music is ... muzyka z najlepszej strony.

Erith

Erith / mat. prasowe

Erith / mat. prasowe

Ma dwadzieścia jeden lat, pierwsze jej nagrania pojawiły się w sieci raptem parę miesięcy temu, a już o Martynie Biłogan, czyli nieszablonowej Erith, rozpisują się serwisy muzyczne i lokalne media.

Erith, chociaż reprezentuje młode pokolenie artystów, ma w sobie coś z poprzedniego wieku. Przede wszystkim pisze głównie o emocjach, o mrocznych zakątkach jej duszy i umysłu, po drugie stawia na warstwę liryczną – wokal jest zdecydowanie dominującym instrumentem w jej utworach. Po trzecie Erith jest samoukiem, a swoją muzyczną wrażliwość kształtowała już od dzieciństwa.

Martyna tworząc wspomaga się programem elektronicznym, ale muzyka i słowa powstają od podstaw w jej głowie oraz domowym studiu. Efektem jest etniczne brzmienie, w którym dominuje przestrzeń, nostalgia, tajemnica.

Obecnie artystka wychodzi ze swoją muzyką szerzej koncertując na większych scenach, jak ta na Festiwalu Filmów Niezależnych Kilof w Katowicach, na której wystąpi 10 października.

1. Kim jesteś?

Nazywam się Martyna Biłogan, Erith to mój pseudonim artystyczny i nazwa solowego projektu.

2. Co i w jaki sposób tworzysz?

Tworzę dźwięki, układam, wymyślam, zakreślam w programie. Moja muzyka zmierza ku neo-psychodelii, elektroniki czy dreampopu. Wydaje mi się, że cały czas eksperymentuję, odkrywam. Staram się, żeby wszystko ze sobą dobrze brzmiało.

3. Kim/czym się inspirujesz?

Inspiracje po prostu do mnie przychodzą, wyłapuję, przekształcam, a potem ze mnie wychodzą w postaci muzyki i tekstów. Człowiekiem, który na pewno gdzieś tam miał na to wpływ, jest Tomas Dvorak, który działa pod pseuonimem artystycznym Floex. Muzyka prosto z Czech i to nie byle jaka. Bardzo polecam. Jest wiele inspiracji, których nie jestem świadoma. Tak to chyba też jest z muzyką, która wychodzi spod moich skrzydeł.

4. Co dla Ciebie jest najważniejsze w tworzeniu muzyki?

Najważniejsza dla mnie jest autentyczność, piękno dźwięku, prawdziwość melodii. Chciałabym, żeby słuchacz mógł puścić piosenkę, zamknąć oczy i wyobrażać sobie to, czego na co dzień nie potrafi wyrazić. Żebym mogła się nią dzielić, rozmawiać w ten sposób z ludźmi. Przez muzykę mówić rzeczy, których nie odważyłabym się powiedzieć w rzeczywistości. Coś jak forma komunikacji. Marzę, żeby sprawiała przyjemność, inspirowała.

5. Jeśli nie muzyka to…?

To nic. Muzyka jest dla mnie wszystkim. Jeśli nie muzyka, to przymus. Jeśli muzyka – życie.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...