music is ... muzyka z najlepszej strony.

When Whispers Explode

When Whispers Explode  / fot. Patryk Wierzchoś

When Whispers Explode / fot. Patryk Wierzchoś

Historia zespołu When Whispers Explode rozpoczęła się od utworów stworzonych na przestrzeni ostatnich kilku lat przez Patryka Wierzchosia. Przez pewien czas piosenki lądowały jednak w szufladzie i zostały zepchnięte na dalszy plan. Znaczącym punktem, który zmienił bieg wydarzeń, był dzień kiedy Patryk zaszył się, jak sam mówi, w „małej wiosce na końcu świata” i napisał utwór „Shaping Water”. To wydarzenie okazało się znaczącą motywacją – niedługo potem zaczął szukać muzyków, którzy mieliby stworzyć z nim zespół. When Whispers Explode powstało w styczniu bieżącego roku, kiedy do Patryka dołączyła trójka artystów. Rozpoczęły się pierwsze próby w pełnym składzie, aranżowanie i przygotowywanie materiału koncertowego. Obecnie muzycy pracują nad nowymi utworami i planem wydania płyty.

O historii powstania When Whispers Explode, inspiracjach i swojej twórczości opowiada Patryk Wierzchoś.

Kim jesteś?

Muzycznie określiłbym się jako singer – songwriter. Komponuję muzykę i piszę teksty do utworów, a w wolnych chwilach nagrywam to wszystko w moim prowizorycznym domowym studio. Z drugiej strony, aby moja muzyka nabrała głębi, poprosiłem kilku znakomitych muzyków do współpracy. W ten sposób When Whispers Explode z solowego projektu pisanego do szuflady wyewoluowało w zespół. Muzycznie wspierają mnie Ula Stosio – na gitarze elektrycznej, Sylwia Wojtowicz – na altówce i Krzysiek Urbanik – na perkusjonaliach.

Co i w jaki sposób tworzysz?

Muzyka When Whsipers Explode to takie jakby kołysanki. Trochę melancholijne, a trochę psychodeliczne. Z jednej strony proste, a z drugiej, mam nadzieję, nieoczywiste i klimatyczne. Na początku po prostu układam opowieści z dźwięków, biorę „pudło”, gram i podśpiewuję to co akurat czuję w sobie. Z tych pomysłów, które uczepią się mojej głowy i nie chcą puścić, powstaje nowy utwór ale zazwyczaj nie od razu. Muzyka musi dojrzeć, a kiedy wszystko zamyka się w spójną całość piszę słowa, które są powiązane z dźwiękami i z tym co się w moim życiu wydarzyło. Drugi etap powstawania muzyki to już praca zespołowa. Spotykamy się regularnie na próbach i wspólnie gramy, aranżujemy, dyskutujemy przy herbacie i zamieniamy moje pomysły w gotowe utwory.

Kim / czym się inspirujesz?

Inspiracji jest tak dużo, że nie sposób ich tu wymienić. Myślę że muzycznie mieścimy się gdzieś pomiędzy skandynawskim chłodem Sigur Rós, indie – folkowym Finkiem, Benem Howardem, a post – rockiem i muzyką filmową, ale każdy z nas słucha też trochę innych utworów więc inspiracji jest o wiele więcej.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w tworzeniu muzyki?

Chyba najważniejsza jest szczerość, taka muzyczna, aby dźwięki płynęły prosto z serca i były autentyczne. Wtedy tworzenie i granie daje ogromną satysfakcję. Po za tym, chcę pochłonąć słuchacza i zabrać w podróż. Nasączyć go w dźwiękach i oddać z powrotem odrobinę szczęśliwszym lub smutniejszy.

Co Was wyróżnia i jest Waszym znakiem rozpoznawczym?

Liczy się tylko muzyka i to ona powinna być naszym znakiem rozpoznawczym. O tym co nas wyróżnia chyba łatwiej byłoby wypowiedzieć się słuchaczowi, mnie brak dystansu do takiej samooceny. Poza muzyką nie wyróżniamy się absolutnie niczym. A nie, Krzysiek jest Rudy (uśmiech).

Jeśli nie muzyka to…?

To.. muzyka?
Można powiedzieć, że w skrócie to: praca – dom – sen a muzyka spełnia tutaj rolę spoiwa.
Wiele utworów, którą napisałem powstawała w domu np. gdy usypiałem moich synów (Cypriana i Tytusa). Jeden z utworów był grany jeszcze gdy mój pierworodny był w brzuchu mamy. Te piosenki mają więc swoją historię i w sumie When Whispers Explode chyba nigdy nie powstałoby gdybym nie został ojcem. W tym czasie zupełnie na nowo podszedłem do muzyki i spojrzałem na granie z innej strony. Pracuję jako grafik i mam to szczęście że lubię swoją pracę. Jest równie twórcza co muzyka, choć jest to typowa działalność zarobkowa. Muzyka jest tutaj na przeciwległym biegunie i traktuję ją bardziej terapeutycznie niż zarobkowo, choć oczywiście marzy mi się aby żyć z muzyki, którą kocham.
W zasadzie najwięcej przepychanek jest na linii muzyka – sen, bo praca i rodzina mają pierwszeństwo. Na szczęście śpię jak kamień i nie potrzebuję dużo snu (uśmiech).

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...