music is ... muzyka z najlepszej strony.

VT

Vapour Trails Vapour Trails

data wydania: 2015-08-10
wydawnictwo: Sonic Records

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 2 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Wydawnictwa takie jak to, nawet jeśli docierają do słuchacza z pewnym opóźnieniem, to wciąż wywołują pewne zamieszanie. Nie żeby w jakiś sposób debiutancki album Vapour Trails (które wyrosło z dotychczasowej działalności Phantom Taxi Ride) okazał się jakimś wielkim muzycznym zbawieniem – jedynie przyjemną rozrywką. Być może należałoby stwierdzić: tylko i aż – bo wydaje się, że obecnie głównie o to w tym segmencie kultury chodzi. I nawet jeśli ta opinia brzmi w jakimś stopniu deprymująco i infantylizująco, nie oznacza to, że treścią tego albumu pozostaje bezmyślna, przypadkowa zbitka kilku rockowych elementów.

U warszawiaków nie brakuje energii, która roznosi większość kompozycji tworząc je chwytliwymi, ale nie banalnymi odwzorowaniami tego, co można dorzucić do wielkiej listy z przedrostkiem indie. I tak post-rockową werwą częstuje „Planet D” odnoszące się gdzieś do psychodelii i brzmiania lat 90., „Teenage Heart” akcentuje pewną ponurą aurę a „Anne” czaruje porywającymi, nieznacznie funkującymi momentami. Ten ostatni utwór to zresztą nie jedyny przykład muzycznego uniwersalizmu, zaskakującej zabawy instrumentarium, który Rychard, Grudniak i Pstrokoński uskuteczniają. Bo chociaż Vapour Trails to zespół poruszający się w granicach gatunku rockowego, to dzięki odpowiedniej produkcji nie jest wcale przesadny w używaniu gitar. Nie przedstawia ich jako pewnika, karty przetargowej w próbie sprzedania się jako najbardziej rock’n'drollowy wytwór ostatnich lat. Pozostaje otwarty na inne możliwości, inne spojrzenia na tworzenie, odejście od stadionowego bogactwa rockowych hymnów i skomplikowanych popisów.

Owszem, płytę napędza energetyka podobna otwierającemu ją „This Time Around”, a jednak czasami ciekawiej – być może: przejrzyściej, bardziej zapamiętywalnie – wypadają momenty większego stonowania. I chociaż oczywistym będzie wskazanie pięknie rozwijającej się akustycznej ballady, jaką jest „Warsaw Hearts Our Every Whisper”, to nigdzie nie znajdziemy drugiego tak ładnie zarysowanego elektronicznego podkładu jak w „Postcard From Serbia” – utworze, którym wyróżnikiem okazuje się także trąbka. Żaden z numerów nie wzbudzi także podobnych emocji i nie pozostanie w pamięci na tak długo, jak wspaniale ciepły i – w swojej naładowanej instrumentami formie – zaskakująco lekki podmuch melancholii zawarty w „Homeless Soul”. I to chyba raczej w takich kierunkach upatrywać należy rozwoju, nawet jeśli gitarowe aranżacje przynoszą równie ciekawy rezultat.

Zawartość „Vapuor Trails” pokazuje, że podążając taką ścieżką, wciąż można skutecznie pozyskiwać uwagę, wykorzystująć wszelkie możliwe środki, a nie zamykając się w jednym stylistycznym zachowawczym układzie. Tu liczą się przede wszystkim wyraźna swoboda grania i łączenia rytmów, a także pojedyncze akcenty, które nadają pewnej odrębności poszczególnym utworom. I nawet jeżeli nie wszystkie kompozycje oferują tę wyrazistość, ciężko tu jednoznacznie dopatrywać przewijającej się w wypowiedziach brytyjskości (choć to jest akurat wartością dodaną), a i same tematy miejskiego życia czy miłosnego oraz technologicznego zagubienia nie bardzo zajmują umysł i stają się skutecznym wyróżnikiem zespołu, to w dalszym ciągu Vapour Trails są w stanie dostarczyć naprawdę wiele materiału do ponownego odtwarzania.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...