music is ... muzyka z najlepszej strony.

Everybody’s Heart Is Broken Now

Niki & the Dove Everybody's Heart Is Broken Now

data wydania: 2016-04-22
wydawnictwo: Record Company TEN

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 5 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Niki & the Dove zbudowali swój sukces na tym co Szwedzi potrafią najlepiej – melodyjnych, electropopowych, klubowych bangerach. Ich debiutancki „Instinct” w zasadzie nie ma słabych punktów, tam przebój goni przebój. Wydawałoby się, że naturalną koleją rzeczy będzie nagranie równie szybko wpadającego w ucho i porywającego do tańca następcy, lecz duet postanowił inaczej. Już sam fakt, że na dłuższy czas zamilkli i wcale nie spieszyli się z nagrywaniem drugiego albumu mógł dać do myślenia. A gdy już pojawił się stonowany, chilloutowy singiel, to wierni fani przeżyli małe trzęsienie ziemi.

Nowe utwory Malin Dahlström i Gustafa Karlöfa ani trochę nie brzmią jak te z „Instinct” – nie ma tu ani wielkich refrenów jak w „Tomorrow”, ani powalającego tanecznego beatu w stylu „DJ Ease My Mind”. To co jest natomiast emanuje subtelnością, jest nieoczywiste i nie da się w pełni poznać podczas jednego przesłuchania. W miarę zagłębiania się w zawartość „Everybody’s Heart Is Broken” odkrywa się coraz to nowsze inspiracje i coraz bardziej zaskakujące brzmienia. Jeśli już mowa o inspiracjach to nie sposób nie wspomnieć o Fleetwood Mac. Otwierające album „So Much It Hurts” i „Scar For Love” brzmią jak żywcem wyjęte z „Tusk” czy „Rumours”. Co więcej, w wokalu Dahlström słychać Stevie Nicks, choć bardziej pod względem umiejętności przekazywania emocji niż samego brzmienia głosu.

Żeńska połowa Niki & the Dove potrafi śpiewać tak jakby jej życie zależało od tego czy przekaże swoje uczucia w wiarygodny sposób. Podobnie jak Lykke Li na „I Never Learn”, Dahlström w absolutnie rozbrajający sposób opowiada o bólu serca po stracie ukochanej osoby. Już sam tytuł krążka sugeruje że jest to „break up album”, co potwierdzają później słowa otwierającego kawałka (After all that we’ve been together, is it now you gonna throw it all away?).

Malin Dahlström jako zraniona kochanka wypada tak przekonująco również ze względu na swoje dotąd nie ujawniane umiejętności wokalne. Podczas kiedy na debiucie technika polegała na wykrzyczeniu swoich emocji, a kompozycje nie dawały wokalistce wielkiego pola do popisu, tutaj dostajemy nową jakość. W trącającym dancehallem „Coconut Kiss” śpiewa lekko i beztrosko, w „Miami Beach” uwodzi głosem, a w podszytym elektroniką „Brand New” daje prawdziwy popis wprowadzając swój głos w wibracje i uciekając się do ozdobników wymagających prawdziwego kunsztu. O ile inspirowanie się Stevie Nicks czy Kate Bush nie dziwi (w końcu która wokalistka nie chciałaby się do tamtych zbliżyć), to w funkowym rytmie „You Stole My Heart Away” i „You Want the Sun” słychać Empire of the Sun, a w subtelnych wokalizach miejscami słychać ślady stylu Roisin Murphy.

Najbardziej romantyczny fragment debiutanckiego albumu – „Love to the Test” oryginalnie miał wolne tempo, dopiero później, zupełnie niepotrzebnie, duet dodał do niego taneczny beat, co zabrało z kawałka część jego uroku. Na „Everybody’s Heart Is Broken Now” już nie popełnili tego błędu, a nowy krążek zawiera dwie wspaniałe ballady. Jedna to „Play In On My Radio”, w którym pobrzmiewa nutka nostalgii (There’s a song that I’m looking for, nobody plays it nowadays), a druga to subtelna i romantyczna „Miami Beach” naznaczona ciepłym brzmieniem syntezatorów. Gdyby ktoś jednak tęsknił za starymi czasami, to dwoma ostatnimi utworami Niki & the Dove udowadniają, że wciąż lubią tańczyć i sądząc po pokładach energii drzemiących w siedmio i pół minutowym „Ode to Dancefloor” prędko im się to nie znudzi.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...