music is ... muzyka z najlepszej strony.

PJ HArvey

PJ Harvey The Hope Six Demolition Project

data wydania: 2016-04-15
wydawnictwo: Island Records

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 6 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Już na poprzednim krążku Harvey przybrała nową rolę, a poprzez swoje zaangażowane teksty stała się sumieniem świata zachodniego skrupulatnie wypominając jego złe uczynki. Podczas kiedy tamten album skupiał się na udziale Wielkiej Brytanii w niechlubnej wojnie, to „The Hope Six Demolition Project” włącza do narracji więcej krajów. Teksty na płytę powstawały podczas podróży do Afganistanu i Kosowa – miejsc głęboko dotkniętych niedawną wojną, ale Harvey krytycznie przygląda się również Stanom Zjednoczonym. Ale podobnie jak na „Let England Shake”, ciężkie teksty gdzie mnóstwo jest śmierci i dramatu ludzkiego, kontrastują ze stosunkowo lekką i melodyjną oprawą muzyczną.

Pod wieloma względami jest to kontynuacja poprzednika, lecz narracyjnie Brytyjka posuwa się jeszcze dalej, albowiem poetyckie, zawoalowane teksty zastąpione zostają dosłownymi opisami miejsc i zdarzeń. W singlowym „Community of Hope” Harvey po prostu wylicza to co widzi (here’s the old mental institution and the Homeland Security Base). Podobnie wygląda „Chain of Keys”, które opowiada o starej kobiecie, która trzyma klucze do zniszczonych domów swoich zmarłych sąsiadów jakby miała nadzieję, że wrócą. Przerzucenie się na styl reportażu było ryzykownym krokiem i ciężko jest pozbyć się wrażenia, że ten pomysł nie do końca się sprawdził. Bez wątpienia dosłowny styl narracji obliczony jest na jeszcze mocniejszy efekt i ma w zamierzeniu być czymś w stylu terapii szokowej – w końcu Harvey niczego nie robi przypadkiem. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że te teksty brzmią odrobinę zbyt ciężko i zbyt dosłownie.

„The Hope Six Demoliton Project” jest również w dużej mierze bliźniakiem „Let England Shake” pod względem aranżacji. „Community of Hope „The Wheel” czy „A Line in the Sand” bardzo przypominają flagowe utwory tamtego krążka. Jednym słowem dostajemy tu starą dobrą PJ Harvey, która nas niczym nie zaskakuje, ale jednocześnie wciąż urzeka ładnymi melodiami. Rozpoczynające się od mocnego i surowego uderzenia gitary „The Ministry of Defence” przekształca się w piękną melodię, której nie zaszkodzi nawet bardzo dosłowny, naturalistyczny tekst (broken glass, a white jawbone, syringes, razors, a plastic spoon…). „A Line in the Sand” to również jest jeden z najbardziej przystępnych kawałków, mimo że tutaj ponownie beztrosko brzmiącym głosem Harvey śpiewa o zabijaniu (seven or eight thousand people killed by hand).

Harvey na chwilę tylko odchodzi od dosłownej narracji, w „River Anacostia” – kawałku, w którym echa amerykańskiego gospelu pobrzmiewają na tyle przekonująco, że przed oczami roztaczają się krajobrazy tamtejszego południa. Jednak już w „Near The Memorials To Vietnam and Lincoln” artystka wraca do dosłownego opisywania otaczającej ją rzeczywistości i tak pozostaje do samego końca gdzie w przejmującym „Dollar Dollar” z rezygnacją podsumowuje tematykę całego albumu słowami all my words get swallowed. Ale tym co wyróżnia ten krążek w bogatym katalogu brytyjskiej wokalistki, jest saksofon – instrument, do którego Harvey wróciła po wielu latach. Końcówka „Chain of Keys” naznaczona jego wibrującym dźwiękiem jest jednym z najbardziej przekonujących fragmentów albumu, a lekko bluesowe „The Ministry of Social Affairs” z rozdzierającą solówką to już czysta poezja.

Na „The Hope Six Demolition Project” Harvey ponownie wychodzi obronną ręką z mieszania się w największe problemy tego świata. Przyjmuje postawę biernego narratora dobrze wiedząc, że granie zbawiciela nawołującego do zaprzestania wojen nie przyniesie jej nic dobrego. Co prawda ten krążek nie zachwyca oryginalnością w tym samym stopniu co chociażby „White Chalk”, ale pokazuje nam PJ Harvey jako artystkę absolutnie bezkompromisową, która zawsze dąży do realizacji własnej wizji.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...