music is ... muzyka z najlepszej strony.

Forever Fatale i jocelyn packard wchodzą do gry z hałasem

Forever Fatale | jocelyn packard - "jocelyn packard" (aut.  Klaudyna Koźmińska) / mat. prasowe

Forever Fatale | jocelyn packard - "jocelyn packard" (aut. Klaudyna Koźmińska) / mat. prasowe

Co łączy Forever Fatale i jocelyn packard? W zasadzie nic szczególnego. Oba zespoły miały jednak szczęście na dobre wkroczyć do muzycznej gry w podobnym czasie, oba obracają się w podobnym brzmieniowym klimacie, o obu mało kto słyszał. Jest więc idealna szansa, aby nadrobić zaległości.

Chociaż kwartet jocelyn packard, o inspirowanej bohaterką Twin Peaks nazwie, działa już od 2014 roku, dopiero pod koniec marca ukazał się debiutancki album, który ma szanse na dobre ruszyć ich karierę. Materiał dostępny do odsłuchu na Bandcampie to instrumentalna mieszanka mroczniejszej odmiany dream popu, noise’u i post-rocka, która ogromnie zyskuje dzięki transowym fragmentom utworów, rozładowującym napięcie i wzmagającym oczekiwanie na wyraziste finały. Nie jest to jednak jedyna zaleta premierowego materiału, bo post-rockowe rozwiązania nie są bynajmniej szczególnym wyróżnikiem albumu „jocelyn packard”. Wyjątkowego wyrazu temu materiałowi nadaje melodyjny hałas – inspiracje noisem są na wyciągnięcie ręki, ale wydają się być zamknięte w pewne ramy, które kształtują brzmienie w bardzo przyswajalną formę, trochę ocierającą się o wspomniany post-rock, gdzie indziej o mroczny shoegaze lub drone. Całość wypada znakomicie i trudno będzie skończyć spotkanie z tą płytą na jednym przesłuchaniu.

Forever Fatale tworzy Zofia i to w zasadzie jedyne, co wiemy. Na Bandcampie artystka pojawiła się w lutym tego roku, strona na Facebooku powstała miesiąc później. Można się z niej dowiedzieć, że projekt był już słyszany za granicą (DKFM Shoegaze Radio, bar Shimmer w Chicago). Wiele jednak mówi sama muzyka. Single „Crystals” i „David Bowie” nawiązują do najlepszych brytyjskich tradycji shoegaze i dream popu, od razu nasuwając na myśl Slowdive i My Bloody Valentine. Wyłaniający się zza ściany gitar rozmarzony kobiecy wokal buduje bardzo specyficzną atmosferę niepokojącej melancholii. Tej klasycznej odsłony gatunku chce się słuchać, szkoda więc, że dostępne są tylko dwa utwory. Jednak zagraniczne sukcesy z pewnością będą motywowały Zofię do dalszych nagrań – oby ich wynik można było usłyszeć wkrótce.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...