music is ... muzyka z najlepszej strony.

Kroki: „Nasze jedyne założenie, to założenie zespołu. Chcemy tworzyć muzykę, która podoba się nam”

Kroki / mat. prasowe

Kroki / mat. prasowe

Trio Kroki tworzą Jakub Goleniewski (Jaq Merner), Łukasz Palkiewicz (Szatt) i Paweł Stachowiak. Sami określają siebie jako wypadkową trzech muzycznych światów i coś w tym jest, gdyż ich muzyka, pozostając w bardzo charakterystycznym stylu, nie daje się łatwo zaszufladkować. Zadebiutowali wydanym przez Kayax w połowie października albumem „Stairs”, mając uprzednio na koncie występy m. in. na Open’erze i Spring Breaku.

Połączyła was współpraca przy albumie „Bloom” Szatta, skądinąd jednej z lepszych polskich płyt ubiegłego roku. Co skłoniło was do kontynuowania działalności jako trio? Poczuliście między sobą chemię?

Poczuliśmy, że możemy na tym zarobić dużo pieniędzy (śmiech). A tak naprawdę, zanim „Bloom” ujrzało światło dzienne, mieliśmy przygotowanych kilka wspólnych zalążków. Chwilę później wystąpiliśmy na sesji Sofar Warsaw i to ludzie utwierdzili nas w przekonaniu, że warto tę drogę kontynuować. A my robimy to z przyjemnością.

W waszej muzyce można wyczuć ciekawe wpływy. Pobrzmiewają w niej echa jazzu i soulu, w tle momentami dudnią instrumenty dęte, często łamane jest tempo – leniwie rozpoczynające się kompozycje przyspieszają, aby w trakcie ponownie oczarować lekkością. Mało kto tak gra, mieliście w planach stanowić odskocznię od bliźniaczo brzmiących projektów na rodzimej scenie?

Nasze jedyne założenie, to założenie zespołu. Chcemy tworzyć muzykę, która podoba się nam.

Łukasz (Szatt) nie tylko udziela się solowo i w Krokach, ale też współtworzy z Kubą Witkiem hiphopowy duet Zaburzenia, który ma już na swoim koncie dwa długogrające albumy. Jak to jest działać na wielu frontach? Nie gubi Ci się gdzieś tożsamość twórcza, nie zacierają się granice? A może wręcz przeciwnie – rozwijasz się jeszcze bardziej?

To nie tak. Mimo, że projekty się od siebie różnią (tryb pracy nad nimi również), to jednak daję po prostu na każdym z nich część siebie, dlatego też nie jestem w stanie nad nimi pracować jednocześnie. Pewnie to kwestia kreatywności, pomysłów, których czasem brakuje, gdy skupiasz się na kilku sprawach. Choć jeśli już zamknę dany projekt, mam ochotę oddać się dla odmiany czemuś innemu, dla odświeżenia głowy.

kroki

W ciekawy sposób okładka i tytuł Waszej płyty korespondują z nazwą zespołu. Zamierzacie piąć się po schodach małymi kroczkami, czy wskoczyć od razu na wyższy poziom artyzmu i rozpoznawalności? Jakie są plany na przyszłość?

Wyobraź sobie, że polska scena muzyczna, to gra Jumanji. Chcemy ją przetrwać. Jungle all around me.

Album „Stairs” został wydany nakładem jednej z najciekawszych wytwórni w Polsce – Kayax. W jaki sposób udało wam się wstąpić w ich szeregi? Jakim uczuciem jest mieć gdzieś obok siebie Artura Rojka, Hey czy Smolika?

To motywujące, budujące uczucie. Co prawda długa droga przed nami, bo wszystko tak naprawdę się dopiero zaczyna, dlatego też jest nam miło z racji tak szybkiego obrotu spraw. Od Kayaxu pierwszy sygnał dostaliśmy na początku roku, później spotkaliśmy się osobiście z okazji festiwalu Spring Break w Poznaniu. Minęło kilka miesięcy, poznaliśmy się lepiej, pokazaliśmy nasz materiał w całości, no i jesteśmy.

Jeszcze w ubiegłym roku mieliście możliwość zagrać koncert w ramach Sofar Warsaw. Występ w prywatnym mieszkaniu to szansa na zbudowanie niemal indywidualnej relacji ze słuchaczem i okazja do przekazania najgłębszych pokładów emocji. Udało wam się osiągnąć taki stan?

Odbiór był naprawdę dobry, natomiast wtedy nie myśleliśmy o niczym. Przyjechaliśmy z nowymi utworami, nie wiedzieliśmy totalnie, czego się spodziewać. To co wydarzyło się nieco później, bo po publikacji live sesji, nas mocno zszokowało. Feedback był szalenie dobry.

Kroki live

Waszym zdaniem eksperymentalna elektronika z wpływami innych gatunków to kierunek, w którym podąży muzyka w najbliższej przyszłości? A może jakieś inne brzmienia zawładną świadomością słuchaczy za pięć, siedem lat?

Wszystko jedno. Najważniejsze, by w naszym odczuciu była to dobra muzyka.

Pojawiły się już pierwsze plany waszej nadchodzącej trasy. Macie siłę na jesień pełną koncertów? Zamierzacie występować również za granicą? Tamtejsze rynki z chęcią pochłoną kolejną dawkę nowych dźwięków.

Siły mamy ogrom, planów również nie mniej. Chcemy koncertować, zwiedzać i poznawać ludzi. Z resztą – kto by nie chciał?

Mikołaj Ziółkowski zaprosił was w tym roku na Open’era, graliście też na Spring Breaku. Gdzie występuje się lepiej – na festiwalu na świeżym powietrzu, czy w zamkniętym klubie podczas showcase’u?

Najlepiej się gra, gdy przestrzeń pod sceną jest wypełniona po brzegi. Póki co zapełniają się kluby, może i przyjdzie czas na las rąk na mainie – gdziekolwiek .

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...