music is ... muzyka z najlepszej strony.

Idan Raichel: „Artyści muzyki świata dostarczają ścieżkę dźwiękową z miejsc, z których pochodzą”

Idan Raichel / fot.Barbara Olszewska - Barbarka.pl

Idan Raichel / fot.Barbara Olszewska - Barbarka.pl

IDAN RAICHEL – słynny izraelski piosenkarz, autor tekstów, muzyk znany ze swojego Idan Raichel Project, który gra muzyczną fuzję elektroniki, tradycyjnych żydowskich tekstów, brzmień arabskich i etiopskich, odwiedził w kwietniu Polskę, by nagrać wspólny teledysk z Kayah do ich singla „Po Co”.

W ekskluzywnym wywiadzie Idan opowiada mi o swojej współpracy z Kayah, znaczeniu muzyki świata jako uniwersalnego języka, łączeniu różnych kultur, recepcie na problemy współczesnego świata i najgorętszych miejscówkach w Tel Avivie, które musicie odwiedzić…

(You can read the English version of the interview here.)

Artur Wojtczak: Odwiedzasz Polskę, by nakręcić teledysk do najnowszego singla nagranego z polską artystką Kayah Jak się spotkaliście i jaka historia kryje się za tą piosenką?

Idan Raichel: Kayah i ja spotkaliśmy się wiele lat temu – podczas mojego pierwszego polskiego koncertu z Idan Raichel Project. Ona była wtedy wśród publiczności i zagadnęła mnie po koncercie, zaczęliśmy się z czasem kontaktować wtedy na takiej bardziej przyjacielskiej kanwie. Utrzymywaliśmy kontakt w czasie, gdy ja sporo podróżowałem po świecie, a i Kayah miała sporo koncertów. Pewnego dnia zaprosiła mnie, by być jej gościem na dużym festiwalu w Polsce (Rzeszów) wraz z Transoriental Orchestra. Bardzo chciała, bym się tam pojawił i zagrał i… udało się. To było absolutnie wspaniałe wydarzenie! Zawsze chcieliśmy coś wspólnie nagrać i podczas ostatniej wizyty Kayah w Izraelu udało się zarejestrować 2 nagrania demo naszych piosenek. Były to kompozycje, które stworzyłem parę lat temu, ale Kasia przypieczętowała je niejako swoimi świetnymi tekstami. Kika tygodni później sama spytała mnie czy mogę wyprodukować szybką wersję jej piosenki na nowy album. W tym czasie byłem w ciągłej trasie koncertowej i nie miałem dobrej sposobności, by się z nią komunikować, a co dopiero zająć się 100% tą piosenką. I potem podjęliśmy wspólną decyzję, że produkcji podejmie się jej szef muzyczny zespołu Transoriental Orchestra – Jan Smoczyński. I on zrobił fantastyczną robotę. Tak więc nasza trójka stworzyła wspólnie piosenkę, która – mam nadzieję – będzie miała wpływ na muzyczne lato w Polsce, Izraelu i innych krajach świata!

Czy ten singiel jest częścią jakiegoś większego przedsięwzięcia: czy możemy liczyć na cały album bądź EP-kę waszego duetu?

Idan Raichel: Uwielbiam fakt, że Kayah jest zawsze artystycznie szczera: nie kieruje się w sztuce kategoriami projektu, lecz po prostu muzyki. Gdy znowu pojawi się prawda, miłość, pasja – tak jak w tych magicznych momentach, gdy tworzyliśmy wspólnie – będziemy kontynuowali naszą muzyczną przygodę.

Jesteś super-gwiazdą nie tylko w twoim rodzinnym kraju – Izraelu, ale masz rzesze fanów, którzy chodzą na Twoje koncerty na całym świecie. Występowałeś już niemal wszędzie: począwszy od nowojorskiego Central Parku i Białego Domu aż po Sydney Opera House… Czy „muzyka świata” jest uniwersalnym językiem rozumianym pod różnymi szerokościami geograficznymi?

Idan2

Idan Raichel: Zdecydowanie tak – zwłaszcza w tych czasach, gdzie wszystko jest online i świat stał się jedną wielką globalną wioską. Ale również i muzyka świata zmieniła się w ostatnich latach. Artyści world music dostarczają ścieżkę dźwiękową z miejsc, z których pochodzą. Tak jest i z muzyką Bregovica i mieszkańców Filipin. Ludzie z Japonii mogą postrzegać muzykę Edith Piaf jako muzykę świata, bowiem dla nich jest odległa kulturowo. Jeżeli publiczność zaliczy piosenki moje czy Kayah do tego nurtu i zrozumie ich przesłanie, będzie to dla mnie zaszczyt.

Próbujesz łączyć izraelskie kultury imigrantów i języki. Twój zespół składa się z przedstawicieli różnych ras czy narodów. Jak pracuje się z tak różnymi muzykami, osobowościami, duszami?

