music is ... muzyka z najlepszej strony.

The Far Field

Future Islands "The Far Field"

data wydania: 2017-04-07
wydawnictwo: 4AD

ocena autora recenzji:
ocena czytelników: 2 głosy
oceń ten album
Oceń album
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
ok

Future Islands nigdy nie byli wielkim i przełomowym zespołem. Nic też nie wskazuje na to żeby w najbliższym czasie mieli zacząć tworzyć niezapomniane hymny, którymi porwą miliony fanów, aczkolwiek posiadają oni cenną umiejętność nagrywania uroczych, bezpretensjonalnych i autentycznie wzruszających piosenek. Ponadto mają charyzmatycznego frontmana, którego wokal wskazywać może na to, że kiedyś pomylił gatunki muzyczne z (korzyścią dla synthpopu oczywiście), a ruchów tanecznych pozazdrościć mu może niejeden profesjonalny tancerz.

A jednak „The Far Field” nie przynosi żadnych nowości, ekscytujących wycieczek w nieznane zakamarki muzyki i niestety nie ma tu przebojów na miarę „Seasons”. Jest to bardziej lub mniej równa kolekcja ładnych utworów, godnych wysłuchania i polecenia – lecz bez fajerwerków. Od otwierającego album „Aladdin” aż po ostatnie na liście „Black Rose” towarzyszy nam podobne tempo, charakterystyczna linia basu czyniąca z Future Islands spadkobierców New Order i ejtisowe brzmienie syntezatorów. Te radosne i dynamiczne aranżacje są jednak tłem dla dramatu rozgrywającego się w warstwie lirycznej. Jeśli wsłuchać się uważnie w teksty, to wyłania się z nich obraz porzuconego kochanka, który z rozbrajającą szczerością i intensywnością przyprawiającą o ból serca śpiewa o tęsknocie. W wywiadach Samuel T. Herring otwarcie przyznaje, że zawsze dążył do tego aby dzielić z kimś swoje życie, ale mu to nie wychodzi.

Jego autentyczna rozpacz przewija się przez niemal każdy kawałek na „The Far Field”. Na tle gładkich syntezatorów „Time On Her Side” wokalista wylewa swoje żale, śpiewając everytime she goes cuts me even deeper if only I’d the strength to go like she does, a w „Ran” idzie o krok dalej deklarując: I can’t take it on my own. W „Through the Roses” z nadzieją śpiewa we can pull through together, a sposób w jaki artykułuje każde słowo nie pozostawia wątpliwości, że on naprawdę w to wierzy. Na całym krążku nie ma fragmentu, który nie odnosiłby się do złamanego serca, ale prawdopodobnie tym najbardziej druzgocącym jest wers, w którym Herring ze zrezygnowaniem wyrzuca z siebie słowa and what’s a song without you, when every song I write is about you, sugerując, że nawet w muzyce nie może znaleźć ukojenia.

Odrobinę pozytywnej energii przynosi uroczy duet z Debbie Harry, czyli „Shadows”, gdzie doświadczona wokalistka służy radą (why can’t you just break free?). Przy okazji jest to jeden z najbardziej dynamicznych kawałków na albumie – taki duchowy następca „Seasons”, do którego z łatwością można wyobrazić sobie nowy zestaw ruchów tanecznych wokalisty.

Mimo że na „The Far Field” brak jest spektakularnych melodii, które wyróżniałyby się spośród tłumu, to i tak słucha się tego krążka z niekłamaną przyjemnością. Na początku utwory te mogą wydawać się przeciętne i mało chwytliwe, ale jeśli da im się szansę, to przyjdzie taki dzień kiedy nagle z wielkim zaskoczeniem uświadomimy sobie, że ta piosenka, która od rana chodzi nam po głowie, pochodzi właśnie z tego albumu.

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...