music is ... muzyka z najlepszej strony.

In Awe

Oxford Drama In Awe

data wydania: 2015-10-23
wytwórnia: Brennnessel

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 9 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Choć Oxford Drama trafili pod skrzydła Brennnessel Records, to nie podążają śladem żadnego z zadomowionych tam artystów, tym samym budując swoje własne, oryginalne brzmienie. Jednak jeśli już do kogoś ich przyrównywać to najbliżej im do innego młodego duetu znanego jako Xxanaxx. Tylko, że w przeciwieństwie do Klaudii Szafrańskiej i Michała Wasilewskiego w muzyce Oxford Drama jest znacznie więcej popu, a łagodne i przystępne dźwięki przeważają nad chłodną, surową elektroniką.

Album rozpoczyna się obiecująco, dream popowe „In the Sea” i „What Matters” wprowadzają nas w senny, rozmarzony nastrój. Środek płyty wypełniają jednak chłodne, niemalże chillwave’owe kompozycje. „Hide and Seek”, „From Past to Now” opierają się na monotonnym, syntetycznym beacie, a jedynym elementem, który daje odrobinę ciepła jest słodki, niemalże dziecinny wokal Gosi Dryjańskiej. Monopol automatu perkusyjnego i klawiszy zakłóca od czasu do czasu gitara, która nieźle wpasowuje się w te elektroniczne dźwięki. Jej brzmienie jest jak ożywczy powiew dla „I Have Saved All of My Photographs (Of the Ones I Love)”, kawałka który oscyluje gdzieś pomiędzy skandynawską elektroniką, a urzekającym dream-popem spod znaku Beach House.

Sam kążek bardzo dużo zyskuje przy bliższym poznaniu. Jest to płyta dla cierpliwych, bo nie ma tu melodii oczywistych, szybko wpadających w ucho i dopiero po kilku przesłuchaniach wnikliwy słuchacz odkrywa wielowarstwowość utworów, zmiany dynamiki oraz brzmienia, które duet zmieścił w trzy bądź czterominutowych kawałkach. Świetnym przykładem są wspomniane wcześniej „I Have Saved All of My Photographs”, a także „Limbo” – zdecydowanie jeden z najlepszych fragmentów.

Wśród tych leniwie snujących się kompozycji przesiąkniętych elektroniką do szpiku kości znalazło się miejsce na jeden wyjątek. „Preserve” to na pozór zupełnie nie pasujący do reszty, prawdziwie indie-popowy utwór, jedyny który można nazwać przebojem i mimo że brzmieniowo tak oddalony od reszty, to pięknie ożywia całą płytę.

Młode, damsko-męskie duety zajmujące się szeroko pojętą elektroniką wyrastają w naszym kraju jak grzyby po deszczu. Każdy z nich próbuje znaleźć swój unikalny styl i walczy o grupę oddanych odbiorców, a tych przecież nie brakuje. Szlaki, jeśli chodzi o elektronikę, w ostatnich latach przetarła chociażby Rebeka, natomiast obecnie popularność projektów tego typu wzrasta – czego dowodem chociażby The Dumplings czy Coals. Wrocławian wyróżnia to, że tworzą dojrzałą, nieoczywistą elektronikę jednocześnie dbając o popową estetykę całości. A fakt, że swój debiut wyprodukowali sami, tym bardziej wspomnianą już dojrzałość podkreśla.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...