music is ... muzyka z najlepszej strony.

Frank Ocean wciąż nie dzieli się „Boys Don’t Cry”

Frank Ocean / mat. prasowe

Frank Ocean / mat. prasowe

Pewna teoria spiskowa mówi, że ten sophomore nigdy nie powstanie. I rzeczywiście, po czterech długich latach czekania Frank Ocean nie próbuje tej teorii wyprostować. Co prawda od dawna znamy już tytuł jego drugiego studyjnego albumu, ale do tej pory nie dostaliśmy niczego więcej na temat „Boys Don’t Cry”. Ostatnią informacją było ogłoszenie premiery płyty, która miała przypaść jeszcze przed weekendem. Wszystko to okazało się błędne.

O nowym materiale mówiło się już na początku 2013 roku. Informacje nabrały większego potwierdzenia podczas niemieckiego koncertu parę miesięcy później, natomiast wszystko nasiliło się wraz z jego postem zapewniającym, że płyta ukaże się when summer comes round again. Minęły niemal trzy lata od tej zapowiedzi, Breaux zdążył już w tym czasie pomóc przy produkcji nagrań innych artystów, zwolnić swój management za tworzenie niepotrzebnego rozgłosu na temat albumu i co najmniej trzykrotnie przełożyć jego ostateczne wydanie (ten miał być gotowy pod koniec 2014 roku, ukazać się w zeszłym, aż w końcu w lipcu roku bieżącego, wreszcie 5 sierpnia).

Według krążących po sieci plotek, Ocean przedstawił na żywo fragmenty nagrań, jednak nikt nie ma pewności, czy to aby nie majaki fanów spragnionych jakichkolwiek muzycznych dokonań Amerykanina. Parę godzin później dostaliśmy informację o nowej, rzekomo oficjalnej dacie wydania.

Na tym etapie ciężko nawet powiedzieć, że jakikolwiek materiał o nazwie ”Boys Don’t Cry” istnieje w rzeczywistości (mimo zapewnień chociażby Jamesa Blake’a) i dorównuje lub przewyższa „channel ORANGE”. Na osłodę zostało nam sprawdzenie jak MØ wykonuje utwór „Lost” z repertuaru Oceana i cierpliwe oczekiwanie. Te ma się podobno zakończyć 13 listopada, bo taka data również widnieje na opublikowanym przez artystę obrazie.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...