music is ... muzyka z najlepszej strony.

I See You

The xx "I See You"

data wydania: 2017-01-13
wydawnictwo: Young Turks

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 11 głosów
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Wyjątkowo minimalistyczne, przygaszone brzmienie przyniosło The xx całe rzesze wiernych fanów na całym świecie, a oni sami bardzo szybko zdobyli status zespołu kultowego. Charakterystyczne brzmienie gitary Romy Madley Croft oraz jej ciepła barwa głosu stały się wyznacznikami stylu zespołu i zdefiniowały również „Coexist” – następcę debiutu z 2012 roku. Osiem lat od wydania pierwszego krążka trio jest już znacznie bogatsze w doświadczenia i umiejętności, a Jamie xx ma za sobą początek obiecującej kariery solowej i wielki sukces w postaci albumu „In Colour”. Solowa eskapada Jamiego okazała tym bardziej ważna, że dodała im wszystkim pewności siebie, a tym sposobem muzycy – którzy świadomie aranżowali swoje piosenki wręcz ascetycznie, aby być w stanie zagrać wszystko na żywo – całkiem śmiało sięgają po bogatszy wachlarz dźwięków.

Tę zmianę słychać już w otwierającym album dynamicznym „Dangerous”, gdzie Oliver Sim i Romy Madley Croft prowokacyjnie śpiewają you are dangerous but I don’t care, podczas kiedy w tle pobrzmiewa taneczny beat i samplowane dęciaki. Za takie urozmaicenie brzmienia The xx odpowiada oczywiście Jamie i niezależnie od tego czy są to fragmenty innych utworów czy inne instrumenty, niewątpliwie dodają one wyrazistości twórczości tria. Ważnym elementem nowego albumu jest również wokal Olivera Sima, który do niedawna chował się w cieniu koleżanki. Tutaj pokazuje on pełnię swoich możliwości i oczarowuje ciepłą barwą głosu, która idealnie komponuje się z wokalem Croft, przy okazji dodając dramatyzmu romantycznym kawałkom typu „Say Something Loving” czy „On Hold”.

Niespieszne tempo pierwszych dwóch albumów The xx stało się jednym z ich znaków rozpoznawczych, udowodnili, że w spokoju jest siła i chociaż nie zawsze było to porywające to miało niewątpliwy urok. Na „I See You” odważyli się na eksperymenty z tempem zahaczając o klubowe klimaty w „Lips”, „On Hold” czy uroczym popowym „I Dare You”. Coraz śmielsze wypady w strony muzyki tanecznej równoważą tradycyjne ballady, jak choćby „Performance”, „Brave For You” czy wspomniane wcześniej „Say Something Loving”.

Te kawałki zachwycą niejednego fana tria, aczkolwiek trudno oprzeć się wrażeniu, że te melodie i teksty zawierają przesyt słodyczy i zbyt dosłownej romantyczności (vide you say something loving, the thrill of affection). The xx rozwijają się, ale wciąż nie jest to najwyższa półka jeśli chodzi o teksty (przykładem do bólu sentymentalne „Brave For You”), a i melodie, choć błyskawicznie wpadające w ucho, mogłyby być również mniej oczywiste. Genialnym przykładem na coś bardziej intrygującego jest zamykające album „Test Me” z onirycznym klimatem oscylującym gdzieś pomiędzy wczesnym Goldfrapp a Sigur Rós. Oczywiście żaden z tego przebój, ale za to wrażenia dźwiękowe są niezapomniane.

Mniej popowe oblicze angielskiego tria odpowiadałoby mi znacznie bardziej, gdyby nie fakt, że wraz z nowo odkrytą przystępnością The xx stracili odrobinę tajemniczości – a jak wiadomo, to co zostaje przed nami odkryte, nie jest ani w połowie tak fascynujące jak coś, co musimy sami rozgryźć.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...