music is ... muzyka z najlepszej strony.

Mikromusic w kwietniu

Mikromusic Mikromusic w kwietniu

data wydania: 2016-11-29
wydawnictwo: yMusic

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 1 głos
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Mikromusic lubią wydawać albumy koncertowe – „Mikromusic w kwietniu” to już ich trzeci. I zgodnie z tytułem rejestruje występy z ostatniej, kwietniowej trasy. Koncerty, których fragmenty znalazły się na płycie, były o tyle wyjątkowe, że zespołowi udało się zabrać w trasę  Skubasa (a ten na chwilę został członkiem zespołu) i zaśpiewał dwa kawałki razem z Natalią Grosiak. Materiału uzbierało się w sam raz na podwójny album i chociaż większość kawałków pochodzi z wydanej w ubiegłym roku „Matki i Żon”, to znalazło się również miejsce dla wcześniejszych nagrań, w tym dla przebojowego klasyka czyli „Takiego chłopaka”.

Pierwszy krążek odznacza się obecnością tych bardziej lirycznych, popowych kawałków. Znajdziemy tam „Dom”, „Krystyno” czy „Kostuchę” – ten najbardziej dramatyczny fragment albumu odznaczający się pięknym, rozdmuchanym finałem. Dla równowagi, w pierwszej części znajdziemy również ulubieńca publiczności, czyli wspomniane już, prześmiewcze „Takiego chłopaka”. Tym razem podane w bardzo ciekawej koncertowej aranżacji.

Bardziej gitarowy klimat „Lata 1996″ również nie dopuszcza do przesłodzenia i nadmiaru melancholii, ale tak naprawdę ostrzej robi się wraz z początkiem drugiej części płyty, bo otwierają ją dosyć mocne (jak na Mikromusic, oczywiście) gitary. W „Zakopolo” zespół pozwala sobie wreszcie na odejście od podstawowej formy utworu, a co za tym idzie więcej improwizacji. Czyli tego, czego trochę mi brakuje na albumie. Kawałki są wzorowo zagrane, doskonale wyprodukowane i zawsze perfekcyjnie zaśpiewane, ale brakuje tu energii i wolności, jaką każdy koncertowy krążek powinien mieć. Więcej szaleństwa za to objawia się w jazzowym „Szkodniku” i porywającym klawiszowym solo w „Zostań tak”.

Dęciaki z kolei wspaniale urozmaicają aranżację „Szarości”, jednego z dwóch rewelacyjnych duetów ze Skubasem. A propos – jego wokal idealnie współgra z głosem Natalii Grosiak, zarówno w bardziej dynamicznym przywołanym tu utworze, jak i leniwym, spokojnym „Bezwładnie”. Harmonie wokalne wychodzą im fenomenalnie i aż szkoda, że to tylko krótka kolaboracja. Pod koniec albumu zespół umieścił te bardziej rozbudowane i improwizowane kompozycje. Przechodząc od stosunkowo prostych, popowych utworów do tych rozciągniętych na ponad siedem minut, Mikromusic osiągnęli efekt ewolucji, który tym razem kończy się triumfalnym dźwiękiem trąbki w „Niemiłości”.

Sam pomysł zarejestrowania wszystkich koncertów z jednej trasy i złączenie tych fragmentów w jakąś jedność jest niesamowicie ciekawy, bo w ten sposób fani mogą poczuć się docenieni i odnaleźć tam cząstkę siebie. A w przypadku „Mikromusic w kwietniu” chyba się to udało.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...