music is ... muzyka z najlepszej strony.

TOm Odelll

Tom Odell Wrong Crowd

data wydania: 2016-06-10
wydawnictwo: RCA

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 15 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Lirycznie głównym tematem wciąż pozostaje miłość. Można powiedzieć, że to banalne, ale mając w pamięci, że sam Tom publicznie unika tego tematu jak tylko może, słuchanie jego opowieści na „Wrong Crowd” daje jego twórczości pewien pazur. Trudno też nie być w pewien sposób spragnionym jego przemyśleń, gdy czekanie na nowy materiał zajmuje trzy lata. Nie był to jednak czas stracony ani dla fanów, ani dla samego artysty, który przyznał, że napisanego materiału starczyłoby podobno na dziesięć kolejnych płyt. Wena to jedno, ale stworzenie dzieła zadowalającego perfekcjonistę Odella to zupełnie inna sprawa.

Zapowiedź krążka rozpoczął tytułowy singiel, który jest jedną z mocniejszych stron wydawnictwa. Świetna zabawa melodią i pianino, które od początku nie gra tu głównej roli mogły zagrać na nerwach fanów, ale najwyraźniej o to Tomowi chodziło. Idąc dalej tropem podobnych zaskoczeń nie sposób nie wspomnieć o „Magnetised” mający zdecydowanie więcej wspólnego z twórczością Calvina Harrisa niż Eltona Johna, który nota bene jest główną inspiracją artysty. Kawałkiem tym Odell udowadnia, że wcale nie musi do końca życia smęcić przy klawiszach, kiedy tworząc coś na wzór elektroniki idzie mu równie dobrze.

Jakby tego było mało, „Wrong Crowd” to już nie tak prostolinijne wydawnictwo jak debiut – dzieje się tu o wiele więcej. Chętni na soul? Proszę bardzo, wystarczy posłuchać „Concrete”. Trochę rocka? Tego jest aż nadto w mocnym „Daddy”. A kiedy w końcu słuchaczowi zaczyna brakować starego Odella wystarczy posłuchać „Sparrow” czy „Still Getting Used To Being On My Own”. Zaskakujący jest jednak fakt, że pomimo tak sporej mieszanki gatunków przeplatających się na tym wydawnictwie, przyjemność ze słuchania jest tak duża. Zdarza się także wpadka. Najgorszy moment to zdecydowanie „Silhouette”, które ciężko określić jako dobrze opracowaną kompozycję. Najłatwiej będzie nadać jej miano marnej reprodukcji utworów ABBA działającej zdecydowanie przeciwnie do początkowych zamiarów. Ponowny wybuch śmiechu zażenowania związany z odsłuchem można spokojnie sobie darować, następnym razem przewijając ten fragment.

Tom Odell stworzył całkiem przemyślany i nadzwyczaj dojrzały (jak na wiek 25 lat) album, który udowadnia, że muzyczny sukces można powtórzyć nie powielając pierwowzoru. Na tym etapie kariery unikanie błędów jest niemal niemożliwe, ale te na szczęście nie działają odstraszająco czy przynoszą spory zawód „Wrong Crowd”. A to świetna wiadomość dla wszystkich rozkochanych w fenomenalnym singlu „Another Love”, którzy po debiutanckim „Long Way Down” oczekiwali co najmniej tak dobrego materiału. Wygląda na to, że Brytyjczyk podołał nieznośnemu egzaminowi drugiej płyty, a co więcej zrobił prawie niemożliwe – spowodował, że przy odsłuchu pojawia się nieustępliwa ciekawość, co  też wymyśli następnego.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...