music is ... muzyka z najlepszej strony.

Subiektywny przewodnik Nowej Jerozolimy po Audioriver ’16

Audioriver 2016 / mat. prasowe

Audioriver 2016 / mat. prasowe

Ostatni weekend lipca to muzyczne święto nie tylko dla załogi Nowej Jerozolimy, ale każdego szanującego się fana muzyki elektronicznej. Przed nami jedenasta edycja festiwalu Audioriver, która już teraz pretenduje do miana najlepszej edycji, a już na pewno z najciekawszym i najbardziej urozmaiconym line-up’em. Zawsze w przypadku wielkich imprez i nagromadzenia gwiazd na kilku scenach pojawia się ten sam problem: dylematy, który gig zaliczyć w całości, a z występu, jakiego artysty musimy zrezygnować, gdyż dotychczasowy rozwój technologiczny nie pozwala nam jeszcze na zdolność bilokacji. Poniżej prezentujemy subiektywny przegląd najciekawszych występów tegorocznej edycji Audioriver, które w moim zdaniem można określić mianem: „must see”.

1. Deas, czyli Karol Mozgawa to jedna z najbardziej wyrazistych i inteligentnych postaci na scenie polskiej muzyki elektronicznej ostatnich lat. Urodzony w Grecji, mieszkający w Krakowie, Deas wychował się w domu, w którym muzyka nie odgrywała ważniejszej roli. Samoistnie jako nastolatek zetknął się z muzyką trip hop i takimi zespołami jak Portishead czy Massive Attack. Dzisiaj może pochwalić się wydanym debiutanckim albumem „Community” w legendarnej oficynie Bush Records, remiksami dla Kevina Saundersona czy faktem, że jego produkcje regularnie grają takie tuzy jak Julian Jeweil, Pig&Dan czy Harvey McKay. Piątkowy występ Karola na Circusie o 20:30 to obowiązkowa pozycja dla każdego kto „cudze chwali, a swego nie zna.”

2.Michał Jabłoński: kolejny z naszych rodzimych artystów, który ma szansę stać się polskim towarem eksportowym. Możliwe nawet, że powoli już się staje, gdyż jego hipnotyczne i energetyczne live acty można w najbliższym czasie podziwiać w takich miejscówkach jak Griessmuehle czy berliński Tresor. Nagranie z jego wizyty w tym ostatnim okalu można dorwać w sieci, a nawet trzeba, bo to – mówiąc kolokwialnie – „kawał porządnej muzyki”. (Piątek, Circus Tent, 21:30)

3.Tika Milano: prezes i spiritus movens nowo jerozolimskich działań ( przypominamy wywiad z Tika tutaj), w polski muzyczny krajobraz wrósł na tyle skutecznie, iż wycięcie jego osoby skutkowałoby śmiercią naturalną wielu otaczających go drzew. Wiecznie zapracowany, zabiegany, ale zawsze maksymalnie przygotowany na spotkanie z klubową społecznością, którą porusza do dzikiego tańca charakterystyczną mieszanką dźwięków – od głębokiego techno po orientalistyczne inspiracje z Bliskiego Wschodu. Chodzą plotki, że dostał specjalne, niewydane nagrania od samego DJ’a Tennisa, które zaprezentuje piątkowej nocy w namiocie Cities Tent o godzinie 22:30.

4. Leftfield live: kiedy w 2002 roku ogłosili zakończenie kariery, muzyczny światek przyjął to z ogromny smutkiem. Przecież duet worzony przez Neila Barnesa i Paula Daleya zaskarbił sobie dożywotnią sympatię środowiska, wydanym w 1995 roku albumem „Leftism”, a także płytą „Rhythm And Stealth” z 1999 roku. Nic nie wskazywało na to, aby 3 lata później Leftfield zaprzestali dzialalności w tej formule. Na szczęście muzyka zna wiele przypadków spektakularnych come back’ów i tak też się stało w tym przypadku, gdyż przyjdzie rok 2010, a ze sceny znów będzie krzyczał do nas Neil, tym razem jednak w towarzystwie innych muzyków. Pamiętam występ tej grupy na Free Form Festival w Warszawie i w tym kontekście przywołam słowa Scotta Kirklanda z The Crystal Method, że Leftfield to „the best Electronic band, period!”). (Piątek, Main Stage, 0:30)

