music is ... muzyka z najlepszej strony.

White Lies w Gdańsku

White Lies / mat. prasowe

White Lies / mat. prasowe

White Lies jest jednym z tych zespołów, który bez problemu może porwać publiczność zarówno na stadionach, jak i w małych klubach. Stary Maneż do najmniejszych nie należy, a frekwencja w środku tygodnia na ich środowym koncercie potwierdza tylko, że przez lata Brytyjczycy zdołali wychować sobie wiernych słuchaczy.

Ich polskie koncerty są częścią trasy promującej najnowszy krążek „Friends”. I to właśnie tą płytą i otwierającym ją „Take it out on me” rozpoczęli swój środowy występ w Starym Maneżu. Już pierwsze trzy utwory, czyli „There Goes Our Love Again” i „To Lose My Life” pokazały, że grupa nie faworyzuje żadnej ze swoich płyt i można się spodziewać przekrojowej setlisty. I tak faktycznie było. Mocno energiczne, przebojowo i przede wszystkim piosenkowo. I choć zestaw utworów dla niektórych mógł być przewidywalny, bo zupełnie nie zmienił się przez ostatnie kilka tygodni, to wydawać by się mogło, że absolutnie nikomu to nie przeszkadza. Nie zabrakło naprawdę wyczekiwanych utworów jak „The Price of Love”, „E.S.T.” czy „Streetlights” z chwytliwym refrenem can anybody hear me? Is anybody out there?.

Przygotowany materiał White Lies zdołali sobie już bardzo dobrze ograć. Podczas całego występu nie było mowy o jakichkolwiek potknięciach czy niedociągnięciach. 18-utworową setlistę zagrali na niemal jednym wdechu, od początku do końca z niezwykłą sprawnością. Nowe utwory zupełnie nie odstają od hitów grupy i świetnie komponują się ze starszym materiałem. Synthpopowe „Hold Back Your Love” czy nieco bardziej gitarowe „Morning in LA” to mocne dowody na to, że muzycy nie wyszli z formy i wciąż potrafią tworzyć rytmiczne utwory, które nie nudzą. Ich selektywne brzmienie dało się szczególnie usłyszeć przy nienagannym nagłośnieniu i akustyce Starego Maneża.

Znakomitym dopełnieniem okazały się trzy bisowe utwory, którymi postawili kropkę nad i – „Big TV”, ”Come On” i chyba najbardziej wyczekiwane „Bigger Than Us”, oklaskiwane jeszcze długo po zejściu muzyków ze sceny. Dla tych, którzy już mieli okazje zobaczyć zespół na żywo, gdański koncert nie był niczym nowym. Nie da się jednak zaprzeczyć, że panowie potwierdzili swoją doskonałą formę i dostarczyli publiczności solidnej dawki zgrabnych melodii. Pokazali również, że nowy materiał brzmi równie dobrze na żywo, a na ich występach można się świetnie bawić będąc nie tylko nastolatkiem.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...