music is ... muzyka z najlepszej strony.

Semantyka

Semantyka Cisza

data wydania: 2015-09-24
wydawnictwo: własne

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 9 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Jako że żyjemy w czasach wielkich przekazów i potrzeby bycia słyszalnym, cisza okazuje się fascynującym doświadczeniem. Nowa propozycja Semantyki nie zawiera w sobie jakichś potężnych, ogarniających dźwięków, ale do bycia niezauważalnymi też im daleko. To dobrze, bo choć łącząc elementy muzyki elektronicznej i gitarowej łodzianie nie odkrywają niczego nowego, to rzeczywiście na naszej krajowej scenie projekt może budzić poczucie obcowania z pewnego rodzaju nowością.

Wyjątkowo podejrzany wydaje się ten skład złożony z wokalistki Alicji Migdy, Filipa Żaronia z gitarą i Macieja Matuszewskiego na basie. I mimo że skład zespołu nijak nie wyznacza tu samoistnie narzucającego się podobieństwa do zupełnie innego trio z Wysp, tak już w połączeniu z dźwiękiem możemy pewną prawidłowość wskazać. To wcale nie tak, że „Cisza” całościowo oscyluje wokół wypracowanej stylistyki The xx, choć czuć, że motyw przewodni lekkości brzmienia i pewnej swobody przepływu melodii, którą wypracowali sobie Brytyjczycy, można znaleźć i tutaj. Ta prostota znaczeń i słów, klarowność tego, co za chwilę usłyszymy nie wpływa jednak negatywnie na sam odbiór EP-ki. Dobrze znana minimalistyczna formuła w przypadku Semantyki nie potrzebuje większych wytłuamczeń i zarzekań – po prostu sprawdza się całkiem nieźle.

Wszystko opiera się bowiem na wiodącej roli wokalno-gitarowej korespondencji, uzupełniających się motywach tekstowej emocjonalności, jak i samego angażu instrumentów w opowiadanie historii. Ta naprzemienność przyjmuje różny charakter – od tego dość ponurego, balladowego brzmienia aż do pewnego ożywienia – większej dawki gitarowego angażu, głębokiej linii basowej i mocniejszych tonów syntezatorowych bitów. W tym przypadku lepszym byłoby przywołać Australijczyków z HTRK, których senne, emocjonalne doły przedzierają się w muzycznej przestrzeni „Bezsilności” oraz tytułowej „Ciszy”.

Brak kompozycyjnego rozbuchania jest oczywiście równoważony nieco większym rozbudowaniem, jednak sposób prowadzenia utworów nie jest w stanie jednoznacznie nas o tym uświadomić. Przykładem niech będzie powolnie rozwijający się, klimatyczny „Nie śnij”, który w zestawie jakby najbardziej piosenkowy z refrenu (o ile w ogóle możemy uznać, że takowy tu istnieje) odbiega swoją strukturą od tradycyjnego modelu komponowania.

Ale tam, gdzie wszystkie składniki powinny działać dobrze, bywają także pewne mielizny. Przy „Nocy” ten mówiony, szeptany wokal Migdy staje się nieco odrzucający, a poczucie intymności i spokoju, które przejawia się w innych piosenkach, okazuje się przez ten zabieg zniekształcone i nie pozwala się skupić na żadnym aspekcie utworu. Inna sprawa, że akurat ten jeden przykład (będący chyba karykaturą całości „Ciszy”) tak bardzo przypomina wystąpienie Lindy ze Świetlikami. Tyle, że choćby w dobrze znanej „Filandii” wszystkie te elementy działały doskonale. Ale może to kwestia przekazu, który w tamtej kompozycji wynosił ją na wyżyny.

W wypadku Semantyki ten fragment nie staje się jednak wielką ujmą, bo ich nowa EP-ka wciąż wnosi ze sobą wiele świeżości wykonania, a zabiegi wplatania poetyckich tekstów i próby stylistycznych poszukiwań w obecnej indie-elektro-rockowej zbitce, w wielu momentach dają efekt bardziej niż dobry. Co nie znaczy, że po jakimś czasie powielane próby nie staną się zbyt powtarzalne. Ale nad tym będzie się można zastanawiać przy kolejnym wydawnictwie zespołu. Póki co mamy „Ciszę”.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...