Mam takie dziwne brzmienie, które potrafi wwiercić się w umysł, które możesz usłyszeć bardzo łatwo, jak lód albo śnieg. Myślę też, że umiemy być mroczni i melancholijni. Może to dlatego, że dużo u nas pada i jest ciemno. Przejmujemy się… To nie zawsze musi być popowa piosenka, powinno w nich być coś głębokiego. Jak ocean, głębokie i mroczne. To musi być coś specjalnego, nie podobnego do czegoś innego.

Kiedy usłyszałaś, że zagrasz w Polsce, przyszło Ci do głowy coś na temat naszego kraju?

AURORA: Byłam kiedyś w Polsce turystycznie. Pojechałam do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Płakałam cały czas będąc tam. Ten kraj ma bogatą historią, ale nie wściekłą. To bardziej historia smutku i wrażliwości. Myślę też, że macie piękne budynki, dobre jedzenie i bardzo miłych ludzi. W Norwegii, moi sąsiedzi to Polacy, miałam też przyjaciółkę Polkę, ma na imię Gosia.

A czy słyszałaś coś o polskiej publiczności? Często na koncertach słyszymy coś w stylu „jesteście najlepszą publicznością”, ale zawsze się zastanawiam, czy to możliwe, że gwiazdy mówią to szczerze.

AURORA: Słyszałam, że jesteście szczególną publicznością, ponieważ czujecie bardzo dużo, ruszacie się. W pewnym sensie żyjecie muzyką, którą macie w sobie. Jestem bardzo podekscytowana tym, że poczuję, jak to jest grać dla was. W Skandynawii jest dość sztywno i nikt nie tańczy. Prawie tak, jakby byli zawstydzeni, co jest trochę smutne.

Wracając do Twojego debiutanckiego albumu. Nie mogę znaleźć zbyt wielu informacji na jego temat w Internecie.

AURORA: Tak, w tym jest problem… Powinien ukazać się we wrześniu, jednak został przesunięty… Nie chciałam tego… Więc ukaże się w przyszłym roku, w styczniu.

W styczniu? To strasznie daleka przyszłość… Może jakieś EP na czas czekania?

AURORA: Myślę, że wydam kilka piosenek, może dwie…

To świetnie, tym bardziej, że sądzę, iż Twoja muzyka byłaby świetną ścieżką dźwiękową dla późnojesiennych i zimowych wieczorów…

AURORA: Dziękuję, podoba mi się to.

Co sądzisz na temat różnic między graniem na festiwalach a w mniejszych miejscach, np. klubach?

AURORA: Zdecydowanie wolę mniejsze koncerty. Mogę wtedy porozmawiać z ludźmi, wciągnąć ich na scenę… To bardziej osobiste doświadczenie. Jest wtedy bardzo cicho i ciemno, dopóki moja pani oświetleniowiec nie włączy świateł. Jest bardziej magicznie. Jednak granie na dużych scenach też jest przyjemnością. Szczególnie dla mojego zespołu, który lubi to zdecydowanie bardziej, mogą wtedy poczuć się dzicy i szaleni. Ja jednak wolę mniejsze sceny.

Czy jest ktoś, z kim chciałabyś współpracować?

AURORA: Chciałabym współpracować z Nickiem Cave’em. Lub z The Chemical Brothers, uwielbiam ich. Bądź też Goijrą, to dlatego, że jestem wielką fanką. Lubię muzykę agresywną, bo jest bardziej szczera i emocjonalna.

Czym jest dla Ciebie muzyka?

AURORA: Czym jest dla mnie muzyka…To emocje. To wystarczy, tylko emocje.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...