music is ... muzyka z najlepszej strony.

Coals: Chcielibyśmy zainicjować nowy sposób patrzenia na śląską muzykę…

Coals / fot. Mateusz Kaźmierczak

Coals / fot. Mateusz Kaźmierczak

Pojawili się rok temu i od tego czasu nie dają o sobie zapomnieć. Każdym kolejnym utworem otwierają przed słuchaczami muzyczną przestrzeń, która zdaje się nie mieć końca. Przy okazji swojego występu na Soundrive Fest duet Coals opowiedział o swoich pierwszych ważnych występach i pracy nad debiutanckim albumem.

musicis: Pojawiliście się nagle i w zasadzie od razu namieszaliście. O sobie Music Is opowiadaliście prawie rok temu. Co się zmieniło od tego czasu w Waszym zespołowym życiu?

Łukasz Rozmysłowski: Zmieniło się sporo. Przede wszystkim zmianie uległ nasz set koncertowy – kupiliśmy ukulele, efekty dźwiękowe. Okazało się też, że wcale nie pasujemy do siebie gustem muzycznym, jak nam się wydawało. Na początku bardzo się zgadzaliśmy jeśli chodzi o kawałki, które nas inspirowały. Teraz walczymy ze sobą bardziej dźwiękowo. Na pewno nie myśleliśmy, że to się tak potoczy, że będziemy mieli za sobą tyle koncertów.

musicis: Pojawiły się też pierwsze duże, festiwalowe występy – jak ten na OFFie, gdzie mieliście świetne przyjęcie.

Łukasz: To był chyba nas pierwszy tak duży występ. Wcześniej graliśmy przy okazji Openera, ale była to scena dworcowa. A tu wystąpiliśmy na swoim gruncie, na świetnej scenie i byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni frekwencją i w ogóle samym koncertem. Parę rzeczy nam nie wyszło, ale zawsze jak coś nam nie wyjdzie, to jednak właśnie wtedy ludzie twierdzą, że koncert był świetny.

musicis: Po OFFie zaczęło mówić się o Was jeszcze więcej. Pojawiliście się w wielu relacjach, także zagranicznych mediów. Wzięliście też udział w specjalnej sesji organizowanej przez kultową amerykańską rozgłośnię radiową KEXP. Opowiedzcie o tym doświadczeniu, jak to wyglądało od środka?

Łukasz: Bardzo się stresowaliśmy, nawet bardziej niż na samym OFFie. Sesję mieliśmy zaplanowaną na 4 dni przed koncertem na festiwalu i całe nasze siły kumulowały się najpierw na tym nagraniu, a dopiero potem na całej reszcie.

Kasia Kowalczyk: Wcześniej wymienialiśmy się mailami z KEXP dogrywając szczegóły i okazało się, że to bardzo sympatyczny ludzie.

Łukasz: Spotkanie z nimi było magiczne. Pamiętam, jak jeszcze w gimnazjum zacząłem interesować się muzyką alternatywną i trafiłem w Internecie na KEXP. Teraz spotkałem się z nimi w rzeczywistości. Obudziłem się w tym samym mieście co zawsze, pojechałem do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Bytomia, wszedłem do klubu i nagle znalezłem się w innym świecie.

Kasia: Nagrywaliśmy w lokalu Fantom w Bytomiu, który ma swoją wyjątkową historie. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam Cheryl Waters, a potem dowiedziałam się jeszcze, że będzie przeprowadzać z nami wywiad. Ta ekipa jest bardzo profesjonalna, ale też bardzo sympatyczna. Rzadko zdarza się, żeby trafić na tak zgrany zespół, z którym współpraca układa się od samego początku do końca.

musicis: A co powiecie o muzycznej warstwie tego projektu? Jesteście zadowoleni z efektu finalnego?

Łukasz: Baliśmy się, że to będzie takie one tick time, podobnie jak te sesje, które oglądaliśmy wcześniej w Internecie – wywiad, nagranie, wywiad i koniec. A tak naprawdę zagraliśmy cały nasz set, później mogliśmy powtórzyć nagranie wybranych piosenek i dopiero na samym końcu wywiad, więc wszystko na pełnym luzie.

Kasia: Występ myślę, że poszedł całkiem dobrze. Wiadomo, że ekipa KEXP prezentuje najwyższy poziom organizacji i jakość nagrań, co było też słyszalne. Wystarczyło 10 minut, żeby nas nagłośnić i ustawić wszystko, jak trzeba, dlatego mieliśmy dużo czasu i swobody, co też przełożyło się na całokształt.

musicis: To, co tworzycie nie jest niczym nowym na scenie europejskiej, a nawet polskiej, bo przecież podobne projekty też tu funkcjonują. Wam jednak udaje się spośród tych wszystkich młodych projektów przykuć uwagę odbiorcy. Co Waszym zdaniem jest największym atutem Coals?

Łukasz: Chyba głos Kasi.

Kasia: Multiinstrumentalne umiejętności Łukasza i zdolność operowania pianinem.

Łukasz: Zawsze marzyłem, żeby napisano o mnie na Wikipedii, że jestem mulitinsturmentalistą (śmiech). Poza tym myślę, że jesteśmy wyjątkowo zgranym zespołem i razem z naszym menagerem tworzymy taką małą rodzinę.

musicis: Propozycję od managementu dostaliście stosunkowo szybko. Czy to był dla Was jakiś wyznacznik, że to co robicie, rzeczywiście do kogoś trafia?

