music is ... muzyka z najlepszej strony.

król

Król Przez Sen

data wydania: 2016-03-11
wytwórnia: Kayax

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 6 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Zadebiutował w 2014 „Nielotem”, wydanym w Thin Man Records, rok później był „Wij” w Kayax. Teraz, tym samym sumptem wypuścił „Przez Sen”. Pierwsze przesłuchania kazały mi myśleć, że to płyta o wiele gorsza od poprzednika. Jest jednak po prostu diametralnie inna – głównie na płaszczyźnie towarzyszącego klimatu, niźli samej obranej gatunkowości muzycznej. „Przez Sen” to definitywnie najdelikatniejsza, i wydaje się, najbardziej emocjonalna płyta Króla. Chwilami to już nawet nie dream pop, a bardziej mieszanka ambientu i popu – stąd też wypada stwierdzić, że to bardzo trafny tytuł dla tego albumu.

Ze wszystkich wydawnictw Króla (a nie można odmówić mu twórczej regularności i płodności  – gdyby liczyć wydawnictwa UL/KR, to byłaby to jego piąta płyta wydana od 2012) ten jest  definitywnie najkrótszy – jedenaście utworów trwających tylko nieco ponad 25 minut. Właściwych numerów jest siedem, a cztery pozostałe to instrumentale zatytułowane „Sen”, które są jakby osobnym soundtrackiem i zapisem sennych marzeń zarazem. Ale długość wydawnictwa jest na szczęście odwrotnie proporcjonalna do jego jakości. Cała ta płyta wydaje się być marzycielska – jeśli na „Wiju” bardziej podobały wam się utwory takie jak „Zaklęcie”, to i „Przez Sen” podejdzie wam do gustu. Ze względu na stylistykę dopełnioną wrażliwością pojawiają się skojarzenia z kolegą z tej samej wytwórni, Zabrockim, zwłaszcza w najbardziej tanecznych momentach – „Dla zabawy”, czy „Jawie”. Dodatkowo oba mają genialne teksty.

Bardzo ciekawe i zarazem udane jest wcześniej wspomniane połączenie ambientu z popem, gdzie proporcje są wyważone niemal idealnie. Wystarczy zresztą sprawdzić „Za duże/Za bardzo” czy „Jedno z nas”, które dobrze łączą klimat tych instrumentali z rozpoznawalnym już z poprzednich płyt stylem Błażeja. Ta stylistyka jest właśnie jego największą siłą – po zapoznaniu się z jego twórczością nie ma cienia szansy, by pomylić te utwory z czymkolwiek innym. Wspomniałem co prawda o Zabrockim, ale raczej nie w kontekście inspiracji, a raczej common artists. Solowy Król jest unikatowy.

Jedynym minusem tego albumu jest to, że Król porywając się na przeplatanie popowości z elektroniką traci gdzieś przebojowość, która towarzyszyła numerom takim, jak „Szczenię” czy „Start”. Dwojako więc można postrzegać „Przez Sen” i nie wiem, czy ta dualność zrobi dobrze temu albumowi – bo mimo wszystko, rozpatrując go pod względem realizacji artystycznej w danej dziedzinie, jest praktycznie perfekcyjny i dopracowany, ale brakuje tutaj królowo pojmowanych hitów. Z drugiej jednak strony słuchając „Przez Sen” całościowo przebojów nie potrzeba, bo to jeden wielki przebój sam w sobie.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...