music is ... muzyka z najlepszej strony.

wosk

Taco Hemingway Wosk

data wydania: 2016-07-26
wydawnictwo: własne

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 7 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Taco Hemingway jak sam twierdzi nie chce być nowym Tupakiem tylko nową Nosowską i oprócz samej chęci, stara się to udowodnić na każdej swojej płycie. Odkąd wydawnictwo Asfalt Records zainteresowało się Fifim, jego kariera nabrała większego tempa. „Trójkąt Warszawski” i rok później „Umowa o dzieło” za którą otrzymał Fryderyka w kategorii Album Roku hip-hop są dowodem tego że Taco słusznie nazywany jest przez wielu odkryciem sceny rapu. Po premierze nowego singla i zapowiedzi kolejnej płyty nikt nie spodziewał się wydania zupełnie nie zapowiedzianej EP-ki. 26 lipca Taco umieścił link do jej pobrania na swoim fanpage’u, zupełnie za darmo.

Jak w życiu wielu artystów, pojawiają się też kryzysy, które w przypadku Taco poniosły za sobą stwierdzenia że jego „5 minut” już się skończyło. Krytyka i niemiłe słowa niestety bolą. Taco jednak najwyraźniej poczuł się dzięki niej zmotywowany do pracy wydając nieplanową EP-kę. Jednak bardziej dociekliwi i spostrzegawczy słuchacze mogli się domyśleć, że Taco nie na darmo w „Deszcz na betonie” zarymował życie się zmieniło, gdy zacząłem śpiewać po polsku / teraz muszę uciekać, do zobaczenia na wosku.

Tak też światło dzienne ujrzał „WOSK” ogłaszający Taco głosem pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia, którym chyba nie do końca chciałby być. Wszystkich swoich rówieśników i zarazem fanów nie jest w stanie zmienić, ale na pewno może swoimi słowami wiele im przekazać i ukierunkować w ich działaniach. Sam krążek jest nieco mroczny, zupełnie klimatem odbiegający od singla zapowiadającego „Marmur”. Dużo na nim niskich dźwięków i refleksyjnych tekstów, gdzie Fifi podsumowuje swój aktualny stan, niczym relacjonuje to co zmienia się i zmieniło się w jego życiu. Trochę wieje tutaj samotnością, zagubieniem, wspomnieniami.

Są też  oczywiście wątki miłosne. Jedynie utwór „Wiatr”, nieco odbiega od całości. Jest bardziej w dobrze znanym stylu Taco, przez co jest rytmiczny i szybszy tempem. Stanowczo też ma bardziej pozytywny wydźwięk niż pozostała zawartość EP-ki. Zupełnie normalną rzeczą u Taco stało się w utworach nawiązanie do Warszawy. Mimo, że on sam urodził się w Kairze,  to właśnie w stolicy dorastał i przeżywał najlepsze chwile młodości. Przywiązanie do swojego miasta daje się odczuć nie tylko w „Następna stacja” w „Umowie o dzieło”, ale również na „WOSKU”.

Z jednej strony nie ma tu niczego nowego, z drugiej nie można mówić o jakimś wielkim zawodzie. Ta EP-ka to raczej pewne potwierdzenie tego kim jest raper i co robi. Pozostaje tylko czekać z niecierpliwością na „Marmur” – z nadzieją, że będzie to kolejne pokazanie światu, że dobry czas Taco jeszcze się nie skończył.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...