music is ... muzyka z najlepszej strony.

All_My_Demons_Greeting_Me_as_a_Friend

Aurora All My Demons Greeting Me As A Friend

data wydania: 2016-03-11
wydawnictwo: Glassnote

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 11 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Aurorę poznałem bardzo krótko przed jej pierwszym koncertem w Polsce. Delikatna, wręcz eteryczna dziewczyna z północy prezentująca liryczny pop nie zdobyła mojego serca od razu. Najpierw zauroczyła mnie, kiedy tuż przed wejściem na scenę Kraków Live Festival udzieliła mi krótkiego wywiadu. Wtedy cały ten skandynawski chłód, którego się po niej spodziewałem, ustąpił miejsca niezwykłej szczerości i ludzkiemu ciepłu. To wrażenie podtrzymał sam koncert, podczas którego zaprezentowała nam swoje fantastyczne umiejętności wokalne dziewczyna z przysłowiowym sercem na dłoni. To wystarczyło, żeby debiutancki album Aurory stał się jedną z najbardziej wyglądanych przeze mnie premier pierwszego kwartału 2016 roku.

Oczekiwaniu na termin, w którym „All My Demons Greeting Me As A Friend” ujrzy światło dzienne towarzyszyło oczywiste podniecenie, ale także niepokój. Artyści, którzy tworzą ten szczególny rodzaj popu, którzy w przejmujących balladach swoje emocje podają na tacy narażeni są na bardzo duże ryzyko tworzenia na jedno kopyto. Albumy wypełnione tego rodzaju kawałkami bardzo często wpadają w pułapkę unifikacji całego materiału w jeden, ciągnący się w nieskończoność smęt. Młoda Norweżka na szczęście zręcznie poprowadziła projekt tej płyty, oferując nam spójny stylistycznie krążek, czyniąc go zróżnicowanym na tyle, że nie powoduje on znużenia.

Wśród 17 kawałków (13 w wersji podstawowej) znajdziemy oczywiście dobrze znane nam już, zachwycające single. Na liście jest więc opowiadające o niespokojnym duchu „Running With The Wolves” – przejmujące od pierwszej do ostatniej sekundy, refrenami powodujące raz po raz przetaczające się fale dreszczy. Poruszające się w podobnej warstwie, zarówno tematycznej, jak i emocjonalnej „Runaway” czy w końcu wzruszający cover Oasis. „Half The World Away” pojawiło się w jednej ze świątecznych reklam i z miejsca zdobyło serca wielu, na całym świecie.

Na pograniczu nowego i znanego materiału stoi świetny remix „Running With The Wolves”. Kawałek nabiera w nim świeżego, nieco etnicznego sznytu, który jeszcze bardziej wzmacnia poczucie niepokoju tak charakterystyczne dla oryginału. W podobnym rozkroku pomiędzy nowym i starym stoi także „Murder Song (5, 4, 3, 2, 1)”, które występuje w dwóch wersjach: przepięknej, dobrze znanej nam z koncertów i opublikowanego klipu wersji akustycznej oraz w tej regularnej. Ta odróżnia się zdecydowanie żywą ścieżką dźwiękową mocno czerpiącą z elektroniki. Szczerze przyznaję, że dodatkowa wersja jest zupełnie nietrafioną i powinna była zostać odrzucona na etapie ostatecznego budowania tracklisty. Zupełnie odziera ona „Murder Song” z niezwykle lirycznego i głębokiego nastroju, a także powagi jaka wiąże się z morderstwem z litości.

Na szczególną uwagę zasługują trzy premierowe utwory. „Through The Eyes Of A Child” cechujące się czymś, co może wyjść tylko spod ręki artysty skandynawskiego – bogaty minimalizm. Minimalizm, ze względu na oszczędność w użyciu instrumentów. Bogaty, bo każdy dźwięk wydobyty, czy to z owych instrumentów, czy to przez Aurorę, wybrzmiewa mocniej niż nie jedna orkiestra symfoniczna, przekazując ogromny ładunek wrażeń. „Under The Water” to natomiast rzecz, która aż prosi się o wykorzystanie w ścieżce dźwiękowej do hollywoodzkiej produkcji. W opozycji do „Trough The Eyes…” cechuje go barokowy przepych w aranżacji, mocne dźwięki i chór wspierający artystkę. Słuchając go nie można pozbyć się skojarzeń z inną artystką rozmiłowaną w piosenkach o wodzie – Florence + The Machine z czasów albumu „Ceremonials”. Ostatnim na tej krótkiej liście jest „Wisdom Cries”. Wydaje się to być swego rodzaju utwór eksperymentalny. To tutaj Aurora pozwoliła sobie na największą zabawę wokalem i aranżacją serwując nam sinusoidę aranżacyjno – emocjonalną.

„All My Demons Greeting Me As A Friend” to bardzo udany debiut. Aurora uniknęła wszelkich czyhających na nią pułapek stylistycznych, serwując łatwą do przyjęcia przez opornych próbkę skandynawskich dźwięków. Połączyła to, co najbardziej kochamy w muzyce północy – chłód i nieprzystępną emocjonalność oraz trudne tematy poruszane w tekstach piosenek z przyswajalnością typową dla muzyki pop. Jeśli więc chcielibyśmy zdefiniować czym jest ambitny pop, termin ten powinniśmy wyjaśniać jedynie tytułem tej płyty.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...