music is ... muzyka z najlepszej strony.

Little Festival

Faust / fot. Jarek Sopiński

Faust / fot. Jarek Sopiński

Jesienna odsłona Little Festivalu dobiegła końca. Wydarzenie pełne specyficznych koncertów, zaskakujących kolaboracji i powrotów pokazała, że w muzyce sporo jest jeszcze do pokazania, jednak zabieg ten wymaga nowej, angażującej formuły. Przez trzy dni w przestrzeni Gdańska wystąpiło 10 artystów reprezentujących najróżniejsze, często bardzo wymagające gatunki i style.

Każdy z trzech dni festiwalu był inny od poprzedniego. Nie tylko ze względu na miejsce, w którym odbywały się koncerty, ale przede wszystkim na artystów i zaplanowany przez nich program. O piątkowych wydarzeniach właściwie ciężko mówić w kategorii koncertu. Temu, co mieliśmy okazję zobaczyć na scenie Starego Maneżu bliżej do muzycznego performansu, niż klasycznego muzycznego show. Jako pierwszy udowodnił to faUSt, który na scenie pojawił się w towarzystwie dwóch niewiast szydełkujących w rytm muzyki. Zespół ten nie bez powodu uznawany za jeden z najważniejszych i najbardziej proroczych, oryginalnych niemieckich składów. Wyposażeni w analogowe syntezatory i cała masę efektów przez prawie 1,5 godziny pokazali, jak wydobyć dźwięk niemal ze wszystkiego. Trudno było zliczyć instrumenty, które towarzyszyły im na scenie – począwszy od pustej butli po gazie, przez najróżniejsze grzechotki i przeszkadzajki, aż po stworzoną z metalowych misek piramidę. Wszystko oparte na brzmieniu motorycznej gitary i rytmicznej perkusji, przeplatane pojedynczymi uderzeniami o rurki, blaszki i inne niekonwencjonalne przedmioty. Dużo w tym dynamiki, hipnozy, transu, ale też subtelności, zwłaszcza wtedy, gdy pojawiał się damski wokal.

little_festival (24)

Z subtelności z całą pewnością obdarty był występ projektu SAM SVEERG. Projektu dziwnego, tajemniczego, momentami brutalnego, budzącego niepokój i skupiającego na swojej sztuce maksymalną uwagę. Trudno opisać go słowami, określić, przyporządkować. Poziom abstrakcji być może łatwiej będzie zrozumieć zapoznając się z postulatem grupy – „Jako że sam-sveerg jest grupą audioterrorystyczną – niespecyficzną – poziomu 12 – ego in statu nascendi ze wszystkimi implikacjami wynikającymi z owego faktu – nie jest naszym priorytetem ujawnianie rzeczywistych danych dotyczących personalnego składu załogi doniczkowych astronautów pod dowództwem ahatora mieervug sveerga (poziom ee)”. I właściwie nie wiadomo do końca, kto wystąpił w składzie i jaka była w nim jego rola. Muzycy, chórki i technicy – wszyscy sterowani przez zakapturzonego dowódce snującego swoje opowieści i wprowadzającego słuchaczy w kolejne poziomy wtajemniczenia. Muzyczny eksperyment z dużą dawką eksperymentu i przypadkowych dźwięków.

Drugiego dnia Little Festival przeniósł się na Stocznie, gdzie w B90 wystąpiły kolejne trzy projekty. Tym razem było bardziej rytmicznie i melodyjnie, ale nie zabrakło również improwizacji. Jako pierwsza na scenie pojawiła się Alice Kundalini, czyli SHE SPREAD SORROW, która zgodnie z zapowiedzią wprowadziła w mroczne, industrialne brzemienia zahaczające o duszny drone. Chwilę później na scenie pojawiła się Ścianka, która zaprezentowała swój premierowy materiał stworzony specjalnie na potrzeby słuchowiska „Niezwyciężony”. Trudno było przewidzieć czego można spodziewać się po tej grupie na żywo. Ich ostatnia sceniczna nieobecność stwarzała wiele wątpliwości, zarówno tych muzycznych, jak i personalnych. Jak się okazało, niebezpodstawnie. Zagrana w całości ścieżka dźwiękowa + dodatek z „Dni wiatru” to kilkadziesiąt minut rozciągłej improwizacji, raczej pozbawionych wspólnego środka. Gdzieniegdzie przeplatane plamy delikatnych, melodyjniejszych dźwięków przypominały tę subtelność Ścianki z przed lat. To jednak za mało by sprawić wrażenie muzycznego porozumienia i wzbudzić te same emocje. Potwierdziła to również reakcja nieco zdezorientowanej publiczności tuż po zejściu muzyków ze sceny.

little_festival (4)

Tego wieczoru znów na scenie pojawił się faUSt, tym razem w powiększonym składzie, w którym znaleźli się trójmiejscy muzycy – m.im Piotr Pawłowski (Made in Poland, The Shipyard), Michał Miegoń (Kiev Office, The Shipyard) czy Jacek Rezner (Wilga). Dzięki temu właściwie mieliśmy okazję usłyszeć dwa różne (choć o podobnej setliście) koncerty, o zupełnie innej rytmice i odmiennym brzmieniu. Motoryczny bas Piotra Pawłowskiego nadał muzyce grupy tempa, do którego pozostali dokładali swoje dźwięki tworząc nowe kompozycje o znanej już bazie. Z kolei muzycy faUSta bez najmniejszych oporów dali się ponieść scenicznym eksperymentom.

Ostatniego dnia festiwal zagościł w przestrzeniach Teatru Szekspirowskiego – miejsca idealnie dobranego do zaplanowanego na niedziele programu. Dwa, wydawać by się mogło najlepsze koncerty wkomponowały się w unikalną przestrzeń i zakończyły jesienną odsłonę wydarzenia w magiczny sposób. Jako pierwszy na scenie pojawił się AUTOMAT, projekt gitarzysty EINSTÜRZENDE NEUABUTEN i DIE HAUT. Zgodnie ze swoim założeniem, iż matką wszystkich analogowych, minimalistycznych gatunków pop jest dub, a rytm i dźwięk są ważniejsze od melodii, AUTOMAT dał ponad godzinny koncert pełen transowych dźwięków. Dostaliśmy porządną dawkę pulsującej linii basu, hipnotycznej perkusji i całej masy gitarowych efektów, które w przypadku tego zespołu zdewaluowały ramy gatunkowe.

little_festival (22)

Mocnym zakończeniem Little Festivalu okazał się występ QLUSTERA. Od pierwszych dźwięków stojący na czele projektu Hans-Joachim Roedelius zabrał słuchaczy w muzyczną podróż przez najróżniejsze gatunki – począwszy od neoklasycznych, minimalistycznych brzmień fortepianu, przywodzących na myśl Ólafura Arnaldsa czy Nilsa Frahma, po ambientowe, elektroniczno-syntezatorowe wariacje. Dużo w tym napięcia i skrajnych emocji, balansowania między klasyką a współczesnością, dźwiękiem a ciszą. To był zwyczajnie piękny i poruszający koncert. Taki, który pozostawia po sobie trwały ślad i nie przechodzi niezauważony.

Choć Little Festival z definicji nie ma szans na trafienie do mas, w swojej formule trafia do tej najbardziej wyselekcjonowanej i wymagającej części publiczności. Angażuje, wyostrza percepcję, składnia do myślenia i analizy. To wystarczający powód, aby kontynuować tę ideę i rozwijać ją we właściwym kierunku.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...