music is ... muzyka z najlepszej strony.

OFF Festival: Shellac, Silver Apples i inni

Shellac / mat. prasowe

Shellac / mat. prasowe

Skład dwunastej edycji katowickiego OFF Festivalu małymi krokami powiększa się. Organizatorzy do już ogłoszonego line-up’u dokładają kolejne nazwy, w tym te wyczekiwane od lat.

Jednym z najbardziej pożądanych w tym rozdaniu artystów bez wątpienia jest charyzmatyczne, amerykańskie trio kryjące się pod nazwą Shellac. Jak przyznali sami organizatorzy, gdyby stworzyć listę artystów, których obecności na OFF-ie najbardziej domagają się stali bywalcy festiwalu, Shellac na pewno znalazłby się na podium. Nazwa tego zespołu padała przynajmniej kilka razy pod każdym postem, w którym zgadywano kolejnych wykonawców. Ciężko stwierdić co sprawia, że grupa cieszy się taką popularnością nad Wisłą – ich bezkompromisowe granie na własnych warunkach, czy odmienione przez wszystkie przypadki gitarowe brzmienie. Jedno i drugie daje połączenie, które wpisuje się w alternatywę OFFa.

Po raz kolejny w naszym kraju zagości wizjoner muzyki elektronicznej Simeon Coxe, znany jako Silver Apples. Warto przypomnieć, że artysta pojawił się już na gdańskim Space Feście w 2014 roku, gdzie kompletnie zachwycił publiczność. Silver Apples to domowej roboty syntezator, składający się z 12 oscylatorów, zestawu filtrów dźwiękowych i klawiszy wymontowanych z telegrafu. Do tworzenia piskliwych i falujących dźwięków wykorzystuje części odbiorników radiowych, sprzętu laboratoryjnego i różnego rodzaju przetworników. Wszystko to i z pewnością jeszcze więcej można usłyszeć na jego pierwszej od dwóch dekad płycie z premierowym materiałem, z którą przyjedzie na OFF Festival.

BEAK> to trio z Bristolu, w skład którego wchodzi m.in. Geoff Barrow z Portishead. Swojej muzyce odwołują się do kraut rocka, minimalistycznych korzeni współczesnej muzyki elektronicznej i brytyjskiego tanecznego undergroundu angielskie dzięki czemu tworzą nową jakość.

Jednym z ciekawszych odkryć tegorocznej edycji może być spotkanie z Danielem Johnstonem, muzycznym outsiderem, jedną z najbardziej kultowych postaci sceny niezależnej. Zmagający się ze chorobą dwubiegunową artysta, pięknie sportretowany w filmie „The Devil and Daniel Johnston”, to ikona sceny lo-fi, autor kilkuset fascynujących piosenek zebranych na kilkudziesięciu albumach i niezliczonych rysunków. Do inspiracji jego twórczością przyznawał się nie tylko lider Nirvany, ale też Tom Waits, Sonic Youth, Yo La Tengo czy Mark Linkous.

Ostatnim z ogłoszonych artystów jest projekt Wolves In The Throne Room, czyli reprezentanci ekstremalnie brudnego metalu, odwołujący się do XX-wiecznej awangardy czy eksperymentalnych nurtów muzyki elektronicznej.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...