music is ... muzyka z najlepszej strony.

The Raveonettes w Starym Maneżu

The Raveonettes / fot. Jarek Sopiński

The Raveonettes / fot. Jarek Sopiński

Po niemal trzech latach duński duet powrócił do Gdańska, aby zaprezentować materiał ze swojego ostatniego krążka „Pe’ahi”. Mając w pamięci ich poprzednią wizytę we wrześniu 2013 w B90 i ponad 3-godzinne spóźnienie spowodowane awarią sprzętu, która finalnie przełożyła się na ubogie brzmienie kapeli, a także niską frekwencję, można było mieć sporę obawy, co do ich występu. Tym razem grupa miała więcej szczęścia w Starym Maneżu i bez przeszkód technicznych dała zaskakująco dobry występ.

The Raveonettes spokojnie można zaliczyć do najbardziej płodnych kapel, które pojawiły się na scenie alternatywnej w ostatniej dekadzie. Regularnie wydawane płyty, EP-ki, single, czy całe serie, jak ostatnia Rave-Sound-Of-The-Month pokazują nieskończoną ilość pomysłów na tworzenie muzyki. Niestety w ostatnich czterech latach wypuszczane przez nich albumy niewiele się od siebie różniły, a w utworach słychać było wciąż powtarzane schematy. Przełamanie tej rutyny przyniósł dopiero krążek „Pe’ahi, który jak się okazuje również dobrze brzmi na żywo.

Najlepszym tego dowodem były pierwsze trzy utwory z setlisty. „Endless Sleeper”, „Sisters” i „Killer in the Streets”. Mocne, energetyczne i wciąż pokazujące tak bardzo charakterystyczne dla tej kapeli hałaśliwe dźwięki. Tym razem Sharin Foo i Sune Wagner wspomagani przez perkusistę zaserwowali bardzo równy set, co z pewnością przełożyło się na odbiór. I choć wydawało się, że zdecydowania większość publiczności spotyka się z tą kapelą po raz pierwszy w jakiejkolwiek formie, to bez wątpienia zdołali przykuć ich uwagę. Nie zabrakło stałych już elementów setlisty jak „Break Up Girls!”, „Last Dance” czy wyczekiwana, noisowa, „Aly, Walk With Me” z miażdżącą przesterowaną ścianą gitar. Po raz pierwszy podczas występów w Polsce The Raveonettes wybrzmiało w pełnej krasie. Doskonała akustyka Starego Maneżu sprostała oczekiwaniom i wyeksponowała z brzmienia grupy wszystkie najważniejsze elementy, nie zmieniając poszczególnych dźwięków w szum.

Na bis wyproszony przez roztańczoną publiczność muzycy postawili na przebojowe „That Great Love Sound” i „Kill!” z ostatniej płyty. Ich występ był miłym zaskoczeniem dla tych, którzy nie spodziewali się już zobaczyć niczego nowego i jednocześnie dowodem na to, że ten duet ma jeszcze sporo do powiedzenia. Odświeżone utwory z początków działalności zespołu wkomponowały się w nowy materiał, co pokazuje, że The Raveonettes wraca do swoich początków, dodając tylko trochę więcej hałasu.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...