music is ... muzyka z najlepszej strony.

iii

Miike Snow iii

data wydania: 2016-03-04
wydawnictwo: Jackalope Recordings

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 7 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

W zasadzie to Miike Snow z powodzeniem mogliby być gwiazdami pop i gdyby tylko chcieli, to na liście Billboardu figurowaliby obok tych, dla których kawałki piszą w wolnym czasie. To, że ich tam nie ma wynika z faktu, że wolą, aby słuchacze skupili się na ich twórczości bardziej niż na wizerunku. Niemniej jednak „iii” to pop w czystej postaci, a przy okazji najlżejszy album tego tria. Czy najlepszy? Tu bym się kłóciła, ale z pewnością nie brak na nim ciekawych momentów.

W porównaniu z bardzo równym „Happy to You” nowy album to nie do końca spójne dzieło, a raczej zbiór luźnych pomysłów na zasadzie zobaczmy co jeszcze uda się tu wrzucić. To akurat nie jest wielkim problemem. Bardziej przeszkadzać może przeciętność niektórych fragmentów krążka. Miike Snow przyzwyczaili nas do strzałów w dziesiątkę, do ultra przebojowych kawałków, które nie dość, że szybko wpadają w ucho, to intrygują. Tutaj nawet sam początek w postaci „My Trigger” jest jakiś niewyraźny, niby fajny, ale na dłuższą metę trochę nudnawy. W „Back of the Car” wyraźnie brakuje dynamiki, z powodzeniem można by z tego zrobić porywający utwór, ale zamiast tego trio zdecydowało się na wyciszoną, chilloutową wersję bez wyraźnego punktu zaczepienia.

Wszystko czego tamtym utworom brakuje ma „Genghis Khan” – klasyczny przykład geniuszu i talentu do pisania przebojów. Prawdopodobnie obok ich flagowego „Animal” ten właśnie kawałek z przewrotnym tekstem traktującym o zazdrości będzie szczytowym momentem ich koncertów podczas obecnej trasy. I podczas gdy ten singiel to klasyczny pop oparty na starym soulowym kawałku, „Heart is Full” jest oryginalną próbą połączenia starego z nowym. Sam Wyatt powiedział, że to garażowy utwór z lat 60. nałożony na hiphopowy beat z lat 90. W tym sprytnym połączeniu brzmień z różnych epok słychać moc i wyrazistość, które w twórczości Miike Snow lubi się najbardziej.

Na „iii” trio zapuszcza się na terytoria dotąd przez nich niezbadane czego dowodzi eteryczna ballada „I Feel the Weight” oraz prawdziwie pokręcone „For U” z gościnnym udziałem Charli XCX. Ten ostatni kawałek eksploruje tereny pomiędzy Animal Collective, a dziką i bezkompromisową M.I.A. Przy okazji zmysłowy głos młodej Charlie doskonale wpasowuje się w to szaleństwo wprowadzając odrobinę ciepła. Dwa utwory kończące album również są z zupełnie innej bajki. Intrygujące, oparte na zapętlonym riffie „Over and Over” wpada trochę w Lynchowskie klimaty, zaś „Longshot” to urocze oraz równie przebojowe zakończenie albumu, bardzo ładnie udekorowane dęciakami w ostatnich sekundach.

Tak naprawdę więc „iii” to album pojedynczych momentów. Nie słucha się go od początku do końca z taką samą dziką przyjemnością jak poprzednika. Owszem, „Genghis Khan” czy „Heart is Full” to klasa sama w sobie, ale przywykłam od Miike Snow oczekiwać czegoś więcej. Specyficzny klimat utworów z „Happy to You” wciąż zachwyca samym brakiem słabych momentów, natomiast tu blask zespołu odrobinę przybladł. Ale tylko na trochę.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...