music is ... muzyka z najlepszej strony.

EL VY

EL VY Return to the Moon

data premiery: 2015-10-30
wytwórnia: 4AD

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 3 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Matt Berninger jest jednym z najbardziej charyzmatycznych wokalistów naszych czasów. Jego wiecznie przepełniony melancholią głos jest powodem dla którego tak lubimy The National. Za tym głębokim wokalem kryje się także wyjątkowa osobowość sceniczna. Jest jednak pewien problem jaki mam z jego osobą, a mianowicie nadmiar smutnych, rozwlekłych i trochę nijakich piosenek, które wypełniają ostatnie albumy jego zespołu. Geniusz muzyków objawiający się kawałkami typu „Bloodbuzz Ohio” ostatnio trochę wytracił siłę w rezultacie czego dostaliśmy zbyt wiele zupełnie przeciętnych kompozycji. Dla wszystkich, którzy podobnie jak ja kochają The National, ale marzą o czymś co ich zaskoczy i zaciekawi, EL VY powinno być spełnieniem tych właśnie marzeń.

„Return to the Moon” to przede wszystkim opowieść o Didim i Michaelu, bo tak Berninger nazwał postacie wzorowane na założycielach amerykańskiego zepołu Minuteman, który powstał w latach 80-tych. Album ten w założeniu miał być czymś w stylu musicalu opartego na ich historii, a teksty, których Didi i Michael są zarówno bohaterami jak i narratorami, pełne są emocji i nostalgii. Za dodatkową inspirację posłużyły lata dorastania Berningera, który sam siebie opisuje jako romantycznego i rozemocjonowanego nastolatka zasłuchanego w The Smiths i The Cure (tak, słychać to w nim). Drugą częścią składową EL VY jest Brent Knopf z Ramona Falls’ i Menomeny. Przez lata on i lider The National wymieniali się pomysłami na piosenki, aż w końcu nadszedł odpowiedni czas na zebranie ich do kupy i nagranie albumu.

Projekt ten jest jak bardzo pożądany powiew świeżości. To tutaj Matt Berninger, zamiast poddać się wszechogarniającej fali smutku i rozpaczy, bawi się słowami i przemyca do nich nutkę poczucia humoru. Nawet te bardzo osobiste teksty zaśpiewane zostały z lekkim przymrużeniem oka. W „Paul Is Alive” rozpamiętuje swoje nastoletnie lata śpiewając I was a sixteen year old […] with my hair slicked to the side, sitting outside the Jockey Club, crying in my 7UP… Jego sposób śpiewania miejscami staje się nonszalancki, a ton wiecznego cierpienia oraz smutku na chwilę znika, kiedy Berninger od niechcenia rzuca frazą typu I’ll be the one in the lobby in the green-collared fuck me shirt, the green one.

Podstawą piosenek EL VY jest rytm i nawet jeśli w momentami panowie znacznie zwalniają, to wciąż można swobodnie potupać nogą podczas wciągania się w historię Didi i Michaela. „Return to the Moon”, „I’m the Man to Be” czy „Paul is Alive” mają lekkość jakiej kawałki The National nigdy nie miały i refreny, które na dobre potrafią zadomowić się w głowie. „Silent Ivy Hotel” z tekstem o pokręconej, toksycznej miłości (we have an arrangement, we give each other pain, a little mine for yours…) również nie brzmi śmiertelnie poważnie za sprawą oldschoolowych klawiszy, które tworzą trochę niesamowity klimat, niczym ze starego filmu o duchach.

Brent Knopf wykazał się na tym albumie wyjątkowymi umiejętnościami kompozytorskimi, odczarował wokal Berningera, który zamiast epatować podniosłością, brzmi rozdzierająco i wzruszająco. Szczególnie w tych najbardziej lirycznych momentach, kiedy tekst napisany jest z punktu widzenia któregoś z dwóch bohaterów tej historii, tak jak w „It’s a Game”, sprytnie połączonych ze sobą „Sad Case” i „Happiness Missouri”, a także zamykającym album „Careless” (Didi, are you lost? A Cadillac for your thoughts).

Siłą tego krążka są więc nie tylko piękne melodie, które w miarę słuchania coraz bardziej zapadają w pamięć, ale generalnie oryginalna koncepcja polegająca na wprowadzeniu większej ilości bohaterów oraz narratorów. Pierwiastek osobistych doświadczeń autora tekstów potraktowanych nie do końca na poważnie również dodaje tekstom kolorytu. To wszystko działa na tyle, że słuchacz zostaje wciągnięty w historię Didi i Michaela, jak gdyby faktycznie oglądał film o ich losach.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...