Łukasz: Tydzień po drugim kawałku, „Weightless”, dostaliśmy nawet kilka propozycji i to było dla nas największe zaskoczenie. Nigdy wcześniej nawet nie widziałem menadżera, a teraz go mam i dostaje od niego maile (śmiech).

musicis: Ktoś powiedział o Was, że jesteście skarbem śląskiej ziemi. Nie macie wrażenia, że trochę zmieniacie muzyczne postrzeganie Śląska? Do tej pory z tym regionem kojarzone były raczej gitarowe zespoły.

Łukasz: Chcielibyśmy zainicjować nowy sposób patrzenia na śląską muzykę, żeby to nie był tylko rock i szlagiery, ale trochę więcej eterycznej muzyki. Chcielibyśmy też, żeby mieli w tym swój udział inni muzycy ze Śląska, które poruszają się podobnych klimatach.

musicis.pl: Granie we dwójkę daje Wam sporo swobody, ale też trochę ogranicza. Wiem, że zastanawialiście się nad rozszerzeniem składu, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. A jak jest z innymi artystami – planujecie jakieś kolaboracje?

Kasia: Zastanawiamy się nad tym. Myśleliśmy nad współpracą z Jógą przy jednym utworze, ale wszystko jest jeszcze w fazie rozmów.

musicis.pl: Często porównuje się Was do stylistyki skandynawskiej, bardzo minimalistycznej, głównie ze względu na wokal Kasi. Sami jednak wyrastacie chyba z zupełnie innej stylistyki?

Kasia: Nie jesteśmy tak bardzo przywiązani do zespołów skandynawskich. Oczywiście zdarzały się okresy w naszym życiu, kiedy słuchaliśmy artystów stamtąd, ale raczej nie są to rzeczy, z których czerpaliśmy. Ostatnio słuchamy trochę rapu, trochę elektroniki.

Łukasz: Ja czasem lubię włączyć sobie MTV i posłuchać dziwnych rzeczy.

musicis.pl: Wasz styl jest wypadkową Waszych inspiracji. Macie już kierunek, w którym chcielibyście podążać?

Łukasz: Cały czas szukamy. Nie chcemy zamknąć się w jednym kole i ograniczać wyłącznie do jednego gatunku.

Kasia: Duże eksperymentujemy i próbujemy wszystkiego po trochu, szukając w tym jakiegoś punktu wspólnego. Pewne rzeczy też się zmieniają w miarę upływu czasu, z innych źródeł czerpiemy. Nadal przy pisaniu tekstów obserwuje zjawiska kultury i opieram się przede wszystkim na swoich doświadczeniach, ale częściej też czytam teksty innych artystów, co bardzo mi pomaga przy pisaniu. Chciałabym, żeby na naszej debiutanckiej płycie te piosenki były lepsze, mam teraz większą świadomość, niż wtedy kiedy zaczynałam je pisać.

musicispl: Jakiś czas temu powiedzieliście, że plany na EP-kę są już dawno nieaktualne. Rozumiem, że można od razu spodziewać się długogrającego albumu?

Kasia: Chcielibyśmy, aby pojawiła się na początku przyszłego roku, wiosną.

Łukasz: Mamy kilka domowych nagrań utworów, które były na tę EP-kę zaplanowane. Teraz czekają na swoją kolej. Zobaczymy co nam przyjdzie do głowy.

musicis.pl: Po Soundrive wyruszacie na swój pierwszy zagraniczny festiwal. Macie jakieś obawy?

Kasia: Gramy przy okazji festiwalu filmowego Fantoche w Baden w Szwajcarii. Będziemy podkładać muzykę do wizualizacji, więc to dość stresujące.

musicis.pl: Myśleliście kiedyś nad stworzeniem muzyki do filmu? Chcielibyście stworzyć soundtrack?

Łukasz: Oczywiście, marzymy o tym. Mamy nadzieję, że kiedyś to się uda. Ostatnio nawet napisał do nas Włodek Markowicz, z pytaniem czy użyczylibyśmy utwór do filmiku, więc szybko odpisywałem, żeby się nie rozmyślił (śmiech).

musicis.pl: Wasza muzyka jest na tyle obrazowa i plastyczna, że w połączeniu z odpowiednim obrazem może zrobić jeszcze większe wrażenie na odbiorcy, niż zwykle, dlatego mam nadzieję, że te plany kiedyś uda się zrealizować. Co się będzie działo z Coals w najbliższym czasie?

Kasia: Jesienią zagramy kilka koncertów w Warszawie i Wrocławiu, potem na początku października w Krakowie, a później chcemy się skupić już na komponowaniu nowego materiału.

Łukasz: Chcielibyśmy grać mniej koncertów, a więcej czasu poświęcić na nagranie płyty. Planujemy wrócić do początków, kiedy nie mieliśmy jeszcze żadnych utworów i spotykaliśmy się po to, żeby tworzyć.

Kasia: To był fajny moment, kiedy mogliśmy skupić się tylko na tym. Zamykaliśmy się w pokoju i graliśmy sobie to, co pojawiało się nam w głowie, bez żadnych założeń i planów. Mamy nadzieję, że teraz też się to uda.

musicis: Zatem tego Wam życzę i dziękuję za rozmowę.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...