music is ... muzyka z najlepszej strony.

DJ David Morales: „Nie muszę podążać za trendami, zawsze wolałem je kreować”

David Morales / mat. prasowe

David Morales / mat. prasowe

DJ David Morales, urodzony Nowojorczyk, żywa legenda muzyki house – autor albumów „The Program”, „2 Worlds Collide” i „Changes” z 2012 roku. Jeden z pierwszych tzw. Superstar-DJ’s, którzy wprowadził instytucję klubowego remiksu do świata muzyki pop. Sam rekonstruował piosenki takich gwiazd jak Madonna, Mariah Carey, Celine Dion, Michael Jackson. Morales to laureat nagrody Grammy i autor uznanych kompilacji z cyklu Mix The Vibe i United DJ’s Of America.

Z Davidem Moralesem spotkałem się tuż przed jego występem w stołecznym klubie The View. Opowiedział mi o swoich wspomnieniach ze współpracy z największymi gwiazdami popu, najciekawszych remiksach w karierze, uczynieniu z Mariah Carey divy klubowej, przyjaźni z ojcem chrzestnym house Frankie Knucklesem i Pet Shop Boys, ulubionym okresie w muzyce klubowej i tradycji kultowych klubów The Loft i Paradise Garage…

David, jak to jest być jedną z najbardziej wpływowych i szanowanych postaci na światowej scenie klubowej? Czujesz się żywą legendą kultury house?

David Morales: To miłe co mówisz. Staram się to traktować w racjonalny sposób. Ale jedno jest pewne: wiem, że gdybym zmarł, odszedł, to mam tę pewność, że coś po sobie zostawiłem. Zrobiłem coś w przemyśle muzycznym, zmieniałem go przez lata. Jako DJ i producent pracowałem z wielkimi muzykami jak Aretha Franklin, Michael Jackson, którzy mnie inspirowali.

Od lat 80., gdy zaczynałeś swoja muzyczną karierę jako DJ i producent, zacząłeś intensywnie pracować nad klubowymi remiksami dla najbardziej znanych wykonawców muzyki pop: wspomnę tu takie postaci jak Madonna, Donna Summer, Michael Jackson, Pet Shop Boys, Aretha Franklin, Jamiroquai, czy Diana Ross oraz U2. Twój remix dla Mariah Carey do piosenki „Dreamlover” został uznany przez miesięcznik Mixmag za jeden z największych klasyków muzyki tanecznej wszechczasów zajmując w tym plebiscycie 7 miejsce. Co było ekscytujące, a co problematyczne w pracy z gwiazdami popu?

David Morales: Nie miałem problemów w pracy z tymi ludźmi, którzy byli rzeczywiście wielkimi gwiazdami. Bo jeśli pracujesz z profesjonalistami, to pracujecie w tym samym rytmie, a ty uczysz się od nich. Praca z tymi ludźmi to była zabawa.

Miałeś wrażenie, że dajesz popowym hitom zupełnie nowe życie przenosząc je niejako z radia na parkiet?

David Morales: Zdecydowanie tak! „Dreamlover” był potężny w klubach. Przed słynnym remiksem – a właściwie remiksami (Def Club Mix, dub itd.) „Dreamlover” dla Mariah Carey miałem kilka bardzo dużych klubowych hymnów-remiksów na swoim koncie. Zwłaszcza jedna piosenka narobiła dużo zamieszania w świecie popu i muzyki tanecznej, a był to… Jak myślisz?

„New York City Boy” Pet Shop Boys?

David Morales: Nie… Mam na myśli coś wcześniejszego. To był „Mr. Loverman” Shabba Ranks. Ja w tamtym czasie grywałem długie, zróżnicowane stylistycznie sety trwające 6-7 godzin. To był wtedy nie tylko klasyczny house, ale też r’n'b, hip-hop, dub i ragga. Stąd remix dla Ranksa. A jeśli chodzi o Mariah, to faktycznie dałem jej inne życie czyniąc ją bohaterką sceny klubowej. Mariah Carey funkcjonowała wcześniej jako piosenkarka o wielkim głosie śpiewająca rzewne piosenki. Sam „Dreamlover” był popową piosenką. Po zremiksowaniu, dodaniu miksów dub, instrumentala, potężnego pianina Mariah stała się divą wielbioną w klubach. Zbudowała się nasza bliska relacja, zacząłem przerabiać i współkomponować jej kolejne piosenki, zacząłem być współautorem kolejnych.

 
Ty i Frankie Knuckles byliście wielkimi przyjaciółmi. Artystycznie i w życiu. Czy uważasz, że możliwe jest kontynuowanie jego muzycznej misji? Jaka jest ta właściwa spuścizna Knucklesa dla kultury house?