Idan Raichel: To wielkie wyzwanie, gdy jesteś wierny swoim korzeniom. Próbuję porównać to zawsze do 2 szefów kuchni: Meksykanina i Filipińczyka. Nawet gdyby nie znaleźli wspólnej płaszczyzny, to baza z którą razem będą pracować, będzie ta sama: cukier, woda, ryż. To to samo DNA, jeśli przenosimy to na grunt muzyczny. Trzeba wracać do korzeni, by znajdować podobieństwa. I na tym polega właśnie folklor – muzyka świata!

Wielu twoich fanów nie mówi po hebrajsku, a ty nagrywasz czasami muzykę w innych językach. Czy to sposób na pozyskanie nowej publiczności?

Idan Raichel: Nie. My nagrywamy po prostu ścieżkę dźwiękową do kultury Izraela w naszym jej rozumieniu. Na ulicach Tel Avivu usłyszysz wiele języków. Dlatego naszym naczelnym celem jest i była budowa mostów pomiędzy tymi kulturami. I dobra zabawa na koniec dnia.

Piosenka „We Are Here” zaśpiewana wraz z soulową divą Alicią Keys na “Global Citizen Festival” była pieknym przesłaniem antywojennym, rodzajem listu do świata, by pozostał zjednoczony w pokoju. Czy ty wierzysz w jedność i bezwarunkową miłość, która powinna definiować nasze życia?

Idan Raichel: Ludzie powinni po prostu podążać za swoim sercem. Jeśli twe serce chce podróżować po świecie, jedź tam i eksploruj nowe miejsca. Jeśli wolisz raczej zostać w swoim kraju, zostań w nim. Nie jestem przeciwny krajom czy granicom: lubię polecieć do Warszawy i czuć że jestem w Warszawie. Lubię pojechać do Senegalu i czuć, ze jestem właśnie w Senegalu. Dlatego uważam, ze jest pewne piękno w byciu patriotą i kochaniu swego kraju. Ale jednocześnie sadzę, że nasze uczucia mogą być też skierowane na innych ludzi, mówię tu też o imigrantach. Ja, Kayah czy Alicia Keys mówimy w różnych językach, nie wyglądamy tak samo, ale te właśnie różnice są miłe i czynią świat interesującym. Tak, potrzeba nam więcej jedności. W całej Europie obserwujemy wzrost znaczenia partii prawicowych, ponieważ ludzie zwyczajnie się boją. Boją się, że uchodźcy zabiorą im prace, ich tożsamość, więc dlatego tak ważna jest edukacja, uświadamianie, że jeśli pomagasz uchodźcom z Syrii, to nie dlatego że chcesz by Niemcy wyglądały jak Syria, lecz dlatego, że jest tam poważny kryzys i chcesz pomóc powstrzymać wojnę.

Społeczeństwa przechodzą teraz przez trudne chwile: wojny, śmierć, populizm i nienawiść szerzą się w internecie i realnym życiu. Jaką masz receptę na przetrwanie tych okrutnych czasów?

Idan Raichel: Ja mam poczucie, ze żyjemy w pięknym świecie i w pięknych czasach. Myślę, że w przeszłości również otaczała nas śmierć i mnóstwo wojen było dookoła. Ale często o tym nie widzieliśmy, bo środki masowego przekazu jak TV czy internet nie istniały. Cały czas był jakiś kryzys – w przeciwnym razie populacja ludzka byłaby coraz większa. Ludzie zawsze ginęli. Teraz jest to wszystko bardziej widoczne. Jednak to teraz mogę zjeść śniadanie w tel Avivie rano, a już wieczorem kręcić klip z Kayah. A jutro mogę zagrać koncert przy fortepianie w innym miejscu na świecie. To media próbują nam wmówić, że żyjemy w bardzo złych czasach, złe newsy dobrze się sprzedają. A ten szum informacyjny ma wprawiać nas w większą depresję.

Jakie interesujące miejsca w Tel Avivie (sklepy, kafejki, bary) poleciłbyś naszym czytelnikom – wielbicielom muzyki, którzy przyjeżdżają do Twojego miasta po raz pierwszy? Jakie są twoje osobiste rekomendacje?

Idan Raichel: Jeśli przyjeżdżasz do Tel Avivu, to z całą pewnością musisz pójść na wybrzeże na spacer brzegiem morza. Pospaceruj więc z północy na południe: do starożytnej Jaffy. Zjedz pyszną rybę na obiad, poodkrywaj trochę nowej muzyki w undergroundowych barach. Posłuchaj izraelskiej orkiestry filharmonicznej, która jest bardzo znana na świecie. Pochodź po galeriach sztuki, gdzie znajdziesz piękne dzieła telavivskich malarzy. A jak starczy Ci czasu, przyjdź koniecznie na mój koncert! (śmiech)

zobacz także

dodaj komentarz

Ładowanie ...