5. Motor City Drum Ensemble: numer 14 na liście najlepszych DJ’ów według opiniotwórczego portalu Resident Advisor, co dla jednych jest zaskakująco wysoką pozycją, a dla innych – w tym mojej skromnej osoby – pozycją zdecydowanie za niską, gdyż ten, pochodzący z Niemiec DJ i producent o wdzięcznie, brzmiącym nazwisku Plessow to w tej chwili jeden z najbardziej utalentowanych producentów ambitnej elektroniki. Niesamowita selekcja i słyszalne inspiracje amerykańskim jazzem to hasła, które najlepiej oddają jego styl. Miałem przyjemność bawić się w towarzystwie Danilo podczas jego występu w telawiwskim Bootleg Club – 5 godzin czystej ekstazy i kilka minut smutku, gdy przestał grać. (Piątek, Electronic Beats Stage, 2:00)

6. Truant: o sobie piszę w następujący sposób: „Najlepiej czuje się w kilkugodzinnych setach o wczesnych godzinach porannych, często stając b2b z czołówką polskiej i zagranicznej sceny muzyki elektronicznej.” I rzeczywiście nie sposób się z tym nie zgodzić, bo Patryk znany jest warszawskiej publice z mocarnych setów o porze dnia, gdy w telewizyjnej ramówce wita Cię z uśmiechem Maja. W ogrodzie. Na Audioriver wystąpi również w closingu na scenie Cities Tent o godzinie 3:00 i pokaże swoje muzyczne doświadczenie, zebrane podczas przygody na Ibizie w ramach Burn Residency 2016. Słyszeliśmy go zeszłego tygodnia na jerozolimskim Patio, kiedy to w parze z Leonem roznieśli tą letnią miejscówkę w pył.

7. Octave One: podczas, gdy Ty będziesz pompował na Circusie z Papa Svenem to ja będę podziwiać prawdopodobnie najlepszych live act’owców, jakich na świat wydała nam matka natura. Legendarna grupa i ikona muzyki elektronicznej z Detroit, niezliczona masa występów po całym świecie, charakteryzująca się emocjami nie do podrobienia. Dwójka braci, masa analogowego sprzętu i płocka plaża – brzmi jak plan idealny. „Just open your heart/just open your mind/and let your love flow like the sunshine”. (Piątek, Electronic Beats Stage, 4:00)

8.Ilario Alicante: jeden z najbardziej rozpoznawalnych żołnierzy Sven Vatha, reprezentant Cocoon Recordings, autor takich szlagierów jak „I Like To Serve”, ‚Balance” czy „Thera” dla wyżej wspomnianej wytwórni. Pochodzi z Włoch, więc jego temperament i żywiołowość podczas didżejskich setów wydaje się być naturalna. Ilario zamyka tej nocy popularny „Cyrk” i grzechem byłoby nie skorzystać z tego zaproszenia. (Piątek, Circus Tent, 5:30)

9.Seltron400: panowie SLG i Eltron John zebrali liczne pochwały za ich występ w ramach tegorocznego Wooded we Wrocławiu. W festiwalowej zakładce można wyczytać zapowiedź, że to pojedynek między „prawdziwym rejwem”, a „emocjonalnymi bangerami”. Nie jestem w stanie określić, co kocham bardziej, ale może ich występ na płockiej plaży pozwoli mi się zdecydować. (Sobota, Circus Tent, 19:30)

10.Vacos: kolejny z tzw. „lokalnych żołnierzy”, o których nie przeczytasz w najnowszym wydaniu „Polityki”, ani też nie znajdzie się dla niego kilka sekund w „polsatowskim prime time”, a szkoda, bo to m. in dzięki jego działalności od 5 lat możemy korzystać z możliwości zabawy w sopockim Sfinksie w rytm muzyki, granej przez naszych ulubionych artystów. Warto sprawdzić, co przygotował na tę okazję ten trójmiejski miłośnik barokowej poezji. (Sobota, Cities Ten, 22:30)

