music is ... muzyka z najlepszej strony.

Leman

Leman Acoustic Sadness of Daydreaming

data wydania: 2015-10-24
wydawnictwo: własne

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 2 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Nie ma tu wielkich zaskoczeń, mamy swoiste status quo poprzednich trzech EP-ek. A jednak długie oczekiwania premiery pierwszego oficjalnego wydawnictwa Leman Acoustic spowodowały, że prócz poszerzenia listy utworów utrzymanej w tradycyjnej już balladowości, chciałoby się czegoś więcej. To jednak nie jest płyta w żadnym sensie nieudana czy zawodząca, a jedynie wymagająca. Zasłuchując się bowiem w „Sadness of Daydreaming” należy w końcu zrobić przerwę na odpoczynek od przytłaczającej jesiennej depresyjności, by do płyty wrócić i z zadowoleniem chłonąć ją na nowo.

Znajdujemy się więc na terenach dobrze znanych – rozpoczynający się li tylko wokalem Marcina Kupki, rozrastający się do większych rozmiarów „For Better” staje się wizytówką całości. Swobodne wejście wiolonczeli, potem perkusyjne podbicia, które jeszcze bardziej wprawiają w melancholię. I tak pozostaje już niemalże do samego końca, bo formuła takiego tworzenia kompozycji pojawia się tu często. Nie jest to jednak wielki zarzut, jeśli potrafi się nadać charakter każdemu z tych fragmentów utkanych z czterech zaledwie instrumentów i głosu.

Nieodłącznym elementem, poza akustykiem, staje się tu wiolonczela Małgorzaty Jarek. Oprócz wspomnianego „For Better” czy „I’ve Got Someone Too”, świetnie wybrzmiewa także w „Out of Sight” – zresztą jednych z najbardziej zapadających w pamięć numerów. W takich utworach Kupka wypada najlepiej, to właśnie tutaj najbardziej popisuje się głosem, a on sam, jako Leman, staje się bardziej wyrazisty, o wiele lepiej słyszalny. Dobrze więc działa ten muzyczny minimalizm wiolonczeli i gitary, w który czasem tylko dość niepozornie wkradają się pozostałe postaci – perkusja i kontrabas (jak w „I Want You Here”).

Marcin Kupka nie pozostaje jednak bierny i dane mu możliwości wykorzystuje. Zupełnie inaczej ułożone zostaje (z tej perspektywy dość singlowe) „Please Close The Door” oraz „Untie Me”, których ciężar instrumentalny przeważa nad wagą treści. O ile jednak równaga obu tych spraw zdaje się nie do końca pozostać zachowana, tak „Against The Odds”, gdyby postarać się nadać mu jeszcze większej transowości, byłby bardzo ciekawym wyznacznikiem tego, jak prawidłowo powinna wyglądać przeciwwaga dla leniwych i tęsknych fragmentów płyty. W tej wersji prezentuje się jednak równie dobrze i dodaje całemu repertuarowi nieco życia.

Ale sam Leman to nie kolejny ugrzeczniony, smutny pan, który przyjął sobie za cel ujmować emocjonalnością, nadmierną egzaltacją. Owszem, charakter tego albumu jest utrzymany w przewidzianym dla niego tonie złego lokowania uczuć, ale pełno tu szczerych słów, które nie chowają wszystkiego za romantycznymi hasłami o miłości. Nie brak tu dosadności, przekleństw, pożądania, seksualności i niejednoznacznych odwołań. Sprawdza się też kwestia przekazu treści, bo wokal działa bez zarzutu zarówno przy tych bardziej rozbuchanych („I Want You Here”), jak i spokojnych partiach. Z racji wykonywanego zawodu ocena posługiwania się językiem angielskim to formalność – zresztą Leman po polsku nie wydaje się czymś, co w tym wypadku byłoby potrzebne.

Inna sprawa, że dwa dodatkowe kawałki przywodzą nieco wątpliwości i pytań o zmiany. Dwukrotnie umieszczone na albumie „Fate Comes Against” należałoby sprowadzić do jednej wersji – tej bonusowej, z ciekawym ambientowym tłem i wokalnym udziałem Bartosza Księżyka z K-essence. Także po zaśpiewanym z Magdą Nowetą z Oh Ohio „Lonely Hearts” widać, że poprzez kolejne takie poczynania – mimo dość samotniczej postawy, jaka wyrasta z tych utworów – Leman Acoustic może wiele zyskać na tej różnorodności, aranżacyjno-emocjonalnym bogactwie. Bo choć „Sadness Of Daydreaming” nie ma jakichś punktów drażliwych czy niedających spokoju zaniedbań, to tak zachowawcze działanie na następcy tego debiutu prznieść może rezultat różny od oczekiwanego. Pytanie tylko, czy to wciąż będzie ten sam Leman? I czy choćby częściowe zrezygnowanie z przedstawionej tu postawy przyniesie coś lepszego?

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...