David Morales: Frankie Knuckles nie jest tylko ojcem chrzestnym muzyki house. On jest definicją tej muzyki. I jego muzyka i jego styl jest jego spuścizną, testamentem dla świata. Był wspaniałym człowiekiem, osobowością. Był Liberace wśród DJ-ów.

Def Mix Productions to był symbol muzycznej jakości: produkcje, które definiowały house i garage w latach 90. Czy będziesz nadal produkował muzykę wspólnie z Satoshi Tomiie i Hectorem Romero?

David Morales: Satoshi nie jest już z nami. Właściwie głównie ja kontynuuję Def Mix. I będą to robił zachowując ducha tego stylu, który od tylu lat wypracowywaliśmy. Wciąż będzie to muzyka najwyzszej jakości.

Czy masz swój ulubiony remiks, jakiego dokonałeś? Pracowałeś na bardzo wieloma przez te lata. Może jakieś specjalne wspomnienie związane z pracą nad danym utworem?

David Morales: Było ich na pewno kilka. Stworzenie miksów „Dreamlover” – jak wspomniałem wcześniej. Do tego praca z Sealem -zupełnie wyjątkowa i fantastyczna osoba. Niezwykłym doświadczeniem była współpraca z damą soulu jaką jest niewątpliwie Aretha Franklin. I znowu powtarzam: od każdego artysty coś wyniosłem i czegoś się nauczyłem.

Współpracowałeś też dużo z brytyjskim duetem Pet Shop Boys – jak wspominasz pracę nad ich piosenkami i miksami typu Red Zone?

David Morales: O Boże! Praca z PSB była nadzwyczajna – nad miksami do „So Hard” czy „New York City Boy” – to wielka przyjemność. To świetni muzycy, artyści. Neil pisze znakomite teksty, czegoś podobnego już nikt nie tworzy.

Fatboy Slim powiedział mi niedawno w wywiadzie, że każdy ma swoja własną złotą erę muzyki tanecznej. Dla jednych jest to house i rave z lat 90., dla innego lata 70. i ówczesna gorączka disco. Jaka jest Twoja złota era?

David Morales: Zdziwisz się, ale lata 80. To była cudowna era ze wspaniałą muzyką, rodziła się elektronika, acid-house. Muzyka nie była jednostajna, miała różne tempo…

Jakie piosenki wspominasz najlepiej jako klasyczne do dziś?

David Morales: Jest ich tak wiele: „Ain’t No Mountain High Enough”, „Music Is The Answer” i wiele innych…

 
Jaki klub, a może miasto na świecie, jest w Twojej opinii sukcesorem tradycji kultowych miejsc jak Paradise Garage czy Loft? Czy duch, energia tych klubów gdzieś wciąż trwa?

David Morales: Tak jest np. w Japonii, Paryżu, Nowym Jorku, gdzie odbywają się klasyczne imprezy w tym duchu, np. Body & Soul. Dlatego ten vibe żyje i będzie żył. Jestem o tym przekonany!

Brzmienia klubowe rodem z lat 90. wracają teraz na płytach starszych i młodych producentów takich jak Hercules & Love Affair czy Gorgon City. Czy to odpowiedź na ekspansję taniego i hałaśliwego brzmienia EDM, jakie święci obecnie triumfy w USA?

David Morales: Tak, te brzmienia wracają i bardzo dobrze. Hercules & Love Affair znają historię ruchu house i są jej kontynuatorami, niedawno ich zresztą remiksowałem. A w muzyce tanecznej wszystko jest lepsze niż EDM ! (śmiech) Pamiętajmy jednak, ze to nie tylko wymysł amerykański, bo przeboje w tym stylu tworzą tez np. europejscy DJ-e z Holandii czy Szwecji jak Afrojack, Cascade, Swedish House Mafia. Ludzie idą za tym co akurat jest popularne. A ja nie podążam za trendami. Ja zawsze wolałem je kreować.

Trendy muzyczne przychodzą i odchodzą. Jakie są Twoje przewidywania na rok 2016 w kontekście muzyki tanecznej? Wrócimy do euforycznych brzmień starej szkoły czy zagłębimy się w ciemność technicznego minimalu?

David Morales: House wrócił. To jego nowa era. Wszyscy wrócimy do jakości, to już ma miejsce. Bo muzyka taneczna się polepsza. Nawet techno już nie jest takie jak dawniej 25 lat temu, gdy było dużo hardcore’u o szybkości 180 BpM. Teraz wszystko jest głębokie, ma groove, ma jazz. Wszystko się rozwija, jest lepsze niż kiedyś. House jest tech!

Dziękuję za rozmowę i za utrzymywanie ducha house music przez te lata!

David Morales: To ja dziękuję za bardzo ciekawe pytania i propagowanie house w waszym kraju!

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...