11.Sterac aka Steve Rachmad: prawdopodobnie najlepszy reprezentant Holandii od czasów Johana Cruijffa, autor 12-tej części serii Klockworks, która znajduje się w case’ach niejednego techno drwala. Gdy wychodziliśmy ze znajomymi nad ranem z klubu po jego 5-godzinnym secie – właśnie pod aliasem Sterac, gdy wychodzi z niego sceniczny potwór – jeden z moich bardziej kumatych znajomych w błyskotliwy sposób skomentował jego występ:”Venimus, vidimus, Sterac vicit, czyli „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Sterac zwyciężył”. (Sobota, Circus Ten, 23:00)

12.Scuba: nie będzie przesadą, jeśli zaryzykuje stwierdzenie, że album „Triangulation” to jedno z najważniejszych muzycznych wydarzeń w elektronice ostatniej dekady. Wizjoner, genialny producent, który swoją drogę rozpoczynał z dupstepem, aby wreszcie odnaleźć swoje ukojenie w mrocznym, głębokim techno. To będzie jeden z najlepszych gigów tej edycji, bo Scuba to zawsze klasa światowa. Jeszcze wspomnicie te słowa. (Sobota, Circus Tent, 0:30)

13.Trade (Surgeon & Blawan): Projekt ten dwójki to swoisty hołd, złożony analogowemu brzmieniu, które tylko czeka, abyś je uwolnił z muzycznego sprzętu, niczym sławetnego Alladyna z butli. Próżno szukać bardziej pożądanego projektu, niż ten. Blawana mogliście posłuchać przy okazji jego dwukrotnej, solowej wizyty w Nowej Jerozolimie, zaś ostatnio w ramach szalonego b2b z Pariahem, z który tworzy projekt Karenn. Zdolny z niego chłopak, prawda? Pewnie spotkacie się z nim ponownie szybciej, niż Wam się wydaje. (Sobota, Electronic Beat Stage, 2:00)

14.The Martinez Brothers: Nowojorski Bronx zawsze uchodził za siedlisko wszelkiego zła. Nierzadko nazywano go najgorszą dzielnicą świata. Ale to nie tylko piekło na Ziemi, lecz również kolebka wielu wspaniałych artystów i o takich właśnie mowa. Bracia Martinez, którzy swoją muzyczną przygodę rozpoczęli w 2007 roku pod skrzydłami samego Dennisa Ferrera dzisiaj mogą śmiało powiedzieć, że są jednym z wielu przykładów, potwierdzających możność przeżycia amerykańskiego snu. Nigdy nie byli w kraju nad Wisłą, a ich wizyta na Audioriver to pierwszy raz z Polską i Polakami. Oby należał do kategorii tych pięknych wspomnień i pewnie tak będzie, bo oficjalne zamknięcie Circusa zawsze takowym jest. (Sobota, Circus Tent, 5:00)

15.Delaplaya i ekipa Lazarusa: wspaniałym pomysłem jest oddanie kurateli ostatniego dnia ekipie Damiana Lazarusa. Formuła niedzielnego Sun/Day sprawdza się jak najbardziej, a przecież nikt nie ukoi i rozpręży lepiej naszych mięśni po tanecznym maratonie, niż hipnotyczne sety pań Dinky czy Magit Cacoon, a kobiecych zmysłów nie rozpali bardziej widok, gibających się ziomów z Bedouin czy naszego polskiego Janosika, Delaplaya, twórcy płockiego cyklu Audiobar.

Jak wspominałem na początku jest to subiektywna lista najbardziej pożądanych występów tegorocznej edycji Audioriver Festival. Niemniej jednak, jeśli będziesz podążał moją ścieżką, to na pewno nie będziesz zawiedziony. Do zobaczenia na płockiej plaży!

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...