music is ... muzyka z najlepszej strony.

Smolik / Kev Fox / mat/ prasowe

Smolik / Kev Fox Smolik / Kev Fox

data premiery: 2015-10-16
wydawca: Kayax Music

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 26 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Smolik bez wątpienia należy do grona najlepszych polskich producentów. Znany jest ze współpracy z wieloma rozpoznawalnymi artystami, takimi jak: Maria Peszek, Artur Rojek, Novika czy Mika Urbaniak. Jego poprzednie wydawnictwa udowodniły niebywały talent kompozytorski, więc ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam najnowszej propozycji producenta.

Tym razem Smolik postanowił wydać album wraz z muzykiem z Manchesteru. Kev Fox doskonale odnalazł się w tym repertuarze – jego mocny, charakterystyczny wokal pięknie współgra z melancholijnymi kompozycjami i nadaje płycie charakteru. Co więcej, duet udowadnia, że potrafi łączyć akustyczne i elektroniczne brzmienia w najpiękniejszy sposób, bo utwory są dopracowane i zaaranżowane z pomysłem. Każdy z dziewięciu nich zachęcił mnie zarówno wpadającą w ucho, jak i niezwykle bogatą linią melodyczną. Dzięki temu „Smolik / Kev Fox” uzależnia od pierwszego przesłuchania i zgrywa się z ponurą zimową aurą.

Album otwiera singlowy „Run”, pozycja zarówno przebojowa, jak i różnorodna, która dzięki zdecydowanemu rytmowi oraz połączeniu płaczliwych chórków i rockowych riffów z pewnością zadowoli bardzo szerokie grono słuchaczy. Można odnieść wrażenie, iż napięcie narasta tu od pierwszego taktu i zostaje rozładowane w refrenie. W „Mind the Bright Lights” to tempo opada, a emocjonalne nawoływanie Kev’a wprowadza nutkę niepokoju. Jednak do moich faworytów należy utwór „Hollywood”, gdzie połączono dwa skrajnie odmienne wokale. Mroczne, zdecydowane dźwięki przeplatają się z delikatnym, ciepłym i uspokajającym głosem Natalii Grosiak, a tło stanowi oszczędny, leniwy podkład, dzięki czemu otrzymujemy numer niezwykle klimatyczny i relaksujący.

Duet nie boi się ruszać w zupełnie odmienne rejony. Gdzieniegdzie, jak w „Beatufil Morning” czy „Vera Lynn”, usłyszeć można brzmienia zbliżone do country czy też bluesa. Tym samym przekazują nam sporą dawkę inspiracji i zaskakują, jednocześnie zachowując tajemniczy, hipnotyzujący klimat. Na płycie nie brakuje również klasycznych ballad, jak choćby dwie ostatnie kompozycje – w tle „Little Older” towarzyszą nam lekkie i czyste dźwięki fortepianu, nadające kompozycji delikatności. Coś pięknego!

Wydaje się, że jest to płyta kompletna, spójna na tyle, że nie sposób odnaleźć w niej zbędny dźwięk. To zbiór sentymentalnych kompozycji z charakterem, które opowiadają smutne historie w najpiękniejszy z możliwych sposobów. Jawi się jako pozycja obowiązkowa na ponure, zimne wieczory. Dajcie się więc porwać melancholii w towarzystwie tego perfekcyjnego duetu. Ja absolutnie utonęłam w ich hipnotyzujących dźwiękach.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...