music is ... muzyka z najlepszej strony.

Josef Salvat - "Night Swim" / mat. prasowe

Josef Salvat Night Swim

data wydania: 2016-02-26
wydawnictwo: Sony

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 6 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Australia jak długa i szeroka nie od dziś mocno stoi interesującymi muzykami z nurtu alternatywnych brzmień czy tanecznego electropopu. Mówię tu nie tylko o postaciach ikonicznych takich jak Nick Cave czy Kylie Minogue, ale również o tak zwanych świeżynkach, które szybko przenikają swoimi wpływami na nowy i stary kontynent, rozkochując w swojej twórczości. Tak było na przykład z Chetem Fakerem i śmiem twierdzić, że podobny los czeka też urodzonego w Sydney Josefa Salvata, który potrafi przykuć uwagę słuchacza na dłużej. Swój pierwszy międzynarodowy sukces odniósł w 2014 roku, wydając w Sony EP-kę „In Your Prime”, na której znalazły się cztery premierowe utwory – w tym liryczny cover „Diamonds” Rihanny przynoszący mu popularność w Europie. Rok później jego debiutancki album „Night Swim” ukazał się nakładem wytwórni Columbia we Francji, a w 2016 w końcu doczekał się swojej światowej premiery.

Twórczość Josefa to nie tylko poruszające najczulsze miejsca emocjonalne utwory, ale również pulsujące energią hity jak „Open Season”, otwierający tegoroczny krążek artysty czy „Closer”, gdzie pozornie smutne teksty skandowane w rytmicznym tempie nadają utworowi znamiona radiowego hitu. Różnorodność stylistyk proponowana przez muzyka sprawia, że krążek z każdym utworem nabiera coraz to nowych kolorytów, a jego klimat płynnie przechodzi z energetycznego electropopu na introspektywne R&B, pozostając przy tym spójnym i autentycznym pod względem muzycznym oraz tekstowym.

Zdecydowanie wyróżniającym się spośród utworów jest majestatyczny „Shoot & Run”, który znalazł się na wspominanej już EP-ce. Napięcie budowane jest w nim przy pomocy smyczkowego instrumentarium praktycznie przez cały czas trwania, co upodabnia go trochę do filmu sensacyjnego, gdzie słuchacz z zapartym tchem czeka na ciąg dalszy. Linia melodyczna i dobra produkcja pozostają jednak w tle dla prowadzonej narracji, która tutaj wysuwa się na pierwszy plan i co Salvatowi wychodzi zaiste wzorowo. Zarówno, gdy opowiada o rozpadających się związkach, emocjonalnych traumach, niepewności jutra czy bardziej optymistycznie – nadziei na lepszą przyszłość.

Intuicyjnie czuję, że Josef Salvat nie pretenduje do zostania międzynarodową gwiazdą pop, która po próbach przebicia się do wielkiego świata biznesu zaczyna pisać swoje hity pod określony schemat – jego twórczość przypomina raczej psychoterapię osoby ogarniętej wątpliwościami i ciągle szukającej swojego miejsca na świecie. „Night Swim” to doskonały przykład na to, że wysublimowany pop jest w stanie doskonale obronić się sam, nie tracąc nic ze swojej intymności i autentyczności przekazu artysty. A im więcej się tej płycie poświęci, tym milej się do niej potem wraca. Bo warto.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...