music is ... muzyka z najlepszej strony.

Iwona Korzybska (Groove Control): ” Kontynuujemy ekspansję i rozwój projektu Instytut”

Iwona Korzybska / mat. prasowe

Iwona Korzybska – promotorka z agencji „Groove Control” i aktywistka polskiej sceny klubowej – jest na niej obecna od lat 90-tych. Współuczestniczyła w organizacji wielu kultowych imprez klubowych i jest współorganizatorką cyklu „Instytut”, który niedawno powrócił po 10 latach nieobecności.

W wywiadzie udzielonym przed najbliższą imprezą w Instytucie 13.05 rozmawiamy o sławie imprezy instytutowej na świecie, negocjacjach z Richie Hawtinem, rekomendacjach w świecie DJ-skim, Warszawie jako miejscu turystyki klubowej, planach ekspansji marki instytutowej w Polsce i zagranicą oraz zupełnie nowych projektach…

Iwono, rozmawialiśmy w ubiegłym roku przed imprezą kwietniową z Marcelem Dettmannem i Chrisem Liebigiem, gdy Instytut wkraczał w nową fazę po 10 letniej nieobecności na scenie. Jak oceniasz tamtą imprezę? Czy nauczyłaś się znowu czegoś nowego o tym rynku?

Iwona Korzybska: Każda kolejna impreza to swoista nowa szkoła dla mnie i osób, które ze mną współpracują. I jest to szkoła w praktyce, nie w teorii – uczymy się czasem na własnych błędach i musimy szybko reagować. To ostatnie wydarzenie nauczyło mnie, że ogromna siła jest zawarta w marketingu szeptanym, że dobry line-up robi swoje – ludzie wiedzą, kiedy pojawi się wartościowa muzyka, na którą warto pójść. Systematyczna praca i dobra marka to duet doskonały Dobra marka wybroni się zawsze.

Czy po reaktywacji Instytutu po długiej przerwie od razu czułaś, że wejdziecie w cykl regularności?

Iwona Korzybska: Tak, w zasadzie tak. I widzę dynamikę rozwoju naszej imprezy, przyrost fanów. Mimo pewnego natłoku dobrych eventów na rynku, nasza popularność – zwłaszcza frekwencyjna – wzrasta, co bardzo cieszy.

Czy majowa impreza, przed którą rozmawiamy, była już wtedy zaplanowana?

Iwona Korzybska:Tak, absolutnie, była w planie. My musimy planować z dużym wyprzedzeniem, chcąc mieć wpływ na dobry skład artystów.

Czy to prawda, że sława Instytutu, jako zupełnie wyjątkowego miejsca na wielkie rave’y dociera już na cały świat i zdarza się, że światowej sławy DJ-e sami dopytują się przez swych bookerów o możliwość zagrania w Warszawie na ul. Mory 8?

Iwona Korzybska: Tak, jest dużo takich zapytań. Mam wrażenie że to tzw. dobra plotka, jaka chodzi między artystami, bo dochodzą nas takie słuchy z Berlina, czy Los Angeles, że DJ-e, którzy u nas grali, wypowiadają się w entuzjastyczny sposób na temat naszego miejsca i atmosfery. I ta dobra wieść niesie się dalej. To szalenie miłe.

Wasze globalne działania promocyjne są bardziej nieoficjalne – oparte na marketingu szeptanym i rekomendacjach. Czy po grudniowej publikacji mini-reportażu z Instytutu w brytyjskim Mixmagu zaobserwowałaś jakieś kolejne zmiany w postrzeganiu Instytutu jako marki?

Iwona Korzybska: Tak, właśnie chciałam o tym wspomnieć. Artykuł bardzo nam pomógł, otworzył wiele drzwi. I umocnił niejako oficjalnie naszą pozycje jako gracza na scenie techno. Bo techno, ten rynek, to jakby globalne państwo, którego językiem jest muzyka. Wszyscy się w tym państwie gdzieś napotykamy, dyskutujemy, wymieniamy doświadczeniami. I stąd potęga rekomendacji. A jeśli zostanie ona podkreślona dodatkowo artykułem w prestiżowym magazynie klubowym jakim jest Mixmag, który jest na rynku ponad 30 lat i kształtuje światowe trendy, to widzimy to jako przypieczętowanie i legitymizację naszej pozycji na świecie. Artykułem się chwaliliśmy i z pewnością dodał nam wiele wartości jako marce.

mixm

Jak wyglądały negocjacje z managementem Richiego Hawtina? Czy były wieloetapowe? Możesz zdradzić jakąś ciekawostkę, która wydarzyła się podczas rozmów?

Tak, negocjacje były bardzo długie. Kontaktowaliśmy się z jego managementem, odpisywaliśmy na bardzo wiele wyczerpujących maili, nakreślaliśmy warunki występu. Ale to nie był jeszcze „ten czas”. W pewnym momencie spotkaliśmy się ponownie na żywo na Audioriver (i tu wielkie podziękowania Piotrowi Leowskiemu, który z wielką determinacją pomagał w doprowadzeniu do tego spotkania po wcześniejszym umówieniu) i wróciliśmy do tematu. Traf chciał jednak, że w wyniku zbiegu okoliczności, nie zdążyłam dotrzeć na to spotkanie. Wpadłam spóźniona na backstage, ale Richie już wtedy grał. Miałam obawy, ze spaliłam mosty, które prowadziły do tego bookingu. To był wręcz afront dany artyście! (śmiech) Przeczekałam więc pewien czas, ale wreszcie nadszedł właściwy moment. Chciałam zaplanować występ Hawtina nawet na 1,5 roku do przodu, ale oni sami zaproponowali najbliższy termin. Zresztą przypomnę, że na krótko przed akceptacją, wylądowaliśmy wtedy razem w tym samym „Mixmagu”, który dedykowany był techno. Lepiej być nie mogło!

Konkluzją ostatniej rozmowy było Twoje zamierzenie, by uczynić z Instytutu imprezową wizytówkę Warszawy i jednocześnie wypromować nasze miasto jako europejską stolice clubbingu. Podtrzymujesz tę deklarację? Czy turystyka klubowa zmieni nas jak kiedyś Berlin?

Iwona Korzybska: Tak, wierzę w to całym moim sercem. I to się zadzieje. Dlatego m.in. zrobimy najbliższą imprezę w sobotę, by była to część dwudniowego mini-festiwalu.
W piątek planujemy wielkie before party z Ten Walls w klubie na Smolnej. Wejdziesz tam z biletem „Instytutu”. W sobotę główna impreza Instytut, a potem aftery: znowu na Smolnej i w klubie Luzztro. Nasza intencją jest, by osoby, które przyjadą na nasze wydarzenia – również z zagranicy – miały zapewnione wiele atrakcji. Wybieramy najciekawsze miejsca, skonstruujemy tzw. „przewodnik Instytutowicza” z wyborem miejsc do rozrywki, rekreacji czy zwiedzania.

Ja również w pełni popieram tę ideę. I podejrzewam, że z radością wesprze ją stołeczne środowisko klubowe. Pamiętam, że w ubiegłym roku Celine z Paryża, która odwiedziła warszawską Nową Jerozolimę grając w cyklu „Inter City” (MALa i Kuby Sobczaka) wyjechała zachwycona klimatem naszego miasta… MAL powiedział wtedy, że klubowa Warszawa zostanie niebawem w pełni odkryta…

Iwona Korzybska: Tak, bardzo na to liczymy! Mamy ku temu wszelkie predyspozycje. Tu się fajnie mieszka, fajnie imprezuje, łatwo zorganizować podróż racji centralnego położenia. Jesteśmy zgrabnym, tanim miastem z ogromnym potencjałem.

iwona3

W tym sezonie w hali wysokich napięć odbędzie się też koncert Paula Kalkbrennera. Czy to wydarzenie jest powiązane z wami jako agencją Groove Control? Dla fanów techno Instytut Energetyki = Groove Control. Boleśnie o tym fakcie przekonali się organizatorzy, którzy utopili imprezę ze Svenem Väthem…

Iwona Korzybska: Fakt, jest tak jak mówisz, bo to zdanie nasze i naszych sympatyków: Instytut = Groove Control, czyli nasza agencja jest utożsamiana z imprezami w Instytucie Energetyki, bo reprezentujemy to miejsce, tych ludzi od 20 lat. I ich nie zawiedliśmy. Uznaliśmy, że w związku z faktem, że artysta sam wybrał to miejsce do występu – wiedząc o jego sławie – należy podejść do tego faktu dyplomatycznie. Dlatego postanowiliśmy przy tym wydarzeniu współpracować z agencją Illegal Breaks.

W odniesieniu do współpracy: ostatnie before-party odbyło się w klubie Smolna. Czy wasza kooperacja przekłada się też na organizacje innych imprez?

Iwona Korzybska:Nie chcemy zostawiać naszych fanów na tak długi okres bez naszej muzyki, stąd imprezy warm-up’owe. One maja być łącznikami między tymi głównymi rave’ami. I te imprezy przetaczają się przez Warszawę, Kraków, Sopot. I ten cykl będzie powtarzalny.

A czym różni się najbliższy Instytut od poprzednich?

Iwona Korzybska: Naszym odkryciem jest nowa scena: obok Hali Najwyższych Napięć otwieramy Hale Wysokich Napięć (do tej pory nieczynną). Jest to niemal kopia tej największej hali. Na powietrzu będzie scena Luzztro Records, która ma promować artystów z tego labelu. Tak więc startujemy w maju na 3 scenach!

Czym kierowaliście się dobierając polskich i zagranicznych artystów na obie sceny?

Iwona Korzybska: Chcieliśmy by sceny różniły się od siebie, by przyciągnąć różnorodną publiczność. Nie kierujemy się tylko popularnością artystów. Chcemy przyciągnąć ludzi, którzy podążają za ambitnym techno. Ale też osoby, które szukają w tym techno czegoś więcej. Selekcja artystów sprawi, że oni na naszą imprezę przyjdą. A nasze imprezy łączą pokolenia, bo przychodzą tu zupełnie nowi, młodzi ludzie, ale i bywalcy pierwszych imprez, nawet jeśli już założyli rodziny. Widziałam piękne sceny, jak witali się i ściskali ludzie reprezentujący różne generacje. Bo muzyka ma łączyć. I jestem za zmianą podejścia kulturowego ludzi: zamiast zakładać kapcie, zaszywać się w domu, wypuszczajcie się na miasto, tańczcie w klubach. Bawmy się do house i techno w każdym wieku. Ja pamiętam 70-letnią panią, która wpadała na imprezy do sopockiego Sfinksa, piękna sprawa!

Imprezy Instytutowe odbywają się tylko 2 razy w roku ze względu na naukową działalność placówki. Czy możemy liczyć na nowe pomysły i nowe imprezy z Groove Control, pokazujące prawdziwe oblicze techno?

Iwona Korzybska: Dobrze to ująłeś: placówka naukowa rządzi się swoimi prawami i terminami. Nie możemy dostać tam więcej dat, stąd ograniczone pole manewru. Marka instytut to nasze kontakty, know-how, cała oprawa. Dlatego rozszerzyliśmy to o imprezy klubowe – przerywniki między głównymi eventami. Teraz dokładamy do tego serię imprez pt. „Instytut-Przesył” – tu skupiamy się na mniejszych miejscowościach, by zasiewać tam techno-ziarno, by edukować ich muzycznie, tam jest głód takiej muzyki.
Są też wydarzenia związane z naszą nowa działalnością: Instytut-Bookings, gdzie skupiamy artystów z nami związanych. Tu zainspirowali nas Kaiserdisco – poprosili byśmy zajęli się nimi na Europę Wschodnią i pojęliśmy to działanie. Z polskich artystów wybraliśmy pod swoje skrzydła pewne grono: w tym obiecujące, nowe twarze. I dodam jeszcze, że startujemy z akcją: Instytut Is Everywhere. Zaczniemy wrzucać zdjęcia z wlepkami, plakatami, rysunkami, kartkami w tle krajobrazów całego świata, które dostajemy od naszych fanów, by pokazać, że Instytut jest wszędzie